Witamy w MAJU! Najnowszy numer SUKCESU jest już dostępny 🌞 zapraszamy do lektury e-wydania najpopularniejszego magazynu lifestylowego o Poznaniu 🌞  

Organizator:

Tajemnice Zygmuntówki

15.12.2022 12:08:42

Podziel się

Góry Sowie to jedne z najbardziej urokliwych gór w Polsce. Niespełna trzy godziny jazdy samochodem z Poznania, by znaleźć ciszę i spokój. Malownicze wzgórza, przepiękne doliny, szlaki turystyczne, górskie potoki, podziemne trasy pamiętające czasy II wojny światowej czy ruiny zamków. Ale górski krajobraz to także schroniska. Jedno z nich, chętnie odwiedzane przez turystów to PTTK „Zygmuntówka” im. Zygmunta Scheffnera, które prowadzi Karol Golembka z Rawicza.

ROZMAWIA: Karolina Michalak
ZDJĘCIA: Archiwum Zygmuntówka

Z Rawicza na Dolny Świąt nie jest daleko, ale skąd pomysł, by rzucić wszystko, przenieść się tutaj i zacząć prowadzić schronisko?
Karol Golembka:
Los tak chciał. Schronisko Zygmuntówka nie miało szczęścia do ludzi. Czasami miłość do gór to zbyt mało, by podołać ogromowi pracy, jaki wiąże się z prowadzeniem schroniska. Gdy pojawiły się głosy, że Polskie Towarzystwo Turystyczno-Krajoznawcze będzie poszukiwało nowego dzierżawcy, Piotr Kaczmarek, szef dwóch karkonoskich schronisk, z którym bardzo dobrze się znamy, zasugerował, że zna osobę, specjalistę od zadań specjalnych, która udźwignie ciężar zarządzania schroniskiem. Z Piotrkiem znamy się jeszcze z Rawicza. Bywałem u niego gościnnie w schronisku na Hali Szrenickiej, współpracowaliśmy też zawodowo, organizując różne zimowe akcje. Poznał mnie jako dobrego organizatora i sportowca, i rekomendował mnie Zarządowi PTTK. Miałem trochę czasu do namysłu, więc gdy pojawiło się ogłoszenie o wydzierżawieniu schroniska, byłem już zdecydowany i stanąłem do przetargu. Właściwie stanęliśmy, bo w to przedsięwzięcie zaangażowałem mojego kuzyna Błażeja, z którym nadajemy na podobnych falach i który zapalił się do tego pomysłu.

No dobrze, ale dlaczego właśnie teraz?
To się zgrało w czasie z moim wypaleniem zawodowym. Od wielu lat prowadziłem własny biznes i w pewnym momencie poczułem, że czas na zmianę. Wtedy właśnie zadzwonił telefon i pojawiła się propozycja przejęcia Zygmuntówki. Pomyślałem, żeby zmienić coś w swoim życiu, swoje otoczenie, spakować walizki i wyjechać w Góry Sowie.

Bywałeś tu wcześniej?
W Górach Sowich bywałem nie raz. Byłam nawet na przełęczy Jugowskiej, która jest położona 15 minut od Zygmuntówki, ale nigdy nie dotarłem do schroniska. Gdy tylko pojawił się pomysł, by zająć się tym miejscem, przyjechałem tu, by sprawdzić, o co tyle hałasu. Zobaczyłem budynek, jego otoczenie, rozpościerający się widok i… się zakochałem. Zastanawiałem się, jak to się stało, że będąc wielokrotnie w okolicy nigdy tu nie dotarłem i poczułem, że to jest właśnie znak, żeby tu być i uczynić to miejsce rozpoznawalnym, tak aby nikt go nie mijał bokiem.

Jak rodzina przyjęła taką zmianę?
Zaaprobowała pomysł. Znają mnie i wiedzą, że nie usiedzę na miejscu, że muszę mieć nowe wyzwania. Oczywiście były długie wieczorne rozmowy z żoną, ponieważ musieliśmy jednak przeorganizować nasze życie. Żona została w Rawiczu, tutaj ma pracę, jest pedagogiem
w szkole i nie chciała z tego rezygnować. Dzieciaki natomiast są na tyle dorosłe, że nie jestem im aż tak bardzo potrzebny na miejscu. Poza tym to tylko 2,5 godziny drogi w jedną stronę więc to żaden problem do pokonania takiej odległości w razie potrzeby. Poza tym i tak w każdy weekend jestem w domu.

Kiedy powstała Zygmuntówka?
Historia Zygmuntówki zaczyna się w 1938 roku, kiedy to dzięki staraniom Towarzystwa Sportów Zimowych z Bielawy zaadaptowano i przebudowano na potrzeby narciarzy szusujących w okolicach Przełęczy Jugowskiej dawne baraki mieszkalne. Zygmuntówka położona jest na stoku Rymarza, na wysokości 740 m n.p.m., na terenie Parku Krajobrazowego Gór Sowich. Mimo że przetrwała działania wojenne prowadzone w tym regionie, to uległa znacznej dewastacji i dopiero w 1956 roku za sprawą działacza turystycznego Zygmunta Scheffera, wznowiła swoją działalność.

