Organizator:

Szkoła otwartych serc

11.01.2021 14:33:49

Podziel się

Jest taka fundacja na poznańskim Piątkowie, gdzie nie ma barier, gdzie pojęcie granic nie istnieje. Jest tu Stasiu, Olek, Zosia i kilkanaścioro innych dzieci. Teoretycznie niczym się nie różnią, codziennie razem jedzą śniadania i bawią się w kolorowych salach pomagając sobie w różnych czynnościach. Praktycznie – część z nich ma zdiagnozowaną niepełnosprawność. Wśród nich jest Aleksander, syn Marty Lemańskiej-Ciupak, Prezesa Fundacji Supersprawni, która rzuciła pracę w korporacji, żeby pomóc mu zawalczyć o lepsze jutro. Najpierw stworzyła żłobek i przedszkole, a dziś ma apetyt na więcej – chce zbudować ośrodek rehabilitacyjno-edukacyjno-wychowawczy, który zapewni pomoc i edukację dzieciom z niepełnosprawnościami do 25 roku życia i da im szansę na lepszą przyszłość. A my mocno trzymamy kciuki!

 

ROZMAWIA: Joanna Małecka

ZDJĘCIA:

Czyli wszystko zaczęło się od Twojego syna…

Marta Lemańska-Ciupak: Tak. Aleksander urodził się w 2014 roku. Pierwsze dwa lata były bardzo trudne. Olek miał różne problemy zdrowotne, praktycznie nie wychodziliśmy ze szpitala. Wtedy jeszcze nikt nie wiedział, co mu jest. Diagnozę postawiono dopiero w zeszłym roku, kiedy skończył sześć lat. Był wcześniakiem z wrodzonym zapaleniem płuc. Urodził się bez odruchu ssania i nie potrafił jeść. Karmiony był sondą. Potem pojawiały się kolejne problemy – nie przybierał na wadze, a co za tym idzie – był bardzo słaby. Kolejne pobyty w szpitalu stresowały Go coraz bardziej, co skutkowało napięciem mięśni, przyjmowaniem skulonych pozycji, pojawiła się nadwrażliwość dotykowa. To wszystko postępowało. Lekarze stwierdzili też, że nie wygląda jak zdrowe dziecko, ponieważ ma dysmorfię twarzy.

Co to oznacza?

Ma niżej osadzone oczy, uszy zrotowane i obniżone, płaską nasadę nosa. Zaczęto podejrzewać wrodzony zespół genetyczny. Konieczna była rehabilitacja.

Jak dawałaś sobie radę?

Nie wiem. Jak dziś na to patrzę, to nie wiem, jak udawało mi się pogodzić pracę zawodową z opieką nad dzieckiem. Odpowiadając na Twoje pytanie, to chyba chciałam trochę uciec od tego wszystkiego i praca stała się moim azylem. W tym czasie Olek co chwilę trafiał do szpitala z kolejnym zapaleniem płuc. Zarażał się od zwykłego kichnięcia. Zmieniałam się w szpitalu z moją mamą i tatą Olka, którzy bardzo mi pomagali. Stałam się pełnoetatową matką, pielęgniarką, opiekunką. Syn chodził wtedy do żłobka. W pewnym momencie zauważyłam, że wielu rzeczy Mu brakuje. Żłobek nie zapewniał odpowiedniej opieki, Olek nie był właściwie prowadzony, więc w mojej głowie piętrzyły się pytania. Zaczęłam zastanawiać się, co zrobić, żeby zapewnić Mu odpowiednią opiekę i rozwój. Kiedy syn skończył dwa lata, postanowiłam skupić się tylko na Nim. Powstał pomysł stworzenia Fundacji dla dzieci z niepełnosprawnościami. Był 2016 rok.

Skąd wzięłaś pieniądze?

Zastanawiałam się nad formą podmiotu prowadzącego i uznałam, że najlepsza będzie fundacja. Tak powstali Supersprawni. Potem znalazłam Wielkopolską Radę Koordynacyjną, która wspiera organizacje pozarządowe. Skorzystałam z darmowych szkoleń. Otrzymałam wsparcie merytoryczne, administracyjno-organizacyjne, marketingowe i prawne. Miałam napisany status fundacji, a WRK pomogła mi stworzyć biznes plan, dzięki któremu dostałam pierwszą dotację. Pojawił się lokal w pawilonie na osiedlu Zwycięstwa. Tata Olka go wyremontował. Zrobiliśmy szatnię, zbudowaliśmy łazienkę, podzieliliśmy lokal na mniejsze sale dostosowane do osób niepełnosprawnych. Wydałam wtedy wszystkie oszczędności. Pomogła nam też Fundacja Pomocy Wzajemnej Barka, z którą współpracujemy do dziś.

