Organizator:

Wyzdrowieć po ludzku

Podziel się

Wchodzę do Centrum Medycyny Naturalnej BERTA ROGUS w Przeźmierowie przy ulicy Rynkowej 140. Nowoczesne wnętrza, z głośników wydobywa się przyjemna muzyka. Kilku pacjentów udaje się na zabiegi, pozostali w specjalnym eko sklepie przeglądają ofertę ziół i suplementów. To tutaj, przy pomocy naturalnych terapii, ludzie dochodzą do pełni sił. To tutaj często przychodzą pacjenci szukając ostatniej deski ratunku, kiedy tradycyjna medycyna zawodzi. To tutaj pomagają wspaniali ludzie – Berta i Marcin Rogus z zespołem, którzy medycyną naturalną zafascynowali się lata temu, przekonując się na własnej skórze, że działa i że może uratować zdrowie i życie…

ROZMAWIA: Joanna Małecka
ZDJĘCIA: Sławomir Brandt 

Przyjeżdżają do nich pacjenci z całej Polski, a nawet ze świata. Przyjmują setki osób z różnorodnymi problemami zdrowotnymi, pomagając im wrócić do pełni sił. Nowa klinika w Przeźmierowie koło Poznania oferuje kompleksowe terapie, oparte na naturalnych metodach, które często ratują życie.

Berta Rogus: Nasza nowa placówka ma dodatkowo eko sklep, gdzie można kupić produkty, które stosujemy w terapiach. Spełniło się moje marzenie, bo zawsze brakowało mi takiego miejsca. I widzę, że pacjenci chętnie ze sklepu korzystają. Głównie opieramy się na ziołach, dobrych suplementach, ekologicznej żywności, produktach wspomagających prawidłową pracę organizmu. Nie mamy produktów, które nie są przez nas przetestowane i sprawdzone.

Długo szukaliście idealnych preparatów?

BR: Bardzo długo. Zwracamy uwagę na to, żeby produkt był czysty, bez chemicznych dodatków. Niestety, o takie produkty jest dzisiaj coraz trudniej. Po latach testowania wiemy co stosować, by pomagało to naszym pacjentom.

Skąd pomysł na taką klinikę?

BR: Z życia wzięty. Lata temu trafiłam do stomatologa, który poparzył mi tkanki preparatem do tego stopnia, że groziła mi amputacja górnej wargi i obrzęk mózgu. Sytuacja była bardzo groźna. Medycyna akademicka była bezradna. Pewien lekarz ze szpitala, gdzie leżałam, zasugerował mi w sekrecie leczenie pijawkami. Na własne żądanie wypisałam się więc ze szpitala i poddałam się terapii. Proszę sobie wyobrazić, że po dwóch tygodniach już była ogromna poprawa! Finalnie wyzdrowiałam, co zadziwiło wszystkich lekarzy. Po tym zdarzeniu uwierzyłam w moc medycyny naturalnej i się w niej zakochałam.

I poszła Pani do szkoły?

BR: Tak, zaczęłam kształcić się w tym kierunku. Potem stawiałam ludziom w domu pijawki, które działały cuda. Dołączył do mnie mąż i pracowaliśmy wspólnie. Pacjentów miałam coraz więcej, aż w końcu powstała klinika.

A Pan dlaczego postanowił leczyć ludzi?

Marcin Rogus: Zawsze chciałem być lekarzem. Idąc do szkoły średniej miałem zamiar ukończyć profil biologiczno-chemiczny i po maturze zdawać na medycynę. Niestety, życie bardzo zmieniło te plany. Ostatecznie ukończyłem studia inżynierskie, ale medycyna wciąż siedziała mi w głowie. Czytałem dużo książek i ukończyłem różne kursy związane z medycyną naturalną. To, co wydarzyło się w życiu żony, ta nasza historia z pijawkami, pozwoliła mi zrozumieć, że faktycznie to jest droga, którą chcę pójść.

Jaka jest rola pijawek w leczeniu?

MR: Zakres działania pijawek na organizm człowieka jest potężny. Pijawki znacząco oddziałują na układ krążenia, dlatego są skuteczne w leczeniu nadciśnienia, chorób układu krążenia, są świetnym remedium po incydentach kardiologicznych, takich jak: udar, zawał serca, wylew krwi do mózgu. Ponadto redukujemy nimi zmiany naczyniowe: pajączki, żylaki. Nawet poprawiamy emocje, dlatego że jednym ze składników śliny pijawek są endorfiny.

