Wzdłuż nieodkrytej Doliny Prosny
Niespiesznie, autentycznie i sielsko – tak właśnie jest w moich rodzinnych stronach, rozciągających się wzdłuż meandrującej Prosny, na południu Wielkopolski. Dolina Prosny to kraina, w której czas płynie wolniej niż nurt rzeki, a krajobraz zmienia się subtelnie, przypominając o burzliwej historii i lokalnym dziedzictwie. Podróżując wzdłuż brzegów Prosny, odwiedzisz miasta, w których dawniej stały potężne warownie Kazimierza Wielkiego, dotrzesz do zapomnianych osad rozproszonych pośród łąk i lasów oraz miejsc, w których przez okres zaborów stykały się dwa światy: pruski porządek i rosyjska „kreatywność”. Daj się zaprosić na wyprawę do mojej „małej ojczyzny”, którą znam od podszewki, która potrafi odprężyć i stale zaskakiwać. Wystarczy zboczyć z głównej trasy i podążyć niespiesznie za moimi wskazówkami.

Chocz, fot. M. Krawczyk, kierunkowo.pl
TEKST: Marcin Krawczyk, Wielkopolska Organizacja Turystyczna / Kierunkowo.pl
Wystrzałowe miasto na start
Naszą podróż wzdłuż Prosny zacznijmy nie u jej źródła, ale w miejscu, gdzie po setkach kilometrów meandrowania rzeka oddaje swoje wody Warcie. Niedaleko tego miejsca położone są Pyzdry, miejscowość z niezwykłą energią i dbałością lokalne dziedzictwo. Swój przydomek „wystrzałowego” zawdzięczają wydarzeniom z 1383 roku, kiedy to podczas oblężenia miasta, oddano pierwszy na ziemiach polskich wystrzał z armaty. Ale Pyzdry są wystrzałowe również turystycznie. Od lat powstają tu miejsca i atrakcje, które aż chce się zobaczyć! Odkrywanie miasta wypada zacząć od jednego z największych i najbardziej spektakularnych murali historycznych w kraju. Przybliża on nie tylko lokalną historię, ale też najcenniejsze zabytki miasta, z których kilka przetrwało do dziś. I tak w malowniczo położonym miasteczku warto odwiedzić zabytkowe świątynie, dom podcieniowy przy rynku czy wiatrak holenderski, których historię najlepiej poznać w miejscowym muzeum regionalnym. Na deser zachęcam do rejsu katamaranem z pyzdrskiej mariny, który przy sprzyjających warunkach zabierze Cię aż do ujścia Prosny.

