Wyższa Szkoła Zdrowia, Urody i Edukacji w Poznaniu: pasja do kosmetologii, zdrowego stylu życia i rodzinna atmosfera
W sercu Poznania od lat kształcą pokolenia kosmetologów i dietetyków, łącząc tradycję z nowoczesnością. To tu powstają programy dostosowane do zmieniającego się rynku, a pasja Pani Anieli Goc: założycielki szkoły i zaangażowanie Pani Bogusławy Oźmińskiej – kanclerz – sprawiają, że uczelnia nieustannie wyprzedza trendy i wychowuje specjalistów gotowych na wyzwania branży. W wywiadzie opowiadają o historii szkoły, praktycznym podejściu do nauki i wpływie, jaki mają na przyszłość swoich studentów

ROZMAWIA: Monika Kanigowska
ZDJĘCIA: Piotr Pasieczny Fotobueno, Julia Andrzejewska Jul Photos
[Współpraca reklamowa]
Energia, z jaką Pani działa, robi ogromne wrażenie. Skąd ona się bierze?
Aniela Goc: Sama się czasem nad tym zastanawiam! W maju skończę 92 lata. Bywa tak, że myślę: „Nie, dzisiaj już nie mam siły, dziś odpocznę”. A potem przyjeżdżam, piję kawę i… jestem gotowa do działania. Myślę, że to kwestia pasji. Ona naprawdę daje ogromną siłę. Nawet po intensywnych wyjazdach – niedawno wróciłyśmy z targów edukacyjnych – potrafię jeszcze przyjmować gości i normalnie pracować.
Co najbardziej napędza Panią do dalszej pracy?
AG: Ludzie. A konkretnie moje absolwentki. To, że widzę ich sukcesy. Dostaję wiadomości z różnych stron świata – ktoś pisze: „Jestem w Brazylii, ukończyłam studia magisterskie z kosmetologii na Pani uczelni i jestem tutaj gwiazdą”. Ktoś inny prowadzi świetnie prosperujący gabinet. To daje ogromną satysfakcję. Oczywiście, realizowałam też swoje marzenia, ale największą radość daje mi to, że moi absolwenci potrafią wykonywać swój zawód, że sobie radzą i że wykorzystują tę wiedzę w praktyce – dbając o rzetelność i jakość pracy z klientem.
Czy od początku była w Pani potrzeba uczenia innych?
AG: Zdecydowanie tak. Z zawodu jestem pedagogiem i to chyba zawsze było we mnie. Nawet jako dziecko uczyłam innych – to było bardzo naturalne. Kiedy skończyłam kurs kosmetyczny, bardzo szybko trafiłam do Ligi Kobiet, gdzie zaczęłam prowadzić zajęcia z kosmetyki i higieny. I to było coś, co mnie naprawdę porwało.

Mgr Aniela Goc – prekursorka polskiej kosmetologii, założycielka Policealnej Szkoły Kosmetycznej oraz Wyższej Szkoły Zdrowia, Urody i Edukacji w Poznaniu
Co było w tym doświadczeniu najważniejsze?
AG: Kontakt z ludźmi i poczucie, że jestem potrzebna. Jeździłam po różnych miejscowościach – często małych, nawet wsiach. Pociągiem, autobusem, gdzie tylko trzeba było. Kobiety dosłownie „wyrywały mnie do siebie”, bo chciały się uczyć, chciały wiedzieć więcej. I to było niezwykłe – widzieć, jak one chłoną tę wiedzę, jak się zmieniają, jak zaczynają o siebie dbać i lepiej się czuć. Do dziś to bardzo ciepło wspominam. W latach 70. zaczęły pojawiać się w Polsce kosmetyki z zagranicy – głównie francuskie, które trafiały do perfumerii. Problem polegał na tym, że sprzedawcy często nie wiedzieli, co z nimi zrobić. Nie znali tych produktów, nie wiedzieli, jak je stosować, jak doradzać klientom. Zwrócono się do Ligi Kobiet i zostałyśmy delegowane – byłyśmy we dwie w Poznaniu – żeby jeździć po perfumeriach i szkolić personel. Uczyłyśmy do czego służą konkretne kosmetyki, jak je stosować, jak o nich opowiadać klientkom. Bo to nie były tylko kremy – pojawiła się też kosmetyka kolorowa, zupełnie nowa dla wielu osób.
