Najnowszy numer SUKCESU już dostępny 🌞 Sukces po poznańsku to najpopularniejszy magazyn lifestylowy o Poznaniu 🌞  

Organizator:

Siła małych miasteczek – pomysły na city-breaki w Wielkopolsce

Podziel się

Kiedy myślimy o weekendowym resecie, w głowie często zapala się hasło „city-break”. Kojarzy się ono z pakowaniem walizki, odprawą na lotnisku i pędem do jednej z europejskich stolic. A gdyby tak odczarować ten pogląd? Krótki, intensywny i ożywczy wypad nie musi oznaczać lotu do Rzymu czy Barcelony. Co powiecie na taką samą przygodę, ale w Wielkopolsce? Jakie miasto wybrać? Wielkopolska to nie tylko Poznań z koziołkami, historyczne Gniezno, Leszno czy Kalisz. Prawdziwa siła i magnetyzm naszego regionu tkwią w miasteczkach, które często bezrefleksyjnie mijasz. To tam, bez pośpiechu i bez stania w kolejkach, można dotknąć historii i odkryć uroki regionu, niepodkręcone pod masowego turystę. Zapraszam Cię na autorski szlak po wielkopolskich zakątkach doskonałych na jednodniowy, a może nawet weekendowy city-break.

Osieczna, Muzeum Młynarstwa i Rolnictwa, fot. J. Rybicki

 

TEKST: Marcin Krawczyk, Wielkopolska Organizacja Turystyczna / Kierunkowo.pl

 

Złotów. Krajeński klimat wśród jezior

Naszą podróż zaczynamy na najdalej wysuniętym na północ krańcu województwa. Złotów to stolica historycznej Krajny, krainy z mocno zakorzenioną tożsamością, którą czuć tu na każdym kroku. Dodatkowo miasto otaczają wody aż czterech jezior, wokół których ciągną się kilkukilometrowe, świetnie przygotowane promenady spacerowe i ścieżki rowerowe. Jeśli chcesz zrozumieć specyfikę tego mikroregionu – dawnego pogranicza, Twoim pierwszym krokiem powinno być Muzeum Regionalne w zabytkowym budynku szachulcowym. Kilka kroków dalej, bliżej Jeziora Miejskiego, czeka Zagroda Krajeńska – kameralna ekspozycja etnograficzna, która pokazuje, jak wyglądało codzienne życie dawnych mieszkańców tych ziem. Stąd już zaledwie moment do terenów rekreacyjnych nad jeziorem, które doskonale wyciszają i dają odprężenie od codzienności.

Złotów, Zagroda Krajeńska; fot. Łukasz Maksymowicz; IG @wedrowkizpsem

 

Owińska. Cysterski rozmach i trening zmysłów pośród zieleni

Ruszamy na południe, zatrzymując się tuż nad Poznaniem. Owińska potrafią totalnie zaskoczyć kogoś, kto spodziewa się nudnej, podmiejskiej wsi. Sercem miejscowości jest dawne opactwo cysterek. Zaprojektował je sam Pompeo Ferrari, wybitny architekt epoki baroku w Wielkopolsce. Doskonale wiedział, jak nadać kunszt i elegancję nawet budowlom wznoszonym z dala od wielkich metropolii. Klasztorne mury to obecnie ośrodek dla niewidomych dzieci, z myślą o których tuż obok stworzono Park Orientacji Przestrzennej. To unikat na skalę całej Europy, który uczy ich poruszania się w przestrzeni poprzez dźwięki, zapachy i faktury. Udostępniony został również dla wszystkich chętnych (po godzinach zajęć), a spacer w nim to niesamowita lekcja uważności i wrażliwości dla każdego z nas. Na koniec zostaje rekreacja: imponująca, nowoczesna kładka pieszo-rowerowa nad Wartą, łącząca Owińska z poznańskim Radojewem, oraz Akwen Tropicana, idealna baza, żeby po prostu posiedzieć nad wodą i złapać oddech przed dalszą drogą.

Owińska, Park Orientacji Przestrzennej, fot. UG Czerwonak, Marcin Deckert

 

Nowy Tomyśl. Największy kosz świata i zapach chmielu

Odbijamy na zachód od Poznania, w stronę Nowego Tomyśla. To miasto ma sławę zdecydowanie ponadregionalną, a wszystko za sprawą dwóch rzemiosł: wikliniarstwa i chmielarstwa. Wielkopolskie tradycje uprawy wikliny i chmielu przybliża się tutaj w wyjątkowym Muzeum Wikliniarstwa i Chmielarstwa. Zobaczysz tam, że plecionkarstwo to nie tylko koszyki, ale pełnoprawna sztuka użytkowa. Nie musisz zresztą wchodzić do budynków muzeum, żeby to poczuć. Na nowotomyskim rynku stoi absolutny kolos – największy wiklinowy kosz świata, wpisany do Księgi Rekordów Guinnessa, który stał się wizytówką miasta. Jeśli podróżujesz z dziećmi, świetnym punktem na trasie będzie tutejsze kameralne zoo, zlokalizowane w Parku Kultury i Wypoczynku.