Próbuję sobie wyobrazić, jak Pani pomogły pijawki i jak to wyglądało…

BR: Pijawka ma w swojej ślinie hirudynę – to jedna z najsilniejszych substancji rozrzedzających krew. Inne hirudozwiązki działają przeciwzapalnie i przeciwobrzękowo. Kiedy postawiono mi pijawki na dziąsłach i wargach, porobiły malutkie dziurki, dzięki którym zakrzepy miały gdzie uchodzić. Razem z nimi uwalniały się toksyny, schodził obrzęk twarzy. To było niesamowite.

MR: Dzisiaj jednym z podstawowych filarów naszych terapii jest terapia pijawkami.

Ale macie też inne zabiegi?

MR: Zapraszam Panią do gabinetu przyjemności.

Brzmi doskonale.

MR: Wykonujemy tutaj m.in. presoterapię, czyli specjalny masaż ciśnieniowy układu limfatycznego. Polega na tym, że zapinamy pacjenta w kombinezon, a urządzenie poprzez odpowiednią sekwencję programu, powoduje masaż układu limfatycznego pod ciśnieniem. Fajny zabieg dla osób, które mają problem z krążeniem i obrzękami. Druga terapia to platforma Schumanna. Emitowane wibracje wpływają doskonale na harmonię organizmu: rozluźniają tkanki, powodują lepszy przepływ krwi, redukują bóle i relaksują psychikę.

BR: Klinika oferuje bardzo szeroki zakres usług. W zależności od problemu i potrzeb możemy dobrać wiele narzędzi terapeutycznych. Terapia manualna, masaże, akupunktura, szeroko rozumiana fizjoterapia, homeopatia, detoksykacja organizmu, terapie odchudzające – to tylko niektóre z naszych usług. Mamy także bardzo popularne zabiegi endermologii, podczas których pracujemy nad figurą, ściągamy toksyny, pobudzamy limfę, rozbijamy tkankę tłuszczową. Poprawiamy wygląd twarzy, rozmasowujemy kręgosłup, redukując napięcia.

MR: Ciekawe jest to, że to urządzenie powstało z myślą o rehabilitacji. Z czasem, ze względu na swoje genialne działanie powodujące poprawę wyglądu, redukcję cellulitu i blizn, zostało maszyną ukochaną przez kobiety, które latami nie mogły pozbyć się problemów skórnych.

A gdzie te pijawki?

BR: W gabinecie zabiegowym, do którego właśnie wchodzimy. Leczymy tutaj owrzodzenia, odleżyny, niegojące się rany, stopy cukrzycowe, czyli bardzo trudne przypadki.

MR: Terapia trudno gojących się ran to nasza specjalizacja. Sukcesy jakie osiągamy w tych terapiach sprawiły, że jesteśmy rozpoznawani w całym kraju. Ucieczka przed amputacją to jednak bardzo wymierny i bezdyskusyjny sukces. W tych terapiach używamy złożonych procedur. Zaczynamy od pijawek, które redukują stan zapalny i pobudzają ukrwienie tkanek, zwłaszcza przy chorobach miażdżycowych i powikłaniach cukrzycowych. Często konieczną procedurą jest larwoterapia. Do zmiany martwiczej wprowadzamy na trzy doby larwy muchy plujki, które oczyszczają martwicę, dezynfekują ranę i stymulują gojenie. W terapiach ran stosujemy także ozonoterapię i terapię światłem.

BR: Szacujemy, że udaje się nam uratować ok. 60–70% przypadków pacjentów z ciężkimi ranami zagrożonymi amputacją kończyn. To naprawdę ogromna satysfakcja dla nas i wielki sukces zdrowotny pacjenta. Takie terapie należą do najtrudniejszych, trwają długo i wymagają także od pacjenta wielkiego wysiłku, aby utrzymywać organizm w odpowiedniej kondycji.

MR: Bardzo dużą rolę w naszym organizmie, a także w prowadzonych terapiach, odgrywają jelita.

Co to oznacza?

BR: Jelita to nasz drugi mózg. Decydują o odporności, regeneracji, tworzeniu witamin i neuroprzekaźników. Mają wielki wpływ na emocje. Ich prawidłowe funkcjonowanie jest niezbędne dla zdrowia. Dlatego tak ważne jest ich regularne oczyszczanie i nawadnianie.

Jak to zrobić?