Wiatrak holenderski w Pyzdrach, fot. arch. UM w Pyzdrach
Romantyczny krajobraz
Jadąc dalej na południe, trafisz do „Szwajcarii Żerkowskiej”, krainy pagórków i malowniczych dolin, które zainspirowały samego Mickiewicza. W samym jej sercu, w malutkim Śmiełowie stoi klasycystyczny pałac, wzniesiony pod koniec XVIII wieku. Jest on architektoniczną perełką, która idealnie wpisuje się w ten niemal sielankowy pejzaż. Mickiewicz przyjechał do niego latem 1831 roku i choć miał tutaj tylko czekać na możliwość przedostania się do ogarniętego powstaniem Królestwa Polskiego, to czas wypełniły mu spacery po tutejszych ogrodach i burzliwy romans z Konstancją Łubieńską. Mówi się, że to właśnie tutejsze widoki stały się pierwowzorem dla opisów litewskiego krajobrazu w „Panu Tadeuszu”, tak dobrze nam znanych pagórków leśnych, łąk zielonych i pól malowanych. Dziś w pałacu mieści się Muzeum im. Adama Mickiewicza, ale nawet jeśli nie jesteś fanem literatury, sam spacer po parku i widok klasycystycznej bryły pałacu w promieniach zachodzącego słońca pozwoli Ci zrozumieć, dlaczego wieszcz tak dobrze zapamiętał to miejsce.
Olęderskie domy z żelaza pośród lasów
Kolejnym przystankiem na szlaku wzdłuż Prosny będą gęste lasy Puszczy Pyzdrskiej, jednego z największych kompleksów leśnych w Wielkopolsce. To nie tylko raj dla grzybiarzy i tych, którzy szukają świętego spokoju. Puszcza skrywa coś znacznie bardziej unikalnego. To tutaj, w rozsianych pomiędzy lasami osadach olęderskich, odnajdziesz „domy z żelaza”. Ich nazwa bierze się z rudy darniowej – surowca wydobywanego bezpośrednio z okolicznych bagien i łąk, z której wznoszono ściany zabudowań. Te charakterystyczne, ciemnobrązowe, niemal rdzawe mury budynków mieszkalnych i gospodarczych są jedyne w swoim rodzaju. Osadnicy, którzy kiedyś kolonizowali te trudne, podmokłe tereny, nauczyli się wykorzystywać to, co dawała im tutejsza ziemia. Spacerując po wsiach takich jak Nowa Kaźmierka, Nowolipsk czy Czarnybrud, zobaczysz architekturę, która jest symbolem niesamowitego uporu człowieka w walce o okiełznanie natury, a ich surowy wygląd idealnie komponuje się z dzikością puszczy.
Miasto dwóch kościołów i dwóch rynków
Chocz to mój rodzinny dom, miejsce, do którego wracam najczęściej i które znam najlepiej. Położone nad Prosną miasteczko ma unikalny układ przestrzenny, którego nie spotkasz praktycznie nigdzie indziej w Polsce. Centrum miasta tworzą dwa rynki połączone tylko jedną, wąską ulicą. Przy jednym z nich znajdziesz barokowy kościół i klasztor franciszkanów. Najcenniejszy zabytek położony jest jednak bliżej rzeki Prosny. To okazały kościół kolegiacki z przylegającym do niego dawnym pałacem infułatów, wzniesionym na murach zamku Kazimierza Wielkiego. Infułaci byli wysokimi dostojnikami kościelnymi, którzy rezydowali w Choczu przez stulecia, a ich siedziba do dziś zaskakuje i przypomina o dawnym znaczeniu miasta. Jednak najbardziej intrygujący ślad przeszłości w Choczu znajduje się niemal nad samym brzegiem Prosny. Stoi tam żeliwny słup – dla jednych to dawny słup graniczny między zaborami, dla innych reper wodowskazowy. Choć zdania są podzielone, warto go odszukać, bo znajduje się w szczególnie spokojnym i widokowym miejscu.
Indiańska przygoda nad Prosną
Czas na chwilę odskoczyć od historii i architektury! Położony niedaleko Chocza Józefów skrywa coś zupełnie z innej beczki. Tutejsza wioska indiańska to nie jest zwykłe wesołe miasteczko, to największa tego typu atrakcja w regionie, stworzona z pasją, którą czuć w każdym detalu, a klimat Dzikiego Zachodu jest tu wszechobecny. Możesz spróbować swoich sił w płukaniu złota, rzucić tomahawkiem czy spróbować kowbojskiej strawy. Westernland to doskonały przystanek dla rodzin, ale też dla każdego, kto chce na chwilę porzucić codzienne obowiązki i przenieść się w czasie i przestrzeni do miejsc, które znamy z westernów, lecących w telewizji do dzisiaj w niedzielne południa.

