⭐️ SUKCES PO POZNAŃSKU ⭐️ Pierwsza lifestylowa strona o Poznaniu ⭐️  

Organizator:

Trzeba wiedzieć, na czym się stoi

04.01.2022 15:09:03

Podziel się

Działają na terenie całego kraju, ale to właśnie praca przy poznańskich inwestycjach sprawia im największą satysfakcję. Badali grunty między innymi na Starym Rynku, pod ulicą Święty Marcin, nad Jeziorem Maltańskim, trasą PST czy na terenie Nowego ZOO. Michał Tarnas i Jakub Bukowski o założeniu wspólnego biznesu rozmawiali już na studiach. Plan szybko wprowadzili w życie, a dziś ich firma ma już ponad 10 lat.

ROZMAWIA: Anna Skoczek
ZDJĘCIA: Piotr Jasiczek

INTERRA GEOLOGIA Sp z o.o. jest firmą, która specjalizuje się w badaniach ośrodka gruntowego pod różnego typu inwestycje budowlane. Ich specjalnością jest geologia inżynierska i geotechnika.

Kto się do Was zwraca i dlaczego?

Jakub Bukowski: Powinni się do nas zwracać inwestorzy, którzy planują różnego rodzaju inwestycje budowlane. A dlaczego? Dlatego, żeby uniknąć bardzo kosztownych niekiedy niespodzianek gruntowych właśnie. Czyli reasumując, jeszcze przed zakupem działki, powinno się zgłosić do nas po opinię.

Michał Tarnas: Zawsze porównuję to do kupna starego samochodu. Kiedy decydujemy się na wydanie kilkunastu tysięcy złotych na stary samochód, to jedziemy z mechanikiem i oglądamy to auto ze wszystkich stron, sprawdzamy jego stan. Tymczasem często w dość beztroski sposób wydajemy kilkaset tysięcy złotych na zakup działki, nic o niej nie wiedząc. Nie sprawdzamy, czy grunt jest odpowiedni do postawienia na nim budynku, nie sprawdzamy jego struktury. Ta niewiedza może skutkować przykrymi konsekwencjami w postaci pękania ścian, osuwania ziemi itp.

A jaki może być grunt?
JB: Przysypany ziemią stary staw, albo po prostu inne nienośne grunty. Okazuje się nagle, że koszt fundamentów wyniesie połowę budowy domu, bo trzeba stosować specjalne zabiegi wzmacniające. Z drugiej strony można uniknąć tego dodatkowego wydatku, jeśli okaże się, po badaniu geologicznym, że grunty są dobre.
MT: Trzeba pamiętać, że w branży budowlanej, projektanci, nie mając parametrów gruntów z badania geologicznego, przeszacowują projekty. Podnosi to koszty budowy. Projektuje się zawczasu mocniejsze fundamenty, mimo że czasem są one zupełnie niepotrzebne. Inwestor ponosi w takich wypadkach większe wydatki. Na szczęście od 2019 roku badania geologiczne są już prawnie wymagane pod każdy rodzaj obiektu.

Jak sprawdzacie działki?
MT: Badamy przekrój gruntu, czyli dokładnie to, co wychodzi na zwoju, który wbijamy w ziemię. Pobieramy próbki, które następnie trafiają do laboratoriów. W zależności od tego, co inwestor chce zbudować na danej działce – ile kondygnacji nadziemnych i podziemnych, jaka jest planowana powierzchnia zabudowy itp. – dobieramy odpowiedni zakres prac geologicznych. Opisujemy dokładnie, na jakich głębokościach jest piasek, na jakich glina, określamy ich parametry konstrukcyjne. Określamy też poziom wód gruntowych.
JB: W przypadku istniejących już obiektów, też wykonujemy różnego rodzaju badania i analizy. Na przykład przy okazji remontów wykonujemy wykopy. To są moje tematy. Musimy wtedy odsłonić fundamenty i zobaczyć, na czym budynek stoi. Wiadomo, że stare obiekty nie posiadają dokumentacji geologicznej. I tak na przykład okazuje się, że duża część Starego Rynku w Poznaniu nadal stoi na drewnianych palach albo na wielkich kamieniach.
MT: Teraz można to wszystko zrobić szybciej i dokładniej. Budowy kiedyś trwały kilkanaście czy nawet kilkadziesiąt lat. Działo się tak przede wszystkim przez fundamenty. Wrzucano do ziemi kamienie, które osiadały i po jakimś czasie dorzucano kolejne. Teraz to właśnie my jesteśmy w stanie wiele rzeczy obliczyć, sprawdzić i projektanci wiedzą już, co zaprojektować, żeby było stabilnie i bezpiecznie. Do tej pory zresztą fundamentowanie jest najtrudniejszym elementem realizacji obiektu budowlanego, zatem warto sprawdzić, na czym się buduje. Badanie gruntu to podstawa.

Czy kiedy zaczynaliście studia, spodziewaliście się, że uda Wam się osiągnąć taki sukces?
JB: Oczywiście początki nie były kolorowe. Jeździliśmy tylko w dwójkę, najtańszym samochodem. Wszystkie prace wykonywaliśmy ręcznie...
MT: Utwierdzeniem nas w decyzji okazał się fakt, że na nasz pomysł, jako jeden z 21 pomysłów biznesowych, po wnikliwych analizach specjalistów biznesowych z Unii Europejskiej, dostaliśmy z WARP dotację unijną –  50 tysięcy złotych na start. Jak się łatwo domyślić, początki, nawet z dotacją, nie były łatwe. Biuro mieliśmy w mieszkaniu, w którym mieszkaliśmy, pełno było w nim piachu, a w jednym z pokoi urządziliśmy laboratorium. W tym roku świętujemy 10-lecie, a siedziba firmy jest już całkiem spora. Systematycznie inwestowaliśmy, powiększyliśmy park maszynowy, który teraz liczy już kilka wiertnic samojezdnych oraz sond CPTu – najnowocześniejszych w kraju.

Które inwestycje w Poznaniu były najciekawsze?
MT: Wszystkie inwestycje na płycie Starego Rynku. To niezwykle prestiżowa lokalizacja. Już bliżej serca miasta nie można być.
JB: Arsenał, Waga, rozbudowa toru regatowego Malta, trasa PST, ulica Wierzbięcice, mnóstwo inwestycji w centrum miasta. Wszędzie tam sprawdzaliśmy grunty i to było niesamowite. Wierciliśmy też w ul. Św. Marcin.
MT: To też była ciekawa praca, bo odbywała się nocą. Mogliśmy dopiero zacząć wiercić, kiedy kurs odbył ostatni tramwaj i musieliśmy skończyć przed pojawieniem się pierwszego rannego. Okienko na wykonanie robót mieliśmy więc od 23.00 do 5.00.
JB: Pamiętamy też prace w Nowym ZOO. Wierciliśmy przy wybiegach zwierząt, chyba tygrysów. To nie był duży zakres prac, ale był bardzo ekscytujący i ciekawy.
MT: Trudno teraz wymienić wszystkie lokalizacje. Inaczej jest, kiedy jadę przez Poznań samochodem. Wtedy dopiero przypominają mi się te wszystkie zlecenia. Ostatnio wspominałem nasze wysiłki, kiedy mijałem Uniwersytet Artystyczny przy Al. Marcinkowskiego. Została tam już tylko frontowa ściana, ale wcześniej oczywiście sprawdziliśmy wszystko, co jest w ziemi. Kopaliśmy też pod komisariatem policji i na dziedzińcu sądu. Właściwie moglibyśmy powiedzieć, że wiemy na czym stoimy. Grunt to poznać grunt!