Miałaś konkretny pomysł na to miejsce?

Tak. Budowałam to miejsce z myślą o Olku, o Jego rozwoju i rehabilitacji. Potrzebowałam fizjoterapeutów, neurologopedę, opiekunki do żłobka, psychologa. Chciałam, żeby dzieci z niepełnosprawnościami miały wszystko pod jednym dachem – całą, kompleksową pomoc. 300-metrowy lokal zaczął działać. Zrekrutowaliśmy pierwsze dzieci do żłobka. Początkowo wszystkie były zdrowe. Dopiero w maju 2017 roku zadzwoniła do mnie pierwsza mama dziecka z niepełnosprawnościami z pytaniem, czy syn może do nas dołączyć. Jest z nami do dziś. Później, kiedy już dostaliśmy dotacje i dostosowaliśmy kolejne pomieszczenia, kupiliśmy sprzęt rehabilitacyjny i przyjmowaliśmy dzieci na odpłatną rehabilitację. Pozyskiwaliśmy fundusze z dotacji z Urzędu Miasta na bezpłatne zajęcia rehabilitacyjne dla naszych Podopiecznych.

A potem było przedszkole?

W 2017 roku mój syn miał już trzy lata. I wtedy wymyśliłam przedszkole specjalne. Przystosowaliśmy salę, zaczęliśmy rekrutować dzieci i okazało się, że nie złożyłam wniosku o dotację. Zaczęła się walka. Z różnych powodów nie dostaliśmy dofinansowania – bardziej wynikało to z urzędniczych niedociągnięć. Nie poddałam się jednak. Mijał rok 2017. Na początku 2018 roku nie mieliśmy żadnych pieniędzy. Zaczęliśmy szukać sponsorów. W międzyczasie okazało się, że nasz budynek nie spełnia wymogów ochrony przeciwpożarowej. Ręce mi opadły. W takiej sytuacji należałoby się spakować i to zostawić.

Ale nie mogłaś tego zrobić.

Nie, ze względu na Olka, który potrzebował dalszej edukacji i rehabilitacji. Zaczęłam szukać nowego lokalu. I tak trafiłam na ulicę Rudnickiego. Był to budynek po starej szwalni. Nauczona doświadczeniem nawet zabrałam ze sobą strażaka, żeby stwierdził, czy to miejsce spełnia wymogi ochrony przeciwpożarowej.

Spełniało?

Tak. Jak widzisz budynek jest niewielki, dużo mniejszy od poprzedniego, ale mieścimy się. Cieszę się z tego, że mamy swój ogród sensoryczny, plac zabaw, własne warzywa i owoce. Chociaż tak ładnie na początku to nie wyglądało. Jak zwykle musieliśmy zrobić remont. I znowu pomogli nam dobrzy ludzie i wspaniałe firmy takie jak: Signify Poland Sp. z o.o., Balex Metal Sp. z o.o., Ruukki Polska Sp. z o.o., Leroy Merlin Poznań Suchy Las, BIMs PLUS, HEBO Sp z o. o., OWA Polska Sp. z o.o., Hurtownie Elektryczne KOPEL Sp. z o.o., Solaris Bus & Coach S.A., SKF Sp. z o.o., Bibby Financial Services Sp. z o.o., Schattdecor Sp. z o.o., Bryła Plus, Polflor Sp. o.o., SIG Sp. z o.o., BWS EXPO Sp. z o.o. Sp. k., AQUA-RUR PLUS.

Ale czego nie robi się dla dzieci…

Mieliście środki na funkcjonowanie?

2019 rok rozpoczęliśmy z zagwarantowanymi środkami. Byłam już mądrzejsza i wnioski złożyłam dużo wcześniej.

Wszystkie dzieci zostały?