Czyli edukacja bardzo szybko zaczęła przekładać się na realne potrzeby rynku.
AG: Tak, to był moment, kiedy pojawiła się myśl: skoro można uczyć pojedyncze osoby, to dlaczego nie robić tego na większą skalę? Ale trzeba pamiętać, że wtedy tej wiedzy właściwie nie było. My same jej szukałyśmy. Jeździłyśmy na szkolenia, głównie do Warszawy. Tam poznałam panią Barbarę Jaroszewską, która była pionierką w tej dziedzinie. To ona stworzyła pierwszy program nauczania dla dwuletniej szkoły kosmetycznej – przygotowany we współpracy z pracodawcami, którzy po prostu potrzebowali wykwalifikowanych pracowników.
Kiedy zaczęły powstawać pierwsze szkoły kształcące w zawodzie?
AG: Pierwsze takie szkoły pomaturalne powstały w Gdańsku i w Warszawie na początku lat 70. A w 1978 roku udało mi się utworzyć dla Zakładu Doskonalenia Zawodowego dwuletnie kursy kosmetyczne w Poznaniu. Można więc powiedzieć, że była to jedna z pierwszych tego typu placówek kształcących kosmetyczki w Polsce. Typowo własną szkołę założyłam w 1991 roku – była to Policealna Szkoła Kosmetyczna Anieli Goc, która z powodzeniem działa do dzisiaj. Uczelnia wyższa, czyli Wyższa Szkoła Zdrowia, Urody i Edukacji powstała w 2000 roku.

Czyli szkoła i uczelnia powstały bardzo naturalnie – z pasji, a nie z biznesowego planu.
AG: Dokładnie tak. To nie był pomysł typu: „zróbmy kierunek, bo jest modny”. To wszystko wydarzyło się bardzo organicznie. Najpierw była pasja do kosmetologii i do pracy z ludźmi, potem działalność edukacyjna – szkoły policealne, różne inicjatywy – i to wszystko stopniowo się rozwijało. Ta szkoła po prostu „wyrosła” razem z potrzebami rynku, ale też razem z rozwojem osobistym. W pewnym momencie stało się jasne, że dwuletnie kształcenie to za mało – że potrzeba czegoś więcej, bardziej kompleksowego. I tak powstała uczelnia, której w tym roku mija 26 lat działalności. To naprawdę kawał czasu. Na początku kształciliśmy na poziomie licencjackim – tak po prostu wyglądały możliwości. Dopiero po około dziesięciu latach uzyskaliśmy uprawnienia do prowadzenia studiów magisterskich.
Początki tworzenia szkolnictwa wyższego w tej branży musiały być ogromnym wyzwaniem?
AG: Ale jednocześnie też bardzo ekscytującym. Spotykałyśmy się w Warszawie, organizowałyśmy kongresy, wymieniałyśmy się doświadczeniami. To było środowisko ludzi, którzy naprawdę chcieli coś zbudować od podstaw. Miałyśmy też wsparcie środowiska naukowego – profesorów i lekarzy, którzy pomagali nam uporządkować tę wiedzę i nadać jej akademicki charakter. Powiedzmy sobie szczerze – nauczanie akademickie w kosmetologii praktycznie nie istniało. A zawód kosmetologa powstawał wraz z budowaniem pierwszego programu studiów.
No właśnie, wspomniała mi Pani przed rozmową, że to właśnie Pani tworzyła pierwszy program dla studiów wyższych z kosmetologii.
AG: Tak. Skoro powstał program dla szkoły policealnej, naturalnym krokiem było stworzenie programu dla uczelni wyższej. I rzeczywiście przygotowałam taki program jako jedna z pierwszych osób w Polsce. To była ogromna praca. Wnioski, które składaliśmy, miały setki stron – właściwie całe tomy dokumentacji. Każdy wykładowca musiał mieć udokumentowany dorobek naukowy, wszystko musiało być dopięte na ostatni guzik.
Jak wygląda to dziś?
