Medeor Clinic na Morasku: Medycyna, która zaczyna się od pacjenta
Coraz częściej inwestujemy w rozwój zawodowy, doświadczenia, podróże czy własny komfort. Czy równie świadomie inwestujemy we własne zdrowie? O tym, dlaczego zaangażowany pacjent lepiej się leczy, dlaczego zdrowia nie da się podzielić na poszczególne gabinety i co naprawdę może oznaczać modne dziś longevity, rozmawiamy z Andrzejem Śliwińskim, dyrektorem zarządzającym Medeor Clinic w Poznaniu.

ROZMAWIA: Monika Kanigowska
ZDJĘCIA: Piotr Pasieczny Fotobueno
[Współpraca reklamowa]
Medeor działa już ponad rok. Zaczynaliście od endoskopii, później pojawiła się stomatologia i kolejne specjalizacje. Jaki jest właściwie pomysł na to centrum medyczne?
Andrzej Śliwiński: Zależało nam na tym, żeby zacząć od obszarów, które są dla pacjenta ważnym punktem wyjścia do świadomego dbania o własne zdrowie i dobrostan psychofizyczny. Jednocześnie chcielibyśmy stworzyć w Poznaniu ofertę, która nie będzie tylko kolejnym zestawem pojedynczych gabinetów. Dlatego zaczęliśmy od endoskopii, później bardzo mocno rozwinęliśmy
stomatologię i równolegle opiekę psychologiczną, fizjoterapię, kardiologię, endokrynologię i badania laboratoryjne, które realizujemy wraz z naszym partnerem. Chcemy patrzeć na te obszary jak na elementy jednego organizmu, a nie osobne specjalizacje.
Czyli kolejność nie była przypadkowa?
Nie. Faktycznie coraz więcej prac naukowych dotyczących zdrowia i jakości życia koncentruje się dziś na przewodzie pokarmowym i jego wpływie na funkcjonowanie organizmu, samopoczucie czy codzienny komfort. Dlatego endoskopia była dla nas naturalnym punktem wyjścia. Daje możliwość zarówno bardzo dokładnej diagnostyki, jak i profi laktyki oraz wykrywania zmian, które przez długi czas mogą nie dawać objawów.
Czy zadowolony pacjent lepiej się leczy?
Powiedziałbym raczej, że zaangażowany pacjent lepiej się leczy. Oczywiście komfort i zadowolenie mają znaczenie, bo jeśli pacjent ma zaufanie do lekarza i dobrze czuje się w danym miejscu, chętniej kontynuuje leczenie i wraca na kontrole. Ale w medycynie kluczowe jest zaangażowanie pacjenta we własne zdrowie. Lekarz może wskazać drogę, zaproponować diagnostykę czy leczenie, ale ostatecznie potrzebujemy współpracy dwóch stron – zaangażowanego lekarza i zaangażowanego pacjenta. Chcemy, żeby pacjent rozumiał, dlaczego wykonuje dane badanie, po co wraca na kontrolę i co sam może zrobić, żeby poprawić swoje zdrowie.

Stomatologia również jest elementem zdrowia całego organizmu?
Zdecydowanie tak, chociaż przez wiele lat była postrzegana trochę jako osobna część medycyny. Dzisiaj coraz więcej publikacji naukowych opisuje zależności między stanem jamy ustnej a zdrowiem całego organizmu. Przewlekłe stany zapalne, choroby przyzębia czy nieleczona próchnica nie są wyłącznie problemem jamy ustnej. Jest to problem pierwszego odcinka przewodu pokarmowego, w którym rozpoczyna się proces trawienia. To przykład tego, że poszczególnych obszarów naszego zdrowia nie powinniśmy rozpatrywać całkowicie oddzielnie.
Czy w takim razie leczenie implantologiczne jest niezbędne do zdrowego funkcjonowania?
