Witamy w CZERWCU! Najnowszy numer SUKCESU jest już dostępny 🌞 zapraszamy do lektury e-wydania najpopularniejszego magazynu lifestylowego o Poznaniu 🌞  

Organizator:

Dawka przypominająca wakacje

Podziel się

Płonące krewetki à la Billy Bis to hit restauracji Marino Bistrot na poznańskich Jeżycach. Danie podbiło serca Włochów w rodzinnej restauracji Livio Marino, w Savonie nad Morzem Liguryjskim. Krewetki zachwyciły klientów na tyle, że pojawiły się nawet w jednym z popularnych włoskich komiksów. Teraz zajadają się nim poznaniacy w restauracji przy ulicy Poznańskiej.

ROZMAWIA: Anna Skoczek
ZDJĘCIA: Bonderphotography
[współpraca reklamowa]

Dlaczego to danie jest wyjątkowe?
Jakub Pietraszak: Było to danie popisowe mojego dziadka. W jego restauracji w Savonie to hit, dlatego postanowiliśmy przenieść je do Poznania. Tu najważniejszy jest dobry produkt. Takie krewetki można zdobyć w Polsce, ale wiemy, że jesteśmy jedną z nielicznych restauracji, które je serwują. Mogę za to powiedzieć, że przepis dziadka na ich podanie jest najlepszy na świecie.

Jak są zrobione?
Livio Marino:
Są flambirowane na patelni, z dodatkiem brandy, z pomidorkami i pietruszką. Wydaje się to proste, ale gwarantuję, że czasami to właśnie ta włoska prostota jest najtrudniejsza, daje za to najlepsze efekty. Zresztą krewetki à la Billy Bis pojawiły się nawet jako wątek w jednym z popularnych we Włoszech w latach 70. komiksie. Już wkrótce rysunki będzie można zobaczyć na ścianach naszej restauracji.

Jak to możliwe, że krewetki pojawiły się w komiksie?
LM: Twórca komiksu trafił kiedyś przypadkiem do mojej rodzinnej restauracji i zamówił specjalność zakładu, czyli płonące krewetki. Był pod takim wrażeniem, że od tego czasu zajadał się nimi regularnie i postanowił je wykorzystać w swoim komiksie. Było to dla nas ogromną niespodzianką.

JP: Komiks przedstawiał kryminalną historię, a dziadek i jego słynne danie pojawiają się w momencie intrygi wycelowanej przeciwko jednemu z bohaterów. Ogień z patelni spowodował wybuch, ale bohater go przeżył. Na rysunku widać natomiast mojego dziadka z patelnią, a na innym rysunku występuje tata i jego brat.

 

Co oprócz płonących krewetek najbardziej zasmakowało poznaniakom?
JP: Carbonara w wersji truflowej i to ze świeżymi truflami. Sprowadzamy je z Włoch, bo odpowiedni smak nadają daniu dopiero wtedy, kiedy na samym końcu ścieramy je do potrawy. Robimy to już przy stoliku gości, żeby mogli poczuć ich zapach.

LM: Jednym z naszych najpopularniejszych wakacyjnych dań jest spaghetti z tatarem z tuńczyka. To makaron w sosie maślanym, a na nim jest porcja tatara z tuńczyka, doprawionego między innymi miętą i cytryną. Tuńczyk jest podawany na zimno, ale ciepło makaronu wydobywa z ryby niesamowite aromaty i lekko obrabia go termicznie. Dodatkiem do tego wyjątkowego dania jest bottarga. To produkt bogaty w białko i Omega 3, pozyskiwany jest z jaj cefala. Bottarga jest ekstrahowana w całości, następnie solona sardyńską solą morską, suszona, a po wyschnięciu umieszczana jest w próżni. Gwarantuje to świeżość i niepowtarzalność.

Dlaczego to danie jest idealne na lato?
JP: Kiedy jest gorąco, często nie mamy ochoty na nic pikantnego, gorącego, w ciężkim sosie… Naszym makaronem z tuńczykiem można się najeść do syta, a jednocześnie nie będziemy po nim mieli uczucia ciężkości. Czy można sobie wyobrazić lepsze połączenie w upalne lato?