AG: Zawód kosmetologa cieszy się dziś dużą popularnością, jednak chcąc wybrać dla siebie odpowiednie kształcenie należy szukać uczelni, która się w tym specjalizuje i która ma do tego nauczania odpowiednią kadrę, profesjonalny sprzęt oraz zaplecze – sale kosmetologiczne, laboratoria, pracownie. Ciężko mówić o dobrym kosmetologu czy dietetyku – czyli naszym drugim kierunku studiów – który przede wszystkim nie pracuje praktycznie. Na WSZUiE [red. skrót od nazwy uczelni] dużą wagę przykładamy zarówno do podstaw i dobrego teoretycznego wprowadzenia, jak i do praktyki. Nasi wykładowcy to dziś duży zespół – kilkadziesiąt osób. Są to specjaliści z różnych dziedzin. Ale dla mnie zawsze było ważne, żeby nasi wykładowcy to nie byli tylko naukowcy, ale też dobrzy nauczyciele i praktycy w swoich zawodach. Bo można mieć ogromną wiedzę, a nie potrafić jej przekazać. A tu kluczowe jest, żeby student naprawdę zrozumiał i umiał to zastosować.

Rok 1990, Pani Aniela Goc z trzyletnią wnuczką Bogusławą Oźmińską
Porozmawiajmy teraz o sukcesji, oddała już Pani stery szkoły w ręce kolejnego pokolenia.
AG: Tak – dziś kanclerzem jest moja wnuczka Bogusława Oźmińska. Ja pozostaję założycielką i nią już zostanę. Natomiast przez wiele lat moja rola była bardzo konkretna – przez ponad 20 lat zarządzałam uczelnią jako pierwszy kanclerz. Nadal byłam osobą, która bardzo dobrze znała się na kosmetologii, ale jakość nauczania i programy studiów ustalałam już wraz z rektorami i dziekanami uczelni.
Zawsze Pani wiedziała, że będzie pracować z babcią?
Bogusława Oźmińska: Tak, od dziecka wiedziałam, że kiedyś będę z nią współpracować. Babcia zawsze mówiła, że będę jej następczynią. Pamiętam, gdy jako dziecko biegałam między stoiskami wystawców na sympozjach czy targach, które organizowaliśmy i babcia mnie przedstawiała: „To moja wnuczka, moja następczyni”. Nie od razu czułam się gotowa do tej roli. Pracowałam na uczelni w różnych działach i poznałam różne obszary – od rekrutacji, przez dziekanat po rektorat. Tak naprawdę misję tej pracy i pasję odkryłam w sobie podczas mojego pierwszego absolutorium w funkcji Kanclerza. Siedziałam przy stole prezydialnym, wyczytywane były nazwiska absolwentów, którzy podchodzili po swoje dyplomy i kłaniali się władzom uczelni. To było bardzo wzruszające doświadczenie. Poczułam wtedy, że to nie jest zwykła praca, lecz ogromna odpowiedzialność za tych młodych ludzi – i że to właśnie my, jako uczelnia, mamy wpływ na ich drogę życiową.

Mgr inż. Bogusława Oźmińska – kanclerz Wyższej Szkoły Zdrowia, Urody i Edukacji w Poznaniu
A jak dziś wygląda podział ról?
BO: Dziś ja zajmuję się całością zarządzania. Z wykształcenia jestem magistrem inżynierem architektury krajobrazu, a z pasji zajmuję się profesjonalną fotografią modową. Można więc powiedzieć, że jestem artystyczną duszą i mocno angażuję się w marketing i wizerunek uczelni. Wprowadzam nowe pomysły, dbam też o stronę wizualną i komunikację. Bo tak naprawdę przez lata szkoła nie była szeroko promowana. Mimo to moja babcia zbudowała silną markę. Dlatego uważam, że największą „ikoną” tej szkoły zawsze była i jest jej założycielka. To jej energia, charyzma i podejście do ludzi stworzyły to miejsce. Jednocześnie mam olbrzymie poczucie misji, aby rozwijać uczelnię i wprowadzać nowe kierunki i specjalności – tu współpracuję z pionem dziekańskim i kadrą dydaktyczną.
Jak wygląda Wasza oferta edukacyjna dziś?