Nowy Tomyśl, Muzeum Wikliniarstwa i Chmielarstwa, Fot. Kadr na 4 Łapy, WOT

 

Wolsztyn. Żywa para i kultowe lody

Wolsztyn to punkt obowiązkowy dla każdego, kto ma w sobie choć odrobinę sentymentu do dawnej techniki. Tutejsza Parowozownia to ostatnie miejsce w Europie, gdzie buchające parą, kilkudziesięciotonowe stalowe potwory wciąż obsługują regularne połączenia kolejowe. Zapach smaru, węgla i gęsty dym unoszący się nad torami natychmiast przenoszą w inną epokę. Kiedy już nacieszysz oko technicznym majstersztykiem, przejdź na drugą stronę miasta, w kierunku Jeziora Wolsztyńskiego. Promenady ciągnące się wzdłuż brzegu są idealnym miejscem na resetujący głowę spacer. Na przeciwległym brzegu jeziora warto wstąpić do niewielkiego, ale bardzo urokliwego Skansenu Budownictwa Ludowego Zachodniej Wielkopolski. Stoją w nim drewniane chaty, dokładnie takie, jakie stawiano dawniej w okolicach Wolsztyna. Najbardziej okazały jest bez wątpienia mający ponad 400 lat wiatrak koźlak, przeniesiony do skansenu z Wroniaw. A na sam koniec polecam odwiedzić wolsztyński rynek, gdzie w jednej z lodziarni możesz skosztować fantastycznych lodów włoskich. Poznasz ją po najdłuższej kolejce.

Parowozownia Wolsztyn, fot. Ł. Barzowski

 

Osieczna. Wiatraki i widoki

Skierujmy się na wschód, w okolice Leszna. Pamiętam pierwszy raz, kiedy zmierzałem do Osiecznej. Jechałem od strony Krzywinia i byłem zachwycony pagórkowatym krajobrazem, który był, jak się później okazało, pierwszą, ale nie ostatnią atrakcją. Na początek polecam odwiedzić zabytkowe wiatraki koźlaki, w których mieści się Muzeum Młynarstwa i Rolnictwa, prowadzone przez rodzinę Jankowskich. Stoją dumnie na wzgórzu, przypominając o czasach, gdy Wielkopolska słynęła z tysięcy wiatraków i była spichlerzem kraju. Po wizycie pod wiatrakami polecam krótką wycieczkę na wieżę widokową Jagoda II. To drewniana wieża o wysokości 30 metrów, z której rozpościera się kapitalny widok na całą okolicę. Na deser kilka zabytków samej Osiecznej: kościół franciszkanów pw. Świętego Walentego, kościół Świętej Trójcy i intrygujący zamek, obecnie centrum rehabilitacji.

Krobia. Serce Biskupizny

Niewielka Krobia to serce wyjątkowego mikroregionu. Biskupizna, bo tak nazywa się ten obszar, przez stulecia należała do biskupów poznańskich, dzięki czemu tutejszy folklor, stroje, a nawet muzyka przetrwały w niemal nienaruszonym stanie. W lokalnym Muzeum Stolarstwa i Biskupizny poznasz nie tylko wyjątkowe dziedzictwo mikroregionu, ale też dowiesz się, dlaczego tutejsi rzemieślnicy i stolarze byli cenieni w całym kraju. Muzeum mieści się w dawnej fabryce mebli, prowadzonej od kilku pokoleń przez jedną rodzinę, która do dziś opiekuje się tym miejscem i udostępnia je zwiedzającym. Po dawce etnografii warto przenieść się na Wyspę Kasztelańską. To otoczone wodą, spokojne miejsce w centrum miasteczka, gdzie kiedyś wznosił się średniowieczny gród, a dziś można po prostu odpocząć w cieniu starych drzew.

