Witamy w CZERWCU! Najnowszy numer SUKCESU jest już dostępny 🌞 zapraszamy do lektury e-wydania najpopularniejszego magazynu lifestylowego o Poznaniu 🌞  

Organizator:

VANEM PAWŁEM PRZEZ ŚWIAT

Podziel się

Maja Sobańska i Michał Kasprzak trzy lata temu przewrócili swoje życie do góry nogami. Mieszkanie w mieście zamienili na białego Fiata Ducato z 2013 roku, którego samodzielnie przerobili na Vana Pawła i zjeździli nim spory kawałek świata. Dlaczego zakochali się w van life?

 

 

 

 

 

 

TEKST: Martyna Pietrzak-Sikorska

ZDJĘCIA: Van Paweł

 

Oboje mają po 27 lat. Ona pracowała jako makijażystka na planach reklamowych, on jako analityk kredytowy w banku. Podczas pandemii Maja natknęła się na film na YouTube, który ją zainteresował. – Pokazał mi się materiał z vanem, pamiętam, że tytuł brzmiał: „Dwójka młodych ludzi zbudowała w kilka tygodni vana”. Obejrzałam go, pomyślałam sobie, że to naprawdę super sprawa i od razu pokazałam go Michałowi. On powiedział, że… w sumie sam kiedyś o tym myślał. To był dla mnie sygnał, że to dobry moment i że trzeba kuć żelazo, póki gorące – śmieje się dziewczyna.

Jedziemy w Bieszczady?

Nie stwierdzili, że „OK, teraz rzucamy wszystko i jedziemy w Bieszczady”. Para uznała, że najlepszym pomysłem będzie wynajem vana na weekend i sprawdzenie, czy van life to faktycznie to, czego szukają.

– Ta przygoda ostro nas przeorała. Zakopaliśmy się, mieliśmy awarię, wydarzyło się milion rzeczy, których się nie spodziewaliśmy. To była szkoła przetrwania i jestem w szoku, że koniec końców, po tym, co przeżyliśmy, stwierdziliśmy, że idziemy w to – opowiada Maja.

– Mnie paradoksalnie ta przygoda bardzo się podobała, to było coś, czego brakowało mi w codziennym życiu. Mimo niedogodności i tak było mi wygodnie, byłem zadowolony z tego, gdzie byliśmy, czułem się lepiej niż w mieszkaniu, które wówczas wynajmowaliśmy – śmieje się Michał i dodaje, że wpływ na decyzję o stworzeniu własnego vana miało również to, że przez pandemiczne restrykcje odwołano im kilka lotów, a oni nie wyobrażali sobie życia bez podróżowania.

Do tematu van life’u podeszli rzeczowo i z głową. Zaczęli od analizy zysków i strat oraz szans i zagrożeń, przygotowali również wstępny kosztorys planowanego przedsięwzięcia. Oboje od początku studiów pracowali na etatach, na co dzień żyli skromnie, mieli więc oszczędności, które pozwoliły im stworzyć poduszkę finansową, co było dla nich kluczowe.

Zrób to sam

Vana Pawła zbudowali samodzielnie, choć na samym początku mieli zerową wiedzę o majsterkowaniu. – To było dla nas duże wyzwanie, bo kolokwialnie mówiąc – oboje wstaliśmy zza biurek. Ja nie wiedziałem, w którą stronę kręci się wkrętarka, ale to najlepszy dowód na to, że jak się czegoś bardzo chce, to można wszystko. Potrzeba tylko trochę samozaparcia i dużo cierpliwości – przyznaje ze śmiechem Michał. Wszystkiego dowiedzieli się z YouTuba, od ludzi takich, jak oni – którzy samodzielnie budowali swoje vany. Wiedzieli, że tworzą dla siebie dom na kółkach, dlatego postawili na rozwiązania i udogodnienia, które w drodze pozwalają im żyć normalnie. Van Paweł ma ogrzewanie, ciepłą wodę, prysznic, toaletę. Jest w nim spora lodówka, kuchenka, duży zlew i normalnych rozmiarów łóżko, które po złożeniu zamienia się w wygodny stół z kanapą. W przytulnym wnętrzu królują pastelowe kolory, drewno i elementy lastryko.

 

 

 

 

W drogę!

W pierwszą podróż, jeszcze niewykończonym vanem, wyruszyli w kwietniu 2022 roku. Kierunek? Lazurowe Wybrzeże. Zatrzymali się u swojej przyjaciółki, u której kończyli remont. W drodze powrotnej odwiedzili Włochy, Austrię i Niemcy. Później przyszedł czas na kraje bałtyckie – Litwę, Łotwę i Estonię, które eksplorowali przez miesiąc. Ich najdłuższa dotychczas podróż trwała 11 miesięcy. Głównym celem było Maroko, ale na ponad pół roku zatrzymali się w Hiszpanii, gdzie sezonowo pracowali na glampingu. W samym Maroku spędzili trzy miesiące. – To była przygoda naszego życia. Nie żałujemy, z perspektywy czasu możemy powiedzieć, że naprawdę niczego nam nie brakowało – mówi Maja.

Coraz więcej vanów?
– Coraz więcej osób chce żyć w drodze. Dziś van life nie jest już takim „hippisowaniem” w lesie, ale jest po prostu sposobem na życie. Decyduje się na niego coraz więcej osób – starszych, młodszych, par z dziećmi, par z psami. Dziś ludzie podchodzą do tego bardziej odpowiedzialnie, często pracują zdalnie, mają poduszkę finansową – tłumaczy Michał. Maja zwraca uwagę na to, że wiele zmieniła w nas pandemia. – Dostrzegliśmy to, że to nie pieniądze są najważniejsze, doceniliśmy czas, poczuliśmy potrzebę przebywania w naturze. Coraz więcej osób ma również możliwość pracy zdalnej – dodaje.

To, co kochamy
Maja i Michał wspólnie prowadzą profil na Instagramie, na którym pokazują życie w Vanie Pawle od kulis. Za co je kochają? Oboje zgodnie podkreślają, że taki sposób życia przyniósł im dużo spokoju. Podróżują w swoim tempie, odwiedzają mało turystyczne miejsca. Mówią również o tym, że życie w vanie pokazało im, że na co dzień potrzebują naprawdę niewiele przedmiotów. – Świetnie czuję się, będąc w drodze, w sumie nieważne dokąd. Ważne jest to, że się przemieszczam, to sprawia mi ogromną radość – opowiada Michał.

– Na parkingach stoją proste vany i wypasione kampery milionerów. Łączy nas to, że wszyscy, obok siebie, stoimy i wpatrujemy się w słońce. To jest wspaniałe – podsumowuje Maja.