BO: Obecnie mamy dwa kierunki, które się wzajemnie uzupełniają. Jednym z nich jest dietetyka – wprowadziliśmy ją świadomie, bo piękno to nie tylko zabiegi zewnętrzne. Żeby dobrze wyglądać, trzeba też zadbać o siebie od środka. Nie chodzi tylko o to, by być „szczupłym” – chodzi o zdrowie, świadomość i kompleksowe podejście do człowieka, włączając jego emocje oraz styl życia. Dlatego właśnie te dwa kierunki – kosmetologia i dietetyka tak dobrze się uzupełniają.
Czy zainteresowanie kierunkami zmieniło się na przestrzeni lat?
BO: Dotychczas wykształciliśmy już około 18 000 absolwentów. Jesteśmy wąsko wyspecjalizowaną uczelnią – kształcimy na 1. i 2. stopniu studiów w dwóch kierunkach i kilku specjalnościach, takich jak np. podologia, trychologia i trychoterapia, psychodietetyka, dietetyka kliniczna i dietetyka sportowa. Do tego posiadamy w ofercie kilka kierunków studiów podyplomowych. Od lat to kosmetologia cieszy się największym zainteresowaniem. Studia zaczynają u nas zarówno osoby świeżo po maturze, jak również i takie, które od wielu lat prowadzą własne gabinety kosmetyczne i czują potrzebę dokształcenia się, zdobycia podstaw teoretycznych, jak i zdobycia tytułu kosmetologa. Często na 1 roku pojawiają się też osoby, które pragną się po prostu przebranżowić i podążać za swoimi pasjami – niezależnie od wieku. Ale wraz z wyzwaniami wynikającymi ze współczesnego stylu życia kierunkiem niezwykle dynamicznie się rozwijającym jest dietetyka, na którą mamy coraz więcej kandydatów.

W jakim kierunku chcecie rozwijać uczelnię w najbliższych latach?
BO: Naszym naturalnym kierunkiem jest dalsze wzmacnianie tego, co od początku było fundamentem uczelni – jakości i praktyczności kształcenia, ale w bardzo nowoczesnym wydaniu. Chcemy rozwijać uczelnię jako miejsce, które nie tylko odpowiada na potrzeby rynku, ale realnie je wyprzedza. Dlatego inwestujemy zarówno w infrastrukturę, jak i w rozwój programów studiów, które łączą wiedzę medyczną, technologiczną i praktykę pracy z klientem. Zależy nam, aby nasi absolwenci byli nie tylko dobrze przygotowani do zawodu, ale też świadomi, odpowiedzialni i gotowi na dynamiczne zmiany w branży.
Branża beauty i zdrowia w ostatnich latach bardzo się zmieniła. Jak uczelnia sobie z tym radzi?
BO: Branża beauty bardzo się profesjonalizuje – dziś to już nie tylko estetyka, ale przede wszystkim wiedza, bezpieczeństwo i świadome podejście do pracy z drugim człowiekiem. Widzimy ogromny wzrost znaczenia interdyscyplinarności – kosmetologia coraz częściej łączy się z dietetyką, profilaktyką zdrowia czy elementami medycyny. Dlatego naszą odpowiedzią jest edukacja, która nie zamyka studentów w jednej specjalizacji, tylko uczy ich patrzenia szerzej. Duży nacisk kładziemy na praktykę, pracę na realnych przypadkach oraz rozwijanie kompetencji, które będą aktualne także za kilka lat, nie tylko „tu i teraz”. Dziś nie wystarczy nauczyć zawodu. Trzeba przygotować człowieka do odpowiedzialnej pracy z drugim człowiekiem – i to jest nasza rola.
AG: To prawda, zmiany są ogromne. Pojawiają się nowe technologie, nowe urządzenia, nowe zabiegi. Naszym zadaniem jest nie tylko nadążać, ale często być o krok do przodu. Uczyć studentów jeszcze zanim te rozwiązania na dobre pojawią się w gabinetach. To wymaga ciągłego rozwoju – od kadry, od całej szkoły. Ale właśnie to sprawia, że ta praca jest tak ciekawa.

Pani Anielo, obroniła Pani tytuł magistra w wieku 81 lat. Jak to możliwe?
