Marcowy, wiosenny, kobiecy... Najnowszy numer SUKCESU jest już dostępny 🌞 zapraszamy do lektury najpopularniejszego magazynu lifestylowego o Poznaniu 🌞 polecamy lekturę e-wydania 🌞  

Organizator:

UPsolutni

05.06.2023 13:03:59

Podziel się

Magdalena i Sebastian Gazda od kilku tworzą unikatowe i wyjątkowe kluby UP. Ich filozofia łączenia zdrowego trybu życia z naturą zyskuje uznanie nie tylko ze strony klubowiczów, ale partnerów, którzy właśnie odkupili od nich wszystkie poznańskie placówki, wdrażając swoje rozwiązania, a pozostając przy wspólnych wartościach i misji. – Jesteśmy marką, której kołem zamachowym są ludzie – mówią właściciele i tylko nam zdradzają jakie mają plany. A jest ich całkiem sporo...

ROZMAWIA: Joanna Małecka 
ZDJĘCIE: Bonderphotography
[współpraca reklamowa]

Spotkaliśmy się dokładnie rok temu, kiedy otwieraliście klub UP w Niku i w planach było otwarcie klubu w Swarzędzu. Wszystko się udało?
Sebastian Gazda
: Bardzo się udało. Otworzyliśmy NIKU, dwa miesiące później klub w Swarzędzu. No i na tym można powiedzieć, zakończyliśmy, jeśli chodzi o otwarcia. Było to dla nas duże wyzwanie, ponieważ obie te lokalizacje powstawały w okresie największego wzrostu cen materiałów budowlanych i przy problemach z dostępem do wykwalifikowanych pracowników budowalnych. To spowodowało, że otwarcia przesunęły się o kilka miesięcy. Musieliśmy też zwiększyć budżety na inwestycje.

Kluby się przyjęły?
Magdalena Gazda:
Można powiedzieć, że obie te lokalizacje – NIKU, jak i Swarzędz to taka kwintesencja naszej pracy. Nad marką UP pracujemy od 2018 roku i bardzo jesteśmy zadowoleni z tego, co zbudowaliśmy. Zaskoczył nas klub w Swarzędzu, który całkiem nieoczekiwanie zaczął szybko rosnąć i zwiększać obroty. Cieszymy się, że mieszkańcy docenili naszą markę i nam zaufali. Niedługo potem pojawiła się możliwość zrealizowania transakcji z grupą Medicover.

Co to znaczy?
SG: Cztery nasze poznańskie sztandarowe kluby zostały sprzedane firmie Medicover i zmienią brand na Well Fitness. Obecnie jesteśmy w okresie przejściowym, w którym przekazujemy wszystkie kwestie związane z tymi czterema klubami. Jesteśmy bardzo zadowoleni z tej transakcji.

Nie żal Wam, że dopiero co zbudowaliście te piękne kluby, a już ich nie ma?
SG: Pewnie, że trochę żałujemy, bo oddaliśmy nasze perełki, z których jesteśmy bardzo dumni, ale tak czasami bywa. Cieszy nas fakt, że tak duży podmiot jak Medicover zainteresował się naszym projektem. To dla nas duże wyróżnienie.

To pokazuje, że to, co robicie, po prostu robicie dobrze.
MG: Dziękujemy. Faktycznie nasze kluby są inne, to miejsca, które „nie krzyczą”, a ze ścian nie wyskakują zdjęcia osób o idealnych sylwetkach, podkręconych jeszcze w Photoshopie (śmiech). Stworzyliśmy kluby, w których można zwolnić, gdzie łączymy zdrowe odżywianie, zrównoważony rozwój oraz ćwiczenia fizyczne. Tworząc wnętrza UP, ich otwartą przestrzeń, dobierając materiały wykończeniowe i ich formę, chciałam sprawić, aby ludzie czuli się tam po prostu dobrze i swobodnie. Użyte materiały – sklejka, mech czy naturalna roślinność – wprowadzają we wnętrza publiczne odrobinę natury, co sprawia, że sprzyjają odpoczynkowi, mimo wykonywanego w nich wysiłku (śmiech).