Westernland, Józefów, fot. M. Krawczyk, kierunkowo.pl
Betonowe strażnice rzeki
Kilka kilometrów od Józefowa, w miejscowości Brudzewek, nadrzeczny krajobraz splata się z historią w sposób wyjątkowy. Wśród malowniczych łąk, niemal tuż przy linii rzeki, skrywają się dwa schrony bojowe z okresu II wojny światowej. Te potężne, betonowe konstrukcje były elementem polskiej linii obrony opartej na Prośnie. Los sprawił, że nigdy nie wzięły udziału w bezpośrednich walkach, dzięki czemu zachowały się w niemal nienaruszonym stanie, stając się celem wycieczek dla pasjonatów fortyfikacji. To malownicze, a zarazem nieco mroczne przypomnienie, że ta spokojna dziś rzeka kiedyś była strategicznym punktem na militarnych mapach. Stojąc przy ich zimnych murach, patrząc na leniwie płynącą wodę, łatwo poczuć kontrast między dawnym nadgranicznym niepokojem a dzisiejszą sielskością doliny Prosny.
Wiejska Częstochowa Wielkopolski
Po drugiej stronie rzeki, trafisz do miejscowości, która zadziwia kontrastem. Z jednej strony mamy spokojną, typowo wielkopolską wieś, a z drugiej – Sanktuarium Matki Bożej Łaskawej, które swoim rozmachem mogłoby konkurować z bazylikami okolicznych miast. Wnętrze kościoła urzeka barokowymi i rokokowymi dekoracjami, w centrum których znajduje się cudowny obraz, przedstawiający Matkę Bożą z Mariazell. Według miejscowej legendy w 1765 roku wizerunek ten miał w cudowny sposób „przylecieć” z pobliskich Lenartowic i osiąść na piaszczystej ławicy w Tursku. Szybko rozeszła się wieść o niewytłumaczalnym wydarzeniu, a do Turska zaczęli przybywać pierwsi pielgrzymi. Modlili się oni pod cudownym obrazem, ale też przykładali tutejszy piasek do chorych miejsc, wierząc w jego uzdrawiającą moc. Stojąc dzisiaj pod turskim sanktuarium, czuć ogromną siłę tradycji i wiary, która od wieków kształtuje tę niewielką miejscowość.
Kalisz: miasto z duszą i smakiem
Podróż wzdłuż Prosny zakończmy w Kaliszu, nazywanym najstarszym miastem w Polsce. Mam do niego ogromny sentyment, to tutaj ukończyłem liceum, tutaj rozkwitała moja mikropodróżnicza pasja i zainteresowanie regionalizmem. Kalisz to największe miasto nad Prosną, której wody razem z kilkoma kanałami malowniczo przecinają jego centrum. Najpiękniejszym miejscem nad brzegiem rzeki jest najstarszy w kraju Park Miejski, na skraju którego nie można pominąć neoklasycystycznego gmachu teatru, niemal dosłownie wzniesionego na wodzie. Drugą równie piękną perełkę architektury neoklasycystycznej można zobaczyć na Głównym Rynku. Kaliski ratusz, podobnie jak większość zabudowań Śródmieścia, został odbudowany w dwudziestoleciu międzywojennym, po niemal doszczętnym zniszczeniu miasta podczas I wojny światowej. Od początku ratusz jest siedzibą władz miasta, a od niedawna również atrakcją turystyczną. W jego murach bowiem znajduje się nowoczesna i wciągająca ekspozycja, przybliżająca historię miasta. Zwiedzając ją, dojdziesz aż na szczyt ratuszowej wieży, skąd zobaczysz dosłownie całe miasto. Dostrzeżesz z niej bez trudu gotycką katedrę, sanktuarium św. Józefa, Muzeum Okręgowe (w nim czeka kolejna nowoczesna wystawa) czy dawną fabrykę fortepianów Fibigera, która dziś jest stylowym kompleksem hotelowo-restauracyjnym. Poczujesz tam industrialnego ducha miasta, zajadając się świetnym jedzeniem na jej wewnętrznym dziedzińcu. Na odchodne nie zapomnij zabrać paczki andrutów kaliskich, jedynego w swoim rodzaju chrupiącego przysmaku, wpisanego na listę produktów regionalnych (ChOG).

Widok na Kalisz z góry, fot. Ł. Umiński

Teatr Miejski w Kaliszu, fot. B. Kończak
Kajakiem w rytmie Prosny
Na koniec zostawiłem atrakcję, która dosłownie ma bezpośredni kontakt z nurtem rzeki i której nie zastąpi żadna wędrówka jej brzegiem. Spływ kajakowy, na przykład na odcinku z Bogusławia do Chocza, czy dalej do Gizałek, to spotkanie z naturą sam na sam. Rzeka na tym odcinku niemal stale meandruje, tworząc swoisty zygzak wodny. Nie jest to jednak trasa dla tych, którzy szukają adrenaliny, ale dla tych, którzy chcą niespiesznie delektować się jej dzikością. Prosna i jej dolina to właśnie dzikość i autentyczność. Jej siła drzemie w nieodkrytym dotąd potencjale, który doceni każdy regionalista i miłośnik Wielkopolski. Rzeka stale płynie dalej, a jej historia wciąż dopisuje nowe strony, które czekają na odkrycie. Czas, abyś Ty dopisał do niej swoją obecność.