Tutaj odpowiedź nie jest już tak jednoznaczna. Nie każdy brak zęba automatycznie musi oznaczać konieczność wykonania implantu. Ale my mówimy również o zdrowiu psychofizycznym i jakości życia. Jeżeli brak zębów powoduje problemy z jedzeniem, mówieniem, wpływa na wygląd, pewność siebie czy sprawia, że pacjent zaczyna unikać uśmiechu czy nawet kontaktów z ludźmi, to odbudowa uzębienia może bardzo wyraźnie wpłynąć na jego codzienne funkcjonowanie. W takim ujęciu stomatologia nie jest tylko naprawianiem zębów. Jest przywracaniem podstawowej funkcji
uzębienia, komfortu, czasem również pewności siebie i satysfakcji z życia.
Jak bardzo technologia zmieniła dziś sposób wykonywania implantacji?
W ostatnich latach nastąpił tutaj ogromny rozwój. Nowoczesna implantologia jest coraz bardziej cyfrowa i coraz bardziej precyzyjna. Możemy dużo dokładniej zaplanować zabieg jeszcze przed jego rozpoczęciem. Dlatego zdecydowaliśmy się wprowadzić implantację z wykorzystaniem dynamicznej nawigacji X-Guide firmy Nobel Biocare, uznanej na świecie w obszarze implantologii i stomatologii cyfrowej. To rozwiązanie jest jak GPS dla lekarza, pozwala przełożyć wcześniej przygotowany cyfrowy plan leczenia bezpośrednio na rzeczywisty zabieg i na bieżąco kontrolować
położenie narzędzi względem anatomii pacjenta. Jest to zabieg małoinwazyjny, po którym proces
gojenia może przebiegać szybciej niż przy tradycyjnych metodach.
Czyli ważny jest nie tylko dobry lekarz, ale również zaawansowana technologia?
Coraz częściej jedno i drugie idą w parze. Lekarze chętniej pracują w miejscach, które dają im dostęp do nowoczesnych technologii i możliwość rozwijania swoich kompetencji. Dzięki użyciu X-Guide możemy leczyć naszych pacjentów również metodą All-on-4®, opracowaną z myślą o osobach z rozległymi brakami zębowymi lub całkowitym bezzębiem. Pozwala ona na odbudowę całego łuku zębowego przy wykorzystaniu czterech odpowiednio zaplanowanych implantów. Nie
każda placówka dysponuje technologią i zespołem pozwalającym zaplanować takie leczenie w sposób kompleksowy i cyfrowy.
Czy z takich zabiegów korzystają pacjenci spoza polski?
Tak. Coraz częściej prowadzimy pacjentów zagranicznych. Polska stomatologia ma dziś bardzo wysoki poziom i dla wielu z nich nasza oferta jest coraz bardziej interesująca. Znaczenie ma także to, że Polska jest częścią Unii Europejskiej i funkcjonuje w ramach wspólnych standardów oraz regulacji. To sprawia, że leczenie w Polsce może być interesującą alternatywą dla osób, które rozważają bardziej złożony i kosztowny zabieg, ale nie chcą rezygnować z określonych standardów. W medycynie szczególnie istotne jest nie tylko wykonanie samej procedury medycznej i odwiezienie pacjenta na samolot. Równie ważne są opieka pozabiegowa, kontrole, wgląd do dokumentacji medycznej oraz możliwość utrzymania kontaktu z zespołem, który prowadził leczenie. Pacjent powinien mieć poczucie, że opieka nie kończy się w dniu zabiegu. Dlatego tak ważne jest dla nas zapewnienie całego procesu – od konsultacji i diagnostyki, przez leczenie, aż po późniejsze kontrole.
Dużo mówi pan o zdrowiu na lata. A aktywność fizyczna?
Dziś właściwie wszyscy słyszymy, że powinniśmy się więcej ruszać. I bardzo dobrze. Ruch jest jednym z podstawowych elementów dbania o zdrowie, ale ważne jest również to, jak się ruszamy. W naszym zespole mamy fizjoterapeutów, którzy pracują także ze sportowcami na wysokim poziomie. Chcemy wykorzystywać tę wiedzę również w pracy z pacjentem, który po prostu chce być aktywny, sprawny i dobrze funkcjonować przez wiele lat.