AG: Tak, to prawda. Niestety w młodości nie mogłam normalnie studiować ze względu na chore serce i drugą grupę inwalidzką – w tamtych czasach zgodnie z zarządzeniami prawnymi nie byłam „zdolna do studiowania”. Jednak w rzeczywistości – studiowałam przez całe życie, samodzielnie uczyłam się od pionierów kosmetologii, z pierwszych wydanych w Polsce podręczników oraz na krajowych i zagranicznych sympozjach Moimi mentorami byli Irena Rudowska oraz profesor Henryk Mierzecki. Moja praca magisterska była niejako podsumowaniem całego dorobku zawodowego, napisałam ją na temat zmian w programach nauczania na kierunku kosmetologia na przestrzeni lat. Nie miałam obowiązku tego robić, bo w tym wieku nikt już niczego ode mnie nie wymagał, a jednak chciałam się tego podjąć. Niezależnie od tego, ile masz lat, jeśli naprawdę kochasz to, co robisz, to znajdziesz siłę, by działać i rozwijać się dalej.
Czy ma Pani dziś poczucie, że ta wieloletnia praca przyniosła efekty?
AG: Tak, zdecydowanie. To ogromna satysfakcja. Widzę to wszędzie – w ludziach, których spotykam, w absolwentkach i absolwentach, którzy robią kariery, ale też w świadomości społecznej, która przez te lata bardzo się zmieniła. Mam poczucie, że dołożyłam swoją cegiełkę do tego, jak dziś wygląda ta branża w Polsce.
https://www.instagram.com/wszuie/
https://www.instagram.com/aniela.goc/

dr inż. Agnieszka Wiśniewska – Dziekan Wydziału Nauk o Zdrowiu
Co wyróżnia obecny program kształcenia na kierunkach prowadzonych na Państwa Uczelni i dlaczego absolwenci Państwa Wydziału są dobrze przygotowani do pracy w zawodzie?
Nasze programy kształcenia są tak skonstruowane, aby każdy student miał możliwość osiągnięcia efektów uczenia się z zakresu wiedzy ogólnej oraz kierunkowej i specjalnościowej, ale również z zakresu umiejętności praktycznych niezbędnych do wykonywania zawodu. Na WSZUiE kładziemy nacisk na przekazanie bardzo ważnych w pracy kosmetologa czy dietetyka zagadnień z obszaru anatomii, fizjologii, patofizjologii człowieka oraz chemii, w tym chemii kosmetycznej czy chemii żywności, które są fundamentem prawidłowej realizacji wszystkich działań diagnostycznych oraz terapeutycznych. W kolejnych etapach studiowania, dzięki zajęciom praktycznym w pracowniach oraz w laboratoriach studenci uczą się rozumieć działanie organizmu ludzkiego w stanie zdrowia i choroby oraz odziaływanie danych substancji czynnych czy składników pokarmowych na organizm. To pozwala im w przyszłości skutecznie pracować z klientem/pacjentem. Tak przygotowany student może dalej doskonalić swoje umiejętności podczas zajęć praktycznych w pracowniach specjalistycznych, analizując różnorodne case study, wykonując zabiegi kosmetologiczne, tworząc produkty kosmetyczne o określonych recepturach, projektując diety, przygotowując potrawy według różnych technologii.
Ta „jakościowa baza” wiedzy i umiejętności jest czymś, co wyróżnia absolwentów naszej uczelni na rynku pracy. Ponadto każdego roku analizujemy programy kształcenia poszczególnych kierunków studiów w porozumieniu z naszymi interesariuszami zewnętrznymi, tj. firmami i instytucjami aktywnie działającymi na rynku. Do programów nauczania wprowadzamy na bieżąco zmiany, które uwzględniają aktualne osiągnięcia nauki, a także praktykę opartą o najnowsze dostępne technologie.

dr Ewa Bresińska-Krawiec – Prodziekan kierunków dietetycznych
Czym wyróżnia się kształcenie praktyczne na kierunku dietetyka na WSZUiE i dlaczego dziś tak ważne jest łączenie medycyny i stylu życia, aktywności fizycznej i diety?