Dopiero latem w Polsce zrobiła się taka pogoda, do jakiej jesteście przyzwyczajeni…
JP: Dokładnie tak, dlatego wiemy, jak latem karmić ludzi, żeby czuli się dobrze, lekko, świeżo i mogli cieszyć się piękną pogodą, mając dobre samopoczucie. Gdyby Pani teraz zjadła ogromną porcję ziemniaczanego puré z sosem i ciężkim kawałkiem mięsa, to już prawdopodobnie nic więcej dzisiaj już nie chciałoby się Pani zrobić. A my dajemy dobrą energię do życia, z wyjątkowym smakiem.

A skąd jest ten smak?
JP.
Pochodzimy z Ligurii, więc staramy się zachować smak właśnie tego regionu. Sam wychowałem się na rybach. Uwielbiam je jeść, ale też potrafię je dobrze obrabiać i tym głównie zajmuję się w naszej kuchni. Pokazujemy smaki, którymi od lat zachwycają się Włosi.

A co Pan czuje, kiedy jedzie nad polskie morze i widzi dorsza w panierce?
JP.  Lubię go zjeść. Serio. Jest to smaczne danie, ale nad moim morzem we Włoszech na pewno takiej ryby nie znajdziemy. Włosi nie przyrządzają ryb w panierce, frytując całą rybę. Frytowane są różne owoce morza i te również robimy w naszej restauracji.

LM: Chcieliśmy, żeby wszyscy Ci, którzy już byli we Włoszech, poczuli się, jakby tam wrócili. Nasze dania przenoszą naszych gości do słonecznej Italii. W letnim menu nie celujemy w klasykę, którą kojarzą wszyscy. Nie chodzi nam o to, żeby ludzie jedli spaghetti bolonese czy lasagne, tylko dania, którymi można zajadać się w małych włoskich, rodzinnych knajpkach.

Co z letniego menu koniecznie trzeba spróbować?
LM: Na przykład przepysznej dorady z pieca, marynowanej cytryną i rozmarynem. Kuchnia włoska jest prosta i chodzi w niej o wydobycie smaku. My gwarantujemy najlepsze produkty. Wyciągamy z tej jakości najlepszy smak. Nie zabijamy go przyprawami, tylko komponujemy dania w taki sposób, żeby dopieszczać kubki smakowe naszych gości. Pokazujemy, że jedzenie może być fascynującą przygodą. U nas jest to podróż do Włoch.

JP: Chodzi tu nie tylko o smaki. We Włoszech nie idzie się do restauracji zjeść i wyjść. Jedzenie jest celebrowane i staramy się stworzyć taką niepospieszającą atmosferę też w Marino Bistrot. Jestem bardziej szczęśliwy, kiedy goście spędzają u nas 2, 3 godziny, niż kiedy zjedzą i idą. Cieszymy się, kiedy ludzie czują się u nas jak w domu i jak we Włoszech.

Stworzyliście włoską przystań w niedługim czasie.
JP:
W pierwszym tygodniu września będziemy świętować rocznicę naszej działalności w Poznaniu. Pierwszy rok był dla nas na pewno ciężki, ale też satysfakcjonujący. Mamy nadzieję, że będzie tak dalej, a nawet że będzie lepiej. Mamy nadzieję, że dowie się o nas jak najwięcej ludzi, którzy przyjdą posmakować naszych wyjątkowych, włoskich smaków.

Tego Wam życzymy!

 

Prezenty dla poznaniaków
W lipcu i sierpniu Marino Bistrot ma dla wszystkich klientów niesamowitą promocję. Przy zamówieniach powyżej 300 złotych i ich wielokrotności, klienci otrzymają do domu butelkę wina domowego czerwonego lub białego do wyboru.

W pierwszym tygodniu września można spodziewać się kolejnej porcji niespodzianek, tym razem z okazji pierwszych urodzin. Wszystkie informacje znajdziecie na profilu Marino Bistrot na FB i IG.

Marino Bistrot
ul. Poznańska 50/2, 62-851 Poznań
Tel. 539 968 319
e-mail: marinobistrot@gmail.com
www.marinobistrot.com
FB: @Marinobistrot
IG: @marino.bistrot