Nie każdy trening będzie odpowiedni dla każdego organizmu. Czasem podążamy za modą, zwiększamy intensywność, zaczynamy biegać albo trenować siłowo, nie zastanawiając się wcześniej, czy nasze ciało jest na to przygotowane. Bardzo podoba mi się stwierdzenie, że sport powinien być przepisywany na receptę. Jednocześnie powinniśmy ruszać się mądrze, a nie tylko dużo. Ruch powinien budować naszą sprawność na kolejne lata, a nie prowadzić do przeciążeń tylko dlatego, że chcemy zrealizować kolejny sportowy cel.

A gdzie w tej układance znajduje się zdrowie psychiczne?
Bardzo wysoko. I tutaj chyba najlepiej widać zmianę pokoleniową. Dla coraz większej liczby młodych ludzi skorzystanie z pomocy psychoterapeuty czy psychiatry przestaje być czymś wstydliwym. Zaczynamy traktować zdrowie psychiczne podobnie jak fizyczne. Moim zdaniem czasem psychoterapia może być wręcz pierwszym krokiem do rozpoczęcia dbania o zdrowie fizyczne.
Dlaczego?
Bo łatwo powiedzieć człowiekowi: proszę schudnąć, więcej się ruszać, lepiej spać, mniej pracować, zdrowiej jeść i mniej się stresować. Tylko dlaczego on tego nie robi?
Być może problem jest bardziej złożony i należałoby lepiej rozpoznać ten mechanizm. Powodem może być nasz system motywacyjny czy poziom satysfakcji z życia. Czasem problem zdrowotny jest tylko wierzchołkiem góry lodowej, a pod nim znajdują się utrwalane przez lata nawyki, przewlekły stres czy indywidualne mechanizmy radzenia sobie z trudnościami. Jeżeli nie odpowiemy sobie na te pytania, kolejna lista zaleceń może niewiele zmienić. Dlatego dbanie o zdrowie psychiczne to często pierwszy krok, który powinniśmy podjąć, żeby osiągnąć większą satysfakcję z życia.
W takim razie dochodzimy do modnego dziś pojęcia longevity.
Tak, ale trochę się przed nim bronię. Nie dlatego, że sam kierunek jest zły. Wręcz przeciwnie – bardzo wartościowe jest zainteresowanie profilaktyką, sprawnością i możliwością zachowania dobrego zdrowia przez wiele lat.
To co z nim nie tak?
W gruncie rzeczy nic. Problem polega raczej na tym, że to pojęcie uległo pewnej modzie i komercjalizacji. Przez to może być nadużywane i mylnie rozumiane. Mam wrażenie, że słowo „longevity” zaczyna dziś pełnić podobną funkcję jak wcześniej „detox”, „bio”, „anti-aging” czy „superfood”. Ma dużą siłę marketingową, więc coraz częściej pojawia się przy produktach i usługach, które nie zawsze dają odbiorcy realną, udowodnioną wartość.
To czym jest dla Pana longevity?
Dla mnie to poznawanie swojego organizmu i wychodzenie naprzeciw jego potrzebom. Na wielu płaszczyznach. W tym wszystkim może pomóc nam medycyna, ale powinniśmy zachować też zdrowy rozsądek. Celem naszych działań powinno być przede wszystkim jak najdłuższe zachowanie dobrej jakości życia i zdrowia, a nie skupianie się wyłącznie na tym, żeby żyć jak najdłużej. Ostatecznie na długość życia nie zawsze mamy wpływ.
Chciałby pan żyć 120 lat?
Nie wiem. [śmiech] Sama liczba nie jest dla mnie szczególnie istotna. Chciałbym natomiast jak najdłużej dobrze żyć. Być samodzielny. Podróżować. Ruszać się. Spotykać z ludźmi. Mieć energię. Móc pracować, jeżeli będę miał na to ochotę. Nadal być ciekawym świata. Dlatego znacznie bardziej interesujące od pytania „jak długo będziemy żyli?” jest dla mnie pytanie: „Jak długo będziemy mogli żyć w zdrowiu i korzystać z życia?”
Czyli najpierw jakość życia, później jego długość?