Tak i są zachwycone tym miejscem. Uruchomiliśmy żłobek i przedszkole terapeutyczne. Mamy dzieci zdrowe i z niepełnosprawnościami. Postawiliśmy na integrację, która jest bardzo ważna, chociaż w czasach pandemii mocno ograniczona. Jest to miejsce, które zapewnia opiekę dzieciom z deficytami rozwojowymi. I tak mamy neurologopedę dla tych, którzy mają problem z mową, dla osób z problemem ruchowym mamy salę rehabilitacyjną i cudownych rehabilitantów. Prowadzimy integrację sensoryczną, która jest bardzo ważnym elementem rozwoju zarówno dla zdrowych, jak i dla dzieci z niepełnosprawnościami. W przedszkolu są zajęcia terapeutyczne. Zajęcia odbywają się przez zabawę. Do niczego nie zmuszamy dzieci, to ma być przyjemne, miłe i pożyteczne. I wszystko idzie swoim torem z tą różnicą, że mój syn skończył siedem lat i czas iść dalej, do szkoły.

Masz w planach budowę szkoły?

Mam takie marzenie, żeby zbudować ośrodek rehabilitacyjno-edukacyjno-wychowawczy, który będzie kolejnym etapem edukacji dla dzieci z niepełnosprawnościami, które uczęszczają do naszego przedszkola. Jest to ogromne przedsięwzięcie. Obecnie rozmawiamy z podpoznańską gminą o możliwości przekazania gruntu pod inwestycję. Ma to być miejsce integracji osób zdrowych z tymi z  niepełnosprawnościami. Chcemy stworzyć przestrzeń, w której dzieci z niepełnosprawnościami będą mogły funkcjonować tak, jak dzieci zdrowe, żeby ten świat wyrównywać. Chcemy prowadzić warsztaty terapii zajęciowej dla osób starszych i pomagać im wejść w dorosłe życie.

 

A rodzice? Coś dla nich szykujecie?

W OREWie chcemy wspierać także rodziców. Każdy z nich będzie mógł do nas przyjść na warsztaty, porozmawiać. Będzie mógł napić się pysznej kawy i pobyć z innymi rodzicami. To wsparcie jest niezwykle istotne, kiedy wychowuje się dziecko z deficytami rozwojowymi.

Co znajdzie się w budynku?

Potrzebnych jest ok. 400 metrów kwadratowych powierzchni. Chciałybyśmy przyjąć 30 dzieci w wieku od 2,5 roku do 25 lat. Musi to być minimum osiem sal 20-metrowych. Chcemy by każda z nich połączona była łazienką. Potrzebna będzie sala rehabilitacyjna, sala do edukacji sensorycznej, gabinet psychologa i neurologopedy. W budynku musi być kuchnia podzielona na tę wydającą posiłki i kuchnię do nauki dla dzieci. Marzy nam się miejsce do terapii dzieci w wodzie. Wymyśliliśmy sobie, że w budynku OREW, na pierwszym piętrze, będzie miejsce spotkań z rodzicami, gdzie odbywać się będą warsztaty. Na drugim piętrze planujemy zaplecze warsztatowo-szkoleniowe. Oczywiście budynek dopasowany będzie do osób z niepełnosprawnościami. Wokół będzie piękny ogród. I wierzę, że to się uda. Stworzymy kompleksowe centrum dla dzieci zdrowych i z niepełnosprawnościami, że będzie to przystań, do której nasi podopieczni będą chętnie wracać i stawać się coraz silniejszymi, a rodzice znajdą tutaj azyl i pomoc, której tak bardzo brakuje.

Na jakim etapie jest centrum?

Na razie wierzymy, że powstanie. Mamy plany i negocjujemy z gminą działkę. To tyle. Liczymy na otwartość ludzi, na wsparcie sponsorów i partnerów. Najważniejsze to spotkać osoby, które będą chciały nam pomóc, a liczę, że takich jest wiele. Jest dużo dobrych ludzi o otwartych sercach. Wierzymy w niemożliwe. Do tej pory się udało, bo motywacja matki przełamuje granice nie do przejścia. Także i tym razem wierzymy, że się uda!

 

Fundacja Supersprawni
ul. Rudnickiego 5/7, Poznań

tel. +48 798 933 088
mail. biuro@supersprawni.pl

Godziny otwarcia: poniedziałek – piątek 7.00–17.00