Na naszej uczelni w kształceniu dietetyków szczególny nacisk kładziemy na rozwój praktycznych kompetencji. Nasi studenci uczą się nie tylko diagnozować potrzeby żywieniowe różnych grup pacjentów, ale także tworzyć dopasowane plany żywieniowe. Dzięki pracy w kameralnych grupach możemy zapewnić indywidualne podejście do każdego studenta, jednocześnie rozwijając jego umiejętności zawodowe. Za jakością kształcenia na WSZUiE stoją specjaliści – praktycy z różnych dziedzin z wieloletnim doświadczeniem: lekarze, dietetycy, psychologowie, fizjoterapeuci, trenerzy oraz eksperci z doświadczeniem menedżerskim. Kadrę współtworzą również naukowcy aktywnie publikujący w czasopismach naukowych oraz autorzy podręczników akademickich. Podczas zajęć praktycznych wykładowcy prezentują realne case study z gabinetów dietetycznych. Dzięki temu studenci uczą się na konkretnych przykładach i poznają rzeczywiste wyzwania pracy z podopiecznym. Dzięki temu na WSZUIE przygotowujemy studentów do pracy w różnych obszarach – w szpitalach, podstawowej opiece zdrowotnej (POZ), własnych poradniach dietetycznych, firmach cateringowych, klubach sportowych czy Polskich Związkach Sportowych; w pracy edukacyjnej, prowadząc szkolenia, webinary i warsztaty.
Dietetyka w dzisiejszych czasach odpowiada na coraz szersze wyzwania społeczne – łączy medycynę, styl życia i pewien styl myślenia. Bowiem odpowiedni sposób odżywiania, połączony z dobrze dobraną aktywnością fizyczną działa profilaktycznie – pozwala zapobiegać chorobom cywilizacyjnym, takim jak: otyłość, cukrzyca typu 2 czy choroby układu sercowo-naczyniowego, a także skuteczniej wspiera proces leczenia. Coraz większego znaczenia nabiera również współpraca interdyscyplinarna – lekarzy, dietetyków, fizjoterapeutów i psychologów – ponieważ tylko takie podejście umożliwia kompleksowe spojrzenie na pacjenta i jego potrzeby.

mgr Sandra Makowska – Prodziekan kierunków kosmetologicznych
Jak wygląda kształcenie praktyczne kosmetologów na WSZUiE i jakie kompetencje są dziś szczególnie poszukiwane na rynku pracy?
Kształcenie praktyczne kosmetologów na WSZUiE opiera się na ścisłym połączeniu wiedzy teoretycznej z intensywnym doświadczeniem zdobywanym w warunkach zbliżonych do realiów pracy zawodowej. Studiujący na kierunku kosmetologia już od pierwszego roku uczestniczą w zajęciach laboratoryjnych oraz w zajęciach praktycznych w pracowniach kosmetologicznych, gdzie uczą się recepturowania produktów kosmetycznych. W procesie kształcenia naszych studentów kładziemy duży nacisk na umiejętność prawidłowej diagnostyki skóry, która jest kluczowa dla skutecznego i bezpiecznego doboru terapii.
Kosmetolog powinien nie tylko sprawnie wykonywać zabiegi, ale także rozumieć mechanizmy biochemiczne zachodzące w skórze, działanie składników aktywnych oraz technologii wykorzystywanych w zabiegach. Coraz większe znaczenie ma także świadomość bezpieczeństwa procedur oraz umiejętność pracy zgodnie z aktualnie obowiązującymi standardami. Nie mniej istotne są kompetencje komunikacyjne, tj. umiejętność budowania relacji z klientem, w tym umiejętność przeprowadzenia profesjonalnego wywiadu czy edukowania go w zakresie pielęgnacji. Współcześni klienci oczekują bowiem nie tylko efektów estetycznych po wyjściu z gabinetu kosmetologicznego, ale także profesjonalnego doradztwa w zakresie pielęgnacji domowej.
Dzięki stale aktualizowanym i udoskonalanym programom studiów oraz współpracy z doświadczonymi wykładowcami – posiadającymi zarówno dorobek naukowy, jak i praktyczne doświadczenie zawodowe – umożliwiamy naszym studentom zdobycie właśnie takiej wiedzy, umiejętności i kompetencji. Takie podejście powoduje, że absolwenci są dobrze przygotowani do wejścia na rynek pracy, często podejmują zatrudnienie w trakcie studiów, a po ich ukończeniu dysponują zarówno solidnymi podstawami teoretycznymi, jak i praktycznym doświadczeniem w pracy z klientem.