Organizator:

W Lusowskim Zdroju

07.09.2020 11:56:45

Podziel się

Słońce grzało niemiłosiernie. Odbijając się w oknach Lusowskiego Zdroju, zaprowadziło mnie prosto na parking. Piękna roślinność od razu przykuła moją uwagę. W drzwiach stał Ryszard Woźniak, współwłaściciel tego wyjątkowego miejsca i uśmiechał się, zapraszając mnie do środka. O magii Lusowskiego Zdroju przekonałam się tuż po przekroczeniu progu. Przywitała mnie niezwykła atmosfera, piękny zapach i ludzie, którzy od razu się mną zaopiekowali. To nie jest zwykłe SPA. To obowiązkowy punkt na mapie dla wszystkich, którzy w pędzie dzisiejszego świata potrzebują chociaż na chwilę się zatrzymać…

TEKST: Joanna Małecka
ZDJĘCIA: Sławomir Brandt

Wchodząc, trafiłam prosto do recepcji. Przemiła Pani zaproponowała mi pyszną kawę i ciastko upieczone przez żonę właściciela. Można skosztować tu wybitnych muffinek i americanosów. Poczułam się jak w wielkim, serdecznym domu. Po prawej stronie zauważyłam napis na drzwiach: Poczekalnia po basenie. Można tu, przy zachowaniu wszystkich zasad bezpieczeństwa, ubrać się, wysuszyć włosy i odpocząć po zajęciach na basenie. – Przed COVIDem była tu salka, w której odbywały się regularnie zajęcia, m.in.: joga, pilates, zdrowy kręgosłup – wyjaśnia Ryszard Woźniak. – Organizowaliśmy tutaj też spotkania i konferencje. Powoli wracamy do tego rytmu.

Z dziećmi na naukę pływania

Wychodzimy z sali. – Gdybym mógł poprosić o założenie butów ochronnych – mówi współwłaściciel, otwierając drzwi na basen. Szatnia. Wszędzie płyny do dezynfekcji, pomieszczenie zaprojektowane w pięknych kolorach. Co druga szafka dostępna dla klientów. W tle słychać łagodną muzykę. Zaskakują zamykane kabiny prysznicowe – dość nietypowe w takich obiektach. Idealne rozwiązanie dla kobiet, które chcą mieć odrobinę intymności. Tuż obok przewijak dla dziecka i miejsce dla mamy. – Jak Pani widzi, wszystko dostosowane jest do zajęć, które prowadzimy, mianowicie nauka pływania oraz oswajania dzieci z wodą – mówi Ryszard Woźniak. – Dzieci kochają wodę, a jeśli stworzymy im warunki do bycia w basenie, to pełnia szczęścia. Oczywiście w trakcie takich lekcji to rodzice słuchają poleceń instruktora trzymając swoje pociechy na rękach. Oswajanie z wodą jest bardzo ważne i możliwe już od trzeciego miesiąca życia. Zajęcia odbywają się w soboty i niedziele. To nie koniec, bo przychodzą do nas także osoby, które zwalczają lęk przed wodą.

Wchodzimy na basen. Ciepło, ale nie czuć nieprzyjemnego zapachu chloru. Do basenu niewinnie zaglądają z ogrodu piękne rośliny. Po prawej stronie półka z akcesoriami do nauki pływania. Jest tutaj bardzo czysto. – Patrzy Pani na kolor wody pewnie – kontynuuje współwłaściciel. – Woda basenowa jest podgrzewana dla najmłodszych do 32 stopni Celsjusza, a jej dezynfekcja odbywa się przy użyciu wysoko oczyszczonego chloru, przez co jest on ledwie wyczuwalny w powietrzu i na skórze po kąpieli. Dodatkowo, woda w basenie jest dezynfekowana za pomocą specjalnych lamp UV, przez co dawka chloru może być utrzymywana na niskim poziomie bez uszczerbku dla jakości dezynfekcji. Zależy nam, aby dbać o czystość oraz zdrowie naszych klientów, dlatego woda w basenie jest filtrowana 24 godziny na dobę. Codziennie dezynfekowane są posadzki, klamki, szafki i inne elementy. Sanepid mówi, że jesteśmy obiektem wzorcowym (śmiech).

Basen o wymiarach 6 m x 13 m oraz głębokości od 90 do 130 cm zapewnia i dzieciom i dorosłym, którzy uczą się pływać, poczucie komfortu i bezpieczeństwa. Tutaj odbywa się też aquafitness, który cieszy się ogromnym zainteresowaniem. Nie ma dużych grup ludzi, nikt nie tłoczy się w szatni. Zajęcia są kameralne – na grupę 12 osób przypada dwóch instruktorów, chociaż zgodnie z przepisami wystarczyłby jeden.

Z kolei nauka pływania dla dorosłych – bardzo dziś potrzebna – odbywa się indywidualnie. – Mieliśmy kiedyś panią na zajęciach, która tak bała się wody, że sama kąpiel pod prysznicem była dla niej wielką traumą. Dzięki naszym instruktorom wyszła z tego. Dziś pływa i myślę, że jest szczęśliwa.

Wszędzie naklejki informujące o utrzymaniu odstępu. Widać, że zadbano o każdy detal. Przechodzimy do saun. Znów zaskakuje czystość. Dwie sauny – sucha i parowa, które służą nie tylko do typowego zrelaksowania się. Odbywają się tutaj różne rytuały, przykładowo – można skusić się na okład z błota z Morza Martwego i dalej skorzystać z masażu. A co potem?

