Organizator:

Wielkopolska na listo(wy)pad

25.11.2020 14:53:29

Podziel się

Zbliża się piątek, piąteczek, piątunio. Ile można siedzieć na zdalnym w czterech ścianach? Wiadomo, że ruchu, przestrzeni, słońca, nawet tego przebijającego się przez gęste chmury, potrzebuje nie tylko nasze ciało, ale i psychika. Dokąd jednak się wybrać, by nie narażać, nie łamać, nie kusić losu? Czy są takie miejsca? Jasne, że są. Pewnie, że zdradzimy.

TEKST: Daria Miedziejko, Wielkopolska Organizacja Turystyczna
ZDJĘCIA: Joanna Wałkowska, Dominik Wieszczeczyński

Za siedmioma lasami, za siedmioma… szprychami. Pierścień Rowerowy dookoła Poznania, popularny i przyjazny szlak rowerowy, ma co prawda ponad 160 km, ale dzięki trasom łącznikowym, układającym się na kształt szprych, można podzielić go na krótsze odcinki. W ten sposób mamy pomysł na siedem jednodniowych wycieczek w niezbyt odległe okolice, idealnych na dni, które kurczą się i kurczą jak nasz mózg bez relaksu.

Park Krajobrazowy Puszcza Zielonka, dolina Warty w okolicach Rogalina i Puszczykowa, a może morenowe wzgórza nieopodal Promna? Nawet dla tych, którzy na rower wsiadają okazjonalnie, a jesień na siodełku budzi w nich obawy, mamy świetną propozycję wycieczki. 26-kilometrowa trasa, do pokonania w trzy godziny z postojami i robieniem fotek, zaczyna się na osiedlu Jana III Sobieskiego w Poznaniu, następnie wiedzie przez Radojewo z widokiem na Kokoryczowe Wzgórze do Biedruska. Tu można zatrzymać się na odpoczynek w XIX-wiecznym pałacu Albrechta Ottona von Treskow. Wiemy, że pałac przed stu laty odwiedził sam cesarz niemiecki Wilhelm II. Ciekawe, czy inny znakomity gość, Russell Crowe, który w czasie kręcenia zdjęć do filmu „Dowód życia” przebywał na pobliskim poligonie, tęsknił po znojnym dniu na planie za kaczką po wielkopolsku. My możemy skosztować tego regionalnego specjału w pałacowej restauracji. Posileni, w drodze powrotnej mijamy Łysy Młyn w Radojewie, przejeżdżamy obok Rezerwatu Meteorytów na Morasku z kraterami po upadku kosmicznych skał, by skończyć naszą rowerową wycieczkę w Poznaniu, w punkcie początkowym.

Cmentarze na raty

Słyszymy od miesiąca apele, aby tłumnie nie odwiedzać cmentarzy 1 listopada. Śmiało odłóżmy na drugi albo trzeci weekend wizytę na wiejskim cmentarzu, na którym spoczywają nasi dalsi krewni. Może wtedy bez pośpiechu przespacerujemy się także tymi nieznanymi alejkami lub zapalimy znicz na zapomnianym grobie powstańca wielkopolskiego. Albo zadumamy się przy zabytkowym grobowcu tutejszych dziedziców czy zajrzymy do pustego kościółka, by zadziwić się piękną snycerką. Może taka formuła zainspiruje nas do zaplanowania listopadowej wycieczki na zabytkowy cmentarz?

W Wielkopolsce pozostało mnóstwo śladów współistnienia przez wieki wielu narodów i religii, przede wszystkim Polaków, Niemców i Żydów. Jedną z takich materialnych pamiątek wspólnej historii są cmentarze. Warto odwiedzić ewangelickie nekropolie w Gajewie nieopodal Czarnkowa czy w Orzeszkowie przy drodze krajowej nr 24 niedaleko Kwilcza. Ten kalwiński cmentarz przekształcono w lapidarium. Z daleka widać obelisk poświęcony Janowi Wilhelmowi Kassyuszowi, tutejszemu pastorowi i działaczowi społecznemu, który zgodnie z ideami organicznikowskimi wzorowo zarządzał gospodarstwem rolnym i… winnicą. Inne dostępne i porządkowane przez lokalną społeczność cmentarze ewangelickie znajdują się w Bninie i Czmońcu w pobliżu Kórnika. Do zadbanych nekropolii żydowskich z kolei należą te w Zaniemyślu koło Środy Wielkopolskiej i w Koźminie Wielkopolskim. Taka wyprawa to spacer w głąb bogatej, choć trudnej historii i w głąb siebie. A refleksja, pogłębiona ćwiczeniami medytacyjnymi, zwiększa objętość umysłu. I pamiętajmy, nie ma złej pogody, jest tylko złe ubranie. Choć morsy nawet ubranie mają za nic. Ale o morsach w grudniowym wydaniu…