Jak zespół zareagował na te zmiany?
SG: Zespół przez cały czas trwania transakcji miał nasze wsparcie. Zresztą cała centrala została w niezmienionym składzie i już mamy nowe plany.

Jakie?
SG: Absolutnie nie zamierzamy się zatrzymać! Zaczynamy szukać kolejnych lokalizacji i realizować nowe inwestycje. Mamy teraz pięć klubów UP i wierzymy, że za chwilę znów będzie ich 10. Musimy odnowić lokalizację w Grudziądzu. Otwieramy UP w Luboniu, który zwiększy powierzchnię. Zaprosiliśmy Panią do naszego biura, gdzie na 40 metrach kwadratowych powstają kolejne pomysły i plany. Z biegiem lat zbudowaliśmy mocny zespół, który jest kołem zamachowych wszystkiego, co dzieje się w naszych klubach. We wszystkich obszarach: sprzedaży, marketingu, administracji, finansów są z nami ludzie, którzy chcą iść do przodu, którzy się lubią i szanują. Myślę, że jest to najlepszy zespół, jaki do tej pory udało nam się budować i mamy nadzieję, że tak już zostanie. Efektem naszej pracy jest to, że wchodzimy do Wrocławia. Nowy UP powstanie w pięknym biurowcu Infinity już w listopadzie. To będzie pierwsza nasza lokalizacja w tym miejscu, ale planujemy kolejne.

MG: Warto wspomnieć o Lesznie, które właśnie się rozbudowuje. Klub, który znajduje się w Galerii Nasze Leszno, zyska dodatkową powierzchnię, a przebudowę prowadzimy stopniowo, żeby nie zabierać miejsca do ćwiczeń naszym klubowiczom.

SG: W Lesznie mamy bardzo zżytą i fajną społeczność i specjalnie dla nich szykujemy wielką imprezę na otwarcie już 1 czerwca.

Na czym polega Wasza siła? Skąd ona się bierze?
SG: Właśnie z ludzi. Każdy z nas wnosi coś do tego projektu. Każdy daje tę cząstkę siebie i fajnie wszyscy się uzupełniamy i zgrywamy. Mamy stałych partnerów biznesowych, wykonawców i dostawców. Dzięki temu możemy szybciej, lepiej i sprawniej. Znamy się, znamy swoje oczekiwania. To daje duży komfort.

MG: Do każdej inwestycji podchodzimy, zastanawiając się, co możemy jeszcze zrobić, żeby była lepsza dla środowiska. Marzą nam się lokalizacje samowystarczalne energetycznie.

SG: Siła tkwi w ludziach, którzy są z nami. Daria z Sandrą doskonale realizują zadania związane z administracją, finansami i księgowością. Mamy świetnego marketingowca – Natalię, dzięki której słupki z miesiąca na miesiąc rosną. Wciąż udoskonalamy komunikację z naszymi klientami, bo to jest bardzo ważne. Chcemy badać zadowolenie i wiedzieć dokładnie, co jeszcze możemy poprawić w naszych klubach. Muszę wspomnieć o Agacie, naszym dyrektorze sprzedaży, której zawdzięczamy wspaniały dział obsługi klienta – ludzi młodych, wyszkolonych i świetnie przygotowanych. Jakub to nasz mistrz od finansów, który jest wielkim oparciem dla nas i pilnuje płynności finansowej. Moja żona Magda, która jest ze mną w UP-ie od początku i mam nadzieję, że już tak zostanie. Jest moim filarem, doskonale się uzupełniamy.

MG: A ja dodam tylko, że mój mąż Sebastian jest naszą lokomotywą, która codziennie nas napędza. To dzięki niemu wciąż mamy apetyt na więcej. I wciąż idziemy do przodu!