Biskupianie, fot. Top of the world

 

Zaniemyśl. Śladami hrabiego Raczyńskiego

Zaniemyśl to dla mnie synonim odprężającego, sielskiego i nieco leniwego małomiasteczkowego klimatu. Największym skarbem Zaniemyśla jest Jezioro Raczyńskie z Wyspą Edwarda. Dostaniesz się na nią, przechodząc po moście pontonowym, co samo w sobie jest już fajnym przeżyciem. Sama wyspa to pomnik szaleństwa i romantyzmu hrabiego Edwarda Raczyńskiego, który wybudował tu modrzewiowy domek szwajcarski i... popełnił samobójstwo, strzelając do siebie z małej armatki. Dziś to zielona enklawa pełna wiekowych dębów, tętniąca życiem za sprawą restobaru i organizowanych wydarzeń. Do Zaniemyśla koniecznie wybierz się Średzką Koleją Powiatową. To jedna z nielicznych czynnych w regionie wąskotorówek, która zabierze Cię w prawdziwą podróż retro! Na koniec dnia czeka piaszczysta plaża miejska, doskonale wyposażona i idealna na złapanie ostatnich promieni słońca.

Jarocin. Rock, glany i elegancja

Jarocin większości Polaków kojarzy się wyłącznie z rockowym festiwalem i buntem lat 80. Słusznie, bo to potężna część tutejszej tożsamości, którą kapitalnie dokumentuje Spichlerz Polskiego Rocka. To nowoczesne, multimedialne muzeum zlokalizowane w starym spichlerzu, gdzie poczujesz klimat dawnych festiwali, posłuchasz kultowych kawałków i zobaczysz, jak muzyka zmieniała Polskę. Ale Jarocin ma też drugie, zaskakująco eleganckie oblicze. Wystarczy przejść do neogotyckiego Pałacu Radolińskich, otoczonego pięknym parkiem, gdzie mieści się Muzeum Regionalne oraz interaktywne centrum SOWA, zaprojektowane przez ludzi z Centrum Nauki Kopernik. Spacer kończymy na urokliwym, kameralnym rynku, który po rewitalizacji stał się świetnym miejscem na popołudniową kawę.

Pałac Radolińskich w Jarocinie, fot. M. Adamiak

 

Wystrzałowe Pyzdry

Do Pyzdr mam szczególny stosunek, bo znajdują się niedaleko moich rodzinnych stron i przejeżdżałem przez nie setki razy. Pyzdry to miasto, które o swojej historii opowiada muralami, a nie nudnymi tablicami. Ten najważniejszy – historyczny – znajduje się na ścianie sali sportowej (widać go doskonale z drogi wojewódzkiej 442) i przybliża m.in. fakt, że to właśnie tutaj w 1383 roku padł pierwszy na ziemiach polskich wystrzał armatni. Stąd właśnie przydomek „wystrzałowe”. Drugi mural, który musisz koniecznie zobaczyć, znajduje się bliżej Warty (przy marinie). Stworzono go na podstawie autentycznych fotografii mieszkańców sprzed lat. Oprócz nich warto zobaczyć mozaikowe schody, dom podcieniowy, zajrzeć do wnętrza wiatraka holenderskiego, a bogate zbiory archeologiczne i historyczne zgłębić w tutejszym Muzeum Regionalnym, zlokalizowanym w dawnym klasztorze franciszkanów. Bez problemu znajdziesz tutaj atrakcje, które wypełnią Ci cały dzień.

Ląd nad Wartą. Klasztorna cisza i zapach lawendy

Naszą wielkopolską pętlę zamykamy w Lądzie nad Wartą. To strategiczne miejsce od stuleci strzegło przeprawy przez najdłuższą rzekę regionu. Nad doliną dominuje dawne opactwo cysterskie – dziś klasztor Salezjanów. To obiekt najwyższej klasy – Pomnik Historii, którego wnętrza z freskami autorstwa wybitnych barokowych mistrzów po prostu zapierają dech w piersiach. Kiedy wyjdziesz z chłodnych, klasztornych wnętrz, koniecznie skieruj kroki do Lawendowego Lądu. To prowansalska oaza w sercu Wielkopolski. Malowniczo położona plantacja lawendy w okresie kwitnienia oszałamia kolorem, intensywnym zapachem i szczerą gościnnością właścicieli tego miejsca!

Lawendowy Ląd, fot. IG @rozbrykana_anna_i_taigi

 

Ruszaj na wielkopolski city-break!

Małe miasteczka Wielkopolski nie mają kompleksów wobec wielkich metropolii. Ich wartość tkwi w autentyczności i nieodkrytym dotąd w pełni potencjale. Każde z tych miejsc, od cichej Krajny na północy, przez rockowy Jarocin, aż po pachnący lawendą Ląd, oferuje coś, czego nie kupisz w żadnym biurze podróży: sielski spokój i poczucie, że jesteś odkrywcą na własnym, lokalnym podwórku.