Potem do SPA

To miejsce kusi już na wejściu pięknymi zdjęciami Jeziora Lusowskiego. Wszystko jest tutaj idealnie dopracowane, zlane z otoczeniem. Pachnie wanilią. Za wygłuszonymi drzwiami czeka na nas inny świat. Są gabinety do pedicure i manicure. Od razu w oczy rzucają się naturalne kosmetyki. Można je zakupić po zabiegu. Po lewej stronie wygodne leżaki, na których można odpocząć po zabiegu. Jest tu dębowy kredens z Bretanii i szafa śląska. Piękne meble dodają temu miejscu charakteru. Zaglądam do gabinetów. Mają nazwy kwiatów. Jest lilia, w której na ścianach można podziwiać lilie, tatarak z tatarakiem w tle i kilka innych. Na końcu korytarza tak zwany gabinet podwójny, gdzie można zrelaksować się z przyjaciółką albo partnerem.

Moją uwagę wciąż jednak przykuwa ogród. Czuję zapach świeżych kwiatów. Otwieram drzwi. Delikatny wiatr łagodzi efekt upału. W oddali kołyszą się piękne krzewy róż, których rośnie tu kilkaset. Są hortensje, laurowiśnie, winogrono, w donicach rosną kolorowe kwiaty. Siadam na ławeczce pośrodku i już nic więcej mi nie potrzeba. Coś pięknego!

A na koniec rehabilitacja

 – Chciałbym pokazać Pani jeszcze górę, naszą REHAstrefę – nieśmiało próbuje oderwać mnie Ryszard Woźniak. Wchodzimy na piętro. Sala do fizjoterapii wygląda bardzo okazale. Jest tu specjalny sprzęt do ćwiczeń, drabinki, piłki i wszystkie akcesoria niezbędne do rehabilitacji. – Specjalizujemy się w rehabilitacji po operacjach kolan. Mamy klientów, którzy przyjeżdżają do nas nawet z Piły. Od niedawna mamy też fizjoterapię w wodzie, do czego namówili nas współpracujący z nami lekarze ortopedzi i która w wielu przypadkach znacznie szybciej niż wskutek tradycyjnie prowadzonego procesu rehabilitacji pomaga dosłownie stanąć na nogi – dodaje współwłaściciel. – To wyróżnia nas na rynku.

Siadam z Ryszardem Woźniakiem w poczekalni. Rozgląda się wokół. Jest dumny z tego miejsca, bo razem ze wspólnikami stworzyli swego rodzaju azyl. Jest tu kameralnie, miło, bezpiecznie, a każdy klient czuje się zaopiekowany. – Wie Pani, kiedy zaczynaliśmy ten biznes, on nie był jeszcze do końca zdefiniowany – opowiada. – My od razu wiedzieliśmy, czego chcemy. Chcieliśmy otworzyć ośrodek, który będzie kompleksowy: będzie w nim basen, gabinety, będzie można tu odpocząć. Chcieliśmy otworzyć SPA, do którego każdy chciałby przyjść.

To miejsce dla każdego

Ryszard Woźniak pochodzi z Torunia. Od 20 lat mieszka w Lusowie, gdzie osiadł po studiach, i to tutaj postanowił stworzyć obiekt swoich marzeń. I chociaż nie było łatwo, to dziś cieszy się, że rzucił pracę w korporacji i postawił na swoim. – Kiedy zaczynałem, byłem „człowiekiem znikąd”, nie miałem biznesowego nazwiska i wpływów. Jako zwykły wojownik korporacyjny poszedłem do wójta i powiedziałem, że planujemy taki biznes. A on nie wyrzucił mnie za drzwi, tylko usiadł i zaczął rozmawiać. Dostaliśmy ogromny kredyt zaufania. Działka, którą nam wtedy wydzierżawiła gmina, dziś jest nasza i znajduje się w samym sercu Lusowa.

Na Lusowo mieszkańcy mówią kurort. Lusowski Zdrój doskonale go uzupełnia. I choć mało kto wierzył w powodzenie tego biznesu, a ludzie opowiadali, że buduje się tutaj sklep albo kościół, to udało się. – Żaden z nas, wspólników, nie miał doświadczenia w tej branży, ale postanowiliśmy zaryzykować. Absolutnie nie żałujemy, chociaż branża jest bardzo wymagająca. Jest też ogromnie odpowiedzialna, bo klienci, niezależnie od tego czy przychodzą na naukę pływania czy do spa, oddają swoje ciało w nasze ręce – mówi. Także nasza REHAstrefa jest już znana z rzetelnej rehabilitacji, a chętnych na zabiegi jest coraz więcej – chociażby miejscowi seniorzy, którzy, zostawiwszy swoje biznesy dzieciom, chcą jak najdłużej cieszyć się sprawnością i zdrowiem. Szukają więc pomocy i trafiają do nas. A my stawiamy ich na nogi – opowiada Ryszard Woźniak.

To nie jest miejsce przypadkowe. W Lusowskim Zdroju zadbają o Was prawdziwi fachowcy, oddani swojej pracy. – Nie trzeba wyjeżdżać daleko do SPA, żeby odpocząć – kwituje Ryszard Woźniak. Wystarczy przyjechać do nas o godzinie 10.00, skorzystać z zabiegu, sauny, basenu, udać się na masaż, a potem położyć się na fotelu z widokiem na nasz ogród, o który dbamy sami i zostać z nami aż do wieczora. A my już odpowiednio o Państwa zadbamy.

 

Lusowski Zdrój SPA BY NATURE
ul. Wierzbowa 2,
62-080 Lusowo

e-mail: lusowskizdroj@lusowskizdroj.pl
tel. 61 896–52–07, 61 814–63–68

Godziny otwarcia:

Poniedziałek – piątek: 9.00 – 20.00
Soboty i niedziele: 8.00 – 18.00

https://www.lusowskizdroj.pl/