MR: Należy wykonać zabiegi hydrokolonoterapii i oczywiście codziennie prawidłowo się odżywiać. W jelitach musi być czysto, aby wspomniane mechanizmy działały. Najczęściej jest tak, że w każdej chorobie należy zacząć od oczyszczania jelit.

BR: Wielu pacjentów korzysta z tych zbiegów. Sam zabieg jest bezbolesny. Hydrokolonoterapia to jest filozofia terapii oczyszczającej i nawadniającej. Nasze jelita potrzebują bardzo dużo płynów. Mało pijemy, a woda jest nam niezwykle potrzebna. Żywność potrafi zatrzymać się w jelitach tworząc złogi. Po takim zabiegu pacjent czuje się lekko i czysto w środku. Codziennie podczas zabiegów obserwujemy fatalny stan jelit wielu pacjentów. Są zapchane pokarmem, złogami i kamieniami kałowymi, wielokrotnie wypłukujemy z jelit pasożyty. Są to tasiemce, glisty. Nasze jelita generalnie są brudne. Nadmiar jedzenia, miłość do mięsa, słodyczy i glutenu, mała ilość błonnika i wody – to wszystko doprowadza jelita do fatalnej kondycji, co otwiera drogę różnym chorobom całego organizmu.

Macie także światłoterapię.

BR: Tak. Światłoterapia jest jednym z bardzo internujących zabiegów. Leczymy światłem niegojące się rany, wypadanie włosów, zmarszczki, depresję, bóle głowy, bóle stawowo-mięśniowe. Możemy oddziaływać wgłąb tkanek, stosować taką terapię dopochwowo i doodbytniczo.

MR: Ponadto wykonujemy terapię radiofalową. Polega ona na tym, że elektroda podczas masażu emituje wiązkę radiową, dzięki czemu ogrzewamy tkanki nawet na głębokości 15 centymetrów. Struktury ścięgien, stawów, powięzi poddane czynnikowi ciepła rozluźniają się i redukują stan zapalny. Ulga jest natychmiastowa. To świetna terapia w przypadku wszelkich dolegliwości układu ruchu.

A diagnostyka?

BR: Diagnostyka jest bardzo istotna. Pozwala nam zrozumieć mechanizm choroby i określić sposoby terapii. Wykonujemy ją w oparciu o bardzo szczegółowy wywiad i badania metodą biorezonansu. Rozpoznajemy dziesiątki parametrów, takich jak poziomy witamin, pierwiastków, obciążenia chorobotwórczymi patogenami, toksynami i metalami, kondycję organów: wątroby, trzustki, śledziony, jelit, naczyń krwionośnych itd. Konwencjonalna diagnostyka nie dostarczy nam takich informacji, w tak skondensowanej formie. Dzięki tym parametrom rozpoznajemy słabe obszary organizmu, dobieramy terapię, suplementację, sposób odżywiania, często także ćwiczenia fizyczne. Proszę zrozumieć, co my tutaj robimy. To często jest rewolucja! My wywracamy świat do góry nogami, mówiąc, jak zmienić swoje życie i jakie rozwiązania wdrożyć w codzienność. I trzeba z nami współpracować (śmiech). Dzięki temu zyskujemy trwałe, skuteczne efekty leczenia.

A więc warto się pomęczyć?

BR: Oczywiście, że warto! Zresztą my nie rzucamy słów na wiatr. Skrupulatnie zbieramy dokumentację terapii, często publikujemy artykuły i udowadniamy, że terapie naturalne są bardzo skuteczne. Cała filozofia naszego działania opiera się na zrozumieniu i wykorzystaniu biologicznych mechanizmów regeneracji, odbudowy i samouzdrawiania ludzkiego ciała. Natura wyposażyła nas w wyjątkowy kod zdrowia zawarty w naszym DNA, obdarowała nas regeneracją komórek macierzystych, fantastycznym ekosystemem bakteryjnym żyjącym w naszych jelitach, niezawodnym systemem immunologicznym i elastycznym mechanizmem ukrwienia tkanek, tzw. angiogenezą. Te cudowne mechanizmy można stymulować i regulować naturalnymi metodami terapii, suplementacją oraz odżywianiem. Ta siła jest w naszych organizmach i może zwalczyć każdą dolegliwość i chorobę. Chcemy pomagać pacjentom zdrowieć i prowadzić zdrowe i długie życie. To jest nasz cel, nasza misja i wizja naszej kliniki.