Witamy w LIPCU! Najnowszy numer SUKCESU jest już dostępny 🌞 zapraszamy do lektury e-wydania najpopularniejszego magazynu lifestylowego o Poznaniu 🌞  

Organizator:

Życie jest zbyt krótkie, żeby pracować w kiepskich firmach

02.12.2022 10:49:44

Podziel się

Z dwóch pierwszych firm, w których pracował na etat, został zwolniony za to, że zgłaszał swoje uwagi dotyczące organizacji pracy. Kiedy Jarosław Kaźmierczak otworzył swoją, od początku wiedział, że będzie zachęcał pracowników do wyrażania opinii. Dziś dwie pierwsze firmy nie istnieją, a Hardsoft-Telekom świętuje swoje 30-lecie. – Zajmujemy się sprzedażą sprzętu i rozwiązań informatycznych, ale niewątpliwie jesteśmy firmą z misją – przyznaje właściciel.

ROZMAWIA: Anna Skoczek
ZDJĘCIE: bonderphotography

Czy napije się Pani kawy? Te słowa bardzo często padają na początku każdego wywiadu. Tu jednak było inaczej, bo były dopiero początkiem długiej rozmowy o parzeniu kawy, o tym, jak się ją powinno podawać i jak ją mielić. Widać, że kawa to pasja Jarosława Kaźmierczaka. Tak jak informatyka i… muzyka.

Czym zajmuje się firma Hardsoft-Telekom?
Sprzedażą sprzętu i rozwiązań informatycznych. To są bardzo szerokie pojęcia, więc zaczniemy od najprostszych rzeczy. Notebooki, komputery, drukarki – sprzedajemy te sprzęty dla biznesu, ostatnio również przez sklep internetowy laphard.pl, który powstał kilka lat temu. Sprzedajemy też systemy komputerowe dla dużych firm, dla dużych projektów. Na przykład cała poznańska PEKA oparta jest na naszych systemach i oferowanych przez naszą firmę macierzach NetApp. PEKA znajduje się w dwóch miejscach. Jeżeli w jednym ośrodku występuje awaria – teraz zdarzają się już bardzo rzadko – to całą obsługę systemu przejmuje drugi.

Czy to jest tak, że jeśli powstaje pomysł na biznes, to Wy znajdujecie rozwiązania informatyczne?
Nie do końca, ponieważ jak komuś przychodzi do głowy pomysł na biznes, to najczęściej kupuje jeden komputer na początek. Tak jak ja 30 lat temu. Tylko wtedy nie było jeszcze internetu.

Dziś brzmi to kosmicznie. Jak Pan wtedy pracował?
Kupiłem zwykły faks, gdzie można było wrzucić do bazy 30 numerów telefonicznych. Wrzucałem te numery, przygotowywałem ofertę i wysyłałem. Później do kolejnych 30 firm i kolejnych…

Taki prototyp mailingu?
Tak (śmiech). Wszystko szło wtedy drogą faksową.

A jak zaczęła się Pana praca jako informatyka?
Zaczynałem oczywiście na etat, ale z obu firm, w których pracowałem, byłem zwalniany. Pierwszym pracodawcą były Zakłady Naprawcze Taboru Kolejowego w Poznaniu. Drugim firma Apexim. Mam taką naturę, że jak widzę błędy, to o nich mówię. Niestety nie spodobało się to moim przełożonym. Nie chcieli korzystać z mojej wiedzy i w końcu mnie zwalniali. Pierwszy komputer w ZNTK, na którym pracowałem, był wielkości połowy pokoju, w którym teraz siedzimy (śmiech).

Kiedy stwierdził Pan, że pora pracować u siebie?

Po drugim zwolnieniu postanowiłem otworzyć swoją firmę i już wtedy wiedziałem, że będę nią zarządzał zupełnie inaczej, że będę słuchał pracowników i będę zachęcał ich do zgłaszania swoich uwag i pomysłów. Nikt nie jest alfą i omegą, a to właśnie w pracownikach jest największa siła rozwojowa firm. Znamienne dla mnie jest to, że obie firmy w niedługim czasie ogłosiły upadłość, a ja świętuję 30-lecie.

Słuchanie pracowników się sprawdza?
O swoich pomysłach mówię zarówno w pracy, jak i w domu. Staram się konsultować. Czasem nawet na siłę, bo jestem ciekawy opinii innych. To jest związane z ideą „poznaj wszystkie fakty”. Im więcej rzeczy się wie, tym łatwiej można podjąć mądre decyzje. Śmieję się czasem, że wypuszczam balony próbne. Wtedy niektórzy mówią mi o swoich wątpliwościach. Tłumaczą, dlaczego jest to zły pomysł. Bardzo cenię sobie takie opinie, bo jestem osobą, która potrafi zmienić zdanie. Daję się przekonać mądrym argumentom. Czasem też mówię „stop” pewnym rzeczom, w które już wszedłem. Uważam, że lepiej się wycofać w porę, niż brnąć ślepo w coś, co nie ma sensu. Przyznam szczerze, że jest to najtrudniejsze i widać to też po kilku poznańskich firmach komputerowych, które o mały włos nie upadły, bo nie chciały wycofać się z wcześniej podjętych decyzji.