Jak nietrudno się domyśleć, od jego imienia pochodzi nazwa schroniska.
Tak, choć jego pełna nazwa brzmi Schronisko PTTK „Zygmuntówka” im. Zygmunta Scheffnera, ponieważ od samego początku jest własnością PTTK. Nie jesteśmy prywatną inicjatywą, nasza działalność podlega ściśle określonym regułom i jest wspierana przez Polskie Towarzystwo Turystyczno-Krajoznawcze. Podkreślam to, dlatego że czasami zdarzają się goście, którzy dziwią się, że nie mamy prywatnego parkingu, brakuje balkonów albo łazienek w pokojach.

Ale nie jesteście tylko bazą noclegową i przystankiem w drodze na „Sowią Górę”?
Naszą główną funkcją jest obsługa ruchu turystycznego, ale z perspektywy usytuowania schroniska, mojego wykształcenia i sportowych pasji, nie ograniczamy się tylko do tego.

To znaczy?
Położenie schroniska sprzyja aktywnościom sportowym. Stanowi świetną bazę wyjściową wypraw górskich. Można stąd dotrzeć na najwyższy szczyt Gór Sowich – Wielką Sowę – czy niewiele niższą Kalenicę. Budynek znajduje się na terenie Strefy MTB Sudety, a dokładnie na czarnym szlaku. Konsekwencją tego jest przyznany nam certyfikat, który zobowiązuje nas między innymi do zapewnienia serwisu rowerowego, stojaków na rowery czy zamykanych pomieszczeń. Obok znajduje się stok narciarski i wyciąg, a łączna długość tras w rejonie Przełęczy Jugowskiej wynosi 3300 km. Są to trasy zjazdowe o różnym stopniu trudności i zadowolą zarówno zaawansowanych, jak i początkujących narciarzy. Wychodząc naprzeciw tym warunkom, w sezonie zimowym prowadzimy wypożyczalnię sprzętu i serwis narciarski.

A co z Twoim zawodowym doświadczeniem?
Jestem instruktorem narciarstwa Polskiego Związku Narciarskiego Stowarzyszenia Instruktorów i Trenerów SIT, uczę jazdy na nartach, a w przeszłości organizowałem wyjazdy narciarskie. Z kolei latem organizowałem tripy rowerowe. Nim przyjechałem tu na stałe, niezależnie od sezonu, praktycznie każdy wolny weekend spędzałem w górach. Zimą na nartach, a w pozostałe sezony na rowerze. Pokłosiem tego są wszystkie rekreacyjno-sportowe atrakcje, które wprowadziliśmy do stałej oferty Zygmuntówki. Między innymi przygotowaliśmy autorski program „Szkoła w górach”, który jest skierowany do dzieci na każdym etapie edukacji w szkole podstawowej. Jego celem jest edukacja ekologiczna i outdoorowa, a poprzez bliski kontakt z naturą i bezpośrednie sąsiedztwo gór chcemy inspirować do poszukiwania własnych pasji. Ponadto organizujemy rowerowe eskapady po Kotlinie Kłodzkiej dostosowane do różnych poziomów sprawności fizycznej i umiejętności. Trasa przebiega po bardzo ciekawym historycznie terenie i jest niesamowitą przygodą, podczas której można poznać kotlinę od podszewki. Wszystkie sportowe aktywności, które znajdują się w naszej ofercie, prowadzone są przez wykwalifikowanych i doświadczonych instruktorów, zaprzyjaźnionych GOPRowców czy przewodników sudeckich. Także nie nudzimy się i działamy szeroko.

Zbliża się okres świąteczny. Jak wygląda ten czas w schronisku?
To jedyny okres w roku, w którym nie przyjmujemy turystów. To jest czas dla rodziny, nasi pracownicy też je mają i chcemy, żeby te chwile spędzili wspólnie i trochę odpoczęli. Oczywiście w schronisku zawsze ktoś jest i w te świąteczne dni mamy wyznaczone dyżury, więc jeśli zapuka jakaś zbłąkana dusza, to nie odmówimy jej przyjęcia, ale kuchnia będzie nieczynna.

Co chciałbyś tu osiągnąć?
W tak krótkim czasie przy zaangażowaniu wielu osób udało nam się stworzyć miejsce z wyjątkowym klimatem. Otwarte na ludzi, ich czworonożnych przyjaciół, które integruje i sprzyja nawiązywaniu relacji. Chciałbym być ambasadorem Gór Sowich. Sprawić, by coraz więcej osób odwiedzało ten region, by Zygmuntówka stała się rozpoznawalnym przez swoją historię miejscem, do którego chce się zajrzeć i wrócić.