Tak. Jeżeli człowiek nie odczuwa satysfakcji z życia dzisiaj, obietnica dodania mu kolejnych dziesięciu lat może nie być szczególnie atrakcyjna. Dlatego najpierw warto zająć się tym, jak funkcjonujemy teraz. Zdrowiem fizycznym, psychicznym, snem, aktywnością, relacjami i profilaktyką. A jeżeli konsekwencją będzie również dłuższe życie w dobrej kondycji – tym lepiej.
A co z osobami, które chcą zadbać o zdrowie, ale po prostu nie wiedzą, od czego zacząć?
To jest bardzo częsta sytuacja. Dzisiaj mamy dostęp do ogromnej liczby informacji o sobie. Smartfony i zegarki mierzą sen, tętno, aktywność, czas regeneracji czy poziom wysiłku. Do tego dochodzą wyniki badań, wcześniejsze konsultacje, styl pracy, stres, sposób odżywiania i środowisko, w którym na co dzień funkcjonujemy. Problem polega na tym, że pacjent często ma tych informacji bardzo dużo, ale nie wie, co z nich właściwie wynika.
Czasem też zwyczajnie trudno jest pójść do centrum medycznego i powiedzieć: „w sumie to nie wiem, co mi jest, ale czuję, że coś jest nie tak”. U nas można właśnie od tego zacząć. Pacjent może umówić się na spotkanie z opiekunem, uporządkować posiadane informacje, wyniki badań czy obserwacje z codziennego życia i wspólnie zastanowić się, jaki powinien być kolejny krok.
Jesteśmy też otwarci na nowe technologie. Nie chodzi o to, żeby zegarek czy aplikacja stawiały diagnozę, ale możemy wspólnie z pacjentem wykorzystać informacje, które dostarczają, uporządkować je i zestawić z wynikami badań, wcześniejszymi konsultacjami czy obserwacjami pacjenta. Dzięki temu łatwiej zdecydować, jaki powinien być kolejny krok.
Jaki ma być kolejny krok w rozwoju Medeor?
Kolejnym bardzo ważnym krokiem ma być uruchomienie POZ. Chcemy, żeby Podstawowa Opieka Zdrowotna była dla pacjenta pierwszym, łatwo dostępnym kontaktem z Medeor i jednocześnie początkiem bardziej świadomego dbania o zdrowie. POZ jest świadczeniem finansowanym przez NFZ, więc ten pierwszy krok może być dostępny dla każdego pacjenta, niezależnie od tego, czy korzysta z prywatnych usług medycznych. To może być bardzo dobry punkt wyjścia do profi laktyki i budowania świadomości własnego zdrowia.
Kiedy POZ w Medeor ma ruszyć?
Przygotowujemy się do uruchomienia go jesienią tego roku. Są już pacjenci, którzy dopytują o zapisy do naszego POZ i specjalnie dla nich stworzyliśmy listę rezerwacyjną. Do tych pacjentów będziemy się zgłaszać jako pierwszych z możliwością zapisu. To dla nas bardzo ważny etap rozwoju, bo pozwoli otworzyć Medeor na jeszcze większą grupę pacjentów i dać im możliwość poznania naszego sposobu pracy.
Czyli paradoksalnie sukcesem centrum medycznego powinno być to, żeby pacjent nie musiał do niego wracać?
Dobra medycyna nie powinna być mierzona liczbą wykonanych wizyt, ale tym, jaką realną korzyść przynosi pacjentowi. Chcemy, żeby dzięki właściwej diagnostyce, leczeniu i profilaktyce pacjent lepiej funkcjonował, rozumiał swój organizm i wiedział, co może zrobić, żeby jak najdłużej zachować zdrowie i dobrą jakość życia. Czasem będzie to oznaczało regularne kontrole, a czasem właśnie to, że przez długi czas nie będzie potrzebował naszej pomocy. Technologia, nowoczesna diagnostyka i doświadczeni lekarze są bardzo ważne, ale ostatecznie wszystko powinno prowadzić do jednego celu – żeby pacjent czuł się lepiej i mógł jak najdłużej korzystać z życia w zdrowiu.