Żałuje Pan, że nie założył swojej firmy wcześniej?
Zawsze powtarzam młodym ludziom, że nie warto jest otwierać swojej firmy zaraz po studiach. Dobrze jest zdobyć doświadczenie, przyjrzeć się organizacji pracy – nawet jeśli ta organizacja nie jest najlepsza. Praca na etat pozwala też zgromadzić pieniądze.

I w końcu otworzył Pan firmę…
Podjąłem taką decyzję i od razu zacząłem zatrudniać pracowników. Uważam, że podstawowym błędem przy zakładaniu firmy jest to, że ludzie zaczynają wszystko robić sami. Niestety później często zostają sami już na zawsze i nie są w stanie się rozwinąć. U nas jest inaczej i dziś zatrudniamy już 30 osób. Co ciekawe, większość pracuje tu już ponad 20 lat.

Pamięta Pan najważniejsze kontrakty?
Zdobywając jeden kontrakt, miałem już ochotę na następny. Uważam, że to też jeden z elementów, dzięki którym osiąga się sukces. Chodzi o to, żeby nie spoczywać na laurach, tylko szukać czegoś nowego. Nasza firma opiera się na trzech grupach klientów. Klientach indywidualnych, przetargach publicznych i firmach. Sytuacja na rynku często wygląda tak, że kiedy urzędy mają dużo pieniędzy, to akurat firmy mają mniej, ale wszystkie te trzy nogi pozwalają na zrównoważony rozwój. Możemy się pochwalić również tym, że nigdy w historii firmy nie zdarzyła się sytuacja, w której zostawiliśmy klienta z problemem. Za każdym razem, kiedy się pojawiał, pracowaliśmy tak długo, dopóki go nie rozwiązaliśmy. Nigdy nie powiedzieliśmy klientowi: „sorry, to nie nasza wina”. Pamiętam, jak rozwiązywaliśmy problem jednej z firm mającej siedzibę w Houston. Dzwoniliśmy do nich, mówiąc słynne: „Houston, mamy problem”. Okazało się wtedy, że mieli oni błąd w programie. Wspólnie udało się do tego dojść.

Gdzie działacie w Poznaniu?
Obsługujemy Międzynarodowe Targi Poznańskie, Urząd Miasta Poznania, Urząd Marszałkowski… Działanie na terenie województwa, w którym znajduje się siedziby firmy, jest łatwiejsze. Firmy i urzędy doceniają to, że jest lepsza obsługa, że można częściej się ze sobą spotykać, utrzymywać z klientem lepsze relacje, na bieżąco analizować potrzeby klientów… Wiem, że mogą to być już trochę wyświechtane slogany, ale to dziś jest naprawdę bardzo ważne. Kontakt mejlowy, telefoniczny i online nie sprawdza się w 100 procentach. Utrzymywanie dobrych relacji działa w dwie strony. Z jednej widzimy, że klienci tego potrzebują, z drugiej strony pomaga to rozwijać firmę. To zresztą było moim planem od samego początku, kiedy otworzyłem firmę. Chciałem pomagać klientom i dzielić się z nimi wiedzą. Już od samego początku organizowałem wydarzenia dla klientów – bezpłatne seminaria, warsztaty z przedstawicielami takich firm, jak Microsoft, Dell, HP, Lenovo, z producentem systemów bezpieczeństwa, systemów backupu. Dzięki spotkaniom praca z klientami jest o wiele łatwiejsza. Mają oni również okazję porozmawiać z producentami, mogą też rozwiązać swoje problemy.

Informatycy raczej kojarzą mi się z osobami zamkniętymi w sobie, a Pan mówi o rozmowach, relacjach, spotkaniach, warsztatach...
My nie możemy się zamykać. Śmiejemy się czasem, że przyjacielem firmy jest Brian Tracy. Czasem cytuję go na naradach handlowych, a jedną z jego idei jest dzielenie się swoją wiedzą. Najlepsi się tego nie boją. Wiedzę dla siebie zatrzymują tylko słabi.

Bez czego firma Hardsoft-Telekom nie odniosłaby sukcesu?
Bez dbania o koszty. Wydaje mi się, że jest to akurat typowo poznańskie podejście. Dbam też o to, żebyśmy nie mieli w firmie bizantyjskiego wyposażenia. Uważam, że na pierwszym miejscu są ludzie. Przydatne w osiągnieciu sukcesu jest też planowanie dnia. Oczywiście, że najczęściej w trakcie pracy ten plan wywraca się do góry nogami, ale przynajmniej nie zapominamy o zadaniach, które są do zrobienia.

Jakie ostatnio nowości wprowadził Pan do firmy?
Otworzyliśmy sklep internetowy laphard.pl, idealnie się złożyło, bo zdążyliśmy to zrobić przed covidem. Jak wiadomo, w związku z przechodzeniem wtedy na pracę i naukę zdalną zapotrzebowanie na sprzęt było ogromne. Ukierunkowaliśmy się na sprzęt dla biznesu. Również przed covidem zdążyłem otworzyć jeszcze jedną, nową gałąź firmy. Nie jest ona w ogóle związana z IT, tylko z moją pasją, czyli muzyką i nazywa się HTaudio.pl. Na stronie internetowej znajduje się moje motto, czyli „Życie jest zbyt krótkie, żeby słuchać kiepsko odtwarzanej muzyki”.

Więcej szczegółów znajdziecie na >> https://ht.poznan.pl/