Najnowszy numer SUKCESU już dostępny 🌞 Sukces po poznańsku to najpopularniejszy magazyn lifestylowy o Poznaniu 🌞  

Organizator:

Skarby dla wszystkich. Jak kolekcjonerzy stworzyli muzealną Wielkopolskę

Podziel się

To są wspaniałe przykłady pasji kolekcjonerskiej, a potem decyzji wynikających z serca o dzieleniu się własnymi zbiorami ze społeczeństwem – mówi Maria Gołąb, zastępczyni dyrektora Muzeum Narodowego w Poznaniu. W tych kilku słowach zawiera się klucz do zrozumienia fenomenu wielkopolskich muzeów. Nie stoją za nimi chłodne państwowe strategie, lecz konkretni ludzie: wizjonerzy, arystokraci i społecznicy, którzy w kolekcjonowaniu odnaleźli sens życia i obowiązek wobec wspólnoty.

 

TEKST: Elżbieta Podolska

ZDJĘCIA: Muzeum Narodowe w Poznaniu

 

Latem odwiedzamy pałace, zamki i muzea. Przechadzamy się po salach Rogalina, zachwycamy kolekcją Malczewskiego, oglądamy antyczne wazy w Gołuchowie, europejskie malarstwo w Muzeum Narodowym w Poznaniu czy egzotyczne artefakty z Indii, Nepalu i Amazonii w Muzeum Kultur Świata. Rzadko jednak zastanawiamy się, skąd te wszystkie skarby się tam wzięły. Za większością z nich nie stoi państwo ani wielkie programy zakupowe. Stoją ludzie. Kolekcjonerzy, pasjonaci, wizjonerzy, kobiety i mężczyźni, którzy przez całe życie kupowali obrazy, ratowali zabytki, dokumentowali kulturę ludową lub przywozili z podróży przedmioty z najdalszych zakątków świata. A potem robili coś jeszcze ważniejszego – przekazywali swoje zbiory innym.

Wielkopolska od dawna wyróżniała się szczególnym podejściem do kolekcjonerstwa. Tutaj gromadzenie dzieł sztuki czy pamiątek historycznych rzadko było wyłącznie prywatną przyjemnością. Znacznie częściej wiązało się z ideą pracy organicznej, odpowiedzialnością za wspólnotę i przekonaniem, że kultura powinna służyć wszystkim. Dzięki temu właśnie w Wielkopolsce powstały jedne z najważniejszych kolekcji muzealnych w Polsce. O tym wyjątkowym dziedzictwie przypomina jubileusz Muzeum Kultur Świata w Poznaniu, które w 2026 roku obchodzi 105. rocznicę włączenia zbiorów Towarzystwa Ludoznawczego do Muzeum Wielkopolskiego, poprzednika dzisiejszego Muzeum Narodowego w Poznaniu. To historia jednej kolekcji, ale także opowieść o całym pokoleniu ludzi, którzy wierzyli, że prywatna pasja może stać się publicznym dobrem.

 

Dwie kobiety i znikający świat

Gdy Helena Cichowicz wraz z córką Wiesławą zakładała w 1910 roku Towarzystwo Ludoznawcze w Poznaniu, Wielkopolska znajdowała się jeszcze pod zaborem pruskim. Był to czas ogromnych przemian społecznych i cywilizacyjnych. Tradycyjna kultura ludowa, przez wieki stanowiąca fundament życia mieszkańców regionu, zaczynała ustępować miejsca nowoczesności.
Panie Cichowiczowe dostrzegły coś, czego nie zauważało jeszcze wielu współczesnych. Zrozumiały, że świat wielkopolskiej wsi, jej stroje, zwyczaje, rzemiosło i codzienne przedmioty mogą wkrótce bezpowrotnie zniknąć.

Rozpoczęły więc systematyczne gromadzenie zbiorów. Interesowało je wszystko: stroje, hafty, narzędzia rolnicze, sprzęty gospodarstwa domowego, przedmioty obrzędowe, wyroby rzemieślnicze. Tworzyły kolekcję pokazującą życie zwykłych mieszkańców regionu.
W latach 1911–1914 zbiory prezentowano w Muzeum im. Mielżyńskich. Po odzyskaniu niepodległości kolekcję przekazano Muzeum Wielkopolskiemu. Dokładnie 22 maja 1921 roku otwarto pierwszą stałą wystawę, a kolekcja otrzymała nazwę Działu Ludoznawczego im. Heleny i Wiesławy Cichowicz.

– Ta rocznicowa okazja jest wspaniałym momentem, by przypomnieć, czym jest gest przekazania własnej kolekcji instytucji publicznej. Dziś jesteśmy spadkobiercami nie tylko tego niezwykłego daru, ale także ogromnego wysiłku kolekcjonerskiego Heleny i Wiesławy Cichowicz. To właśnie dzięki nim powstał fundament zbiorów, z których wyrósł dzisiejszy oddział Muzeum Narodowego – mówi Maria Gołąb, zastępczyni dyrektora Muzeum Narodowego w Poznaniu.
W okresie międzywojennym kolekcja rozrosła się do około 5500 obiektów. Niestety większość zbiorów nie przetrwała wojny.

– Nie jesteśmy dziś w stanie odbudować kolekcji stworzonej przez panie Cichowicz. Jej zasadnicza część została specjalnie zniszczona lub rozproszona podczas II wojny światowej. Zniknął niezwykły obraz XIX-wiecznej Wielkopolski, który udało im się zgromadzić – mówi Aneta Skibińska, kierowniczka Muzeum Kultur Świata.

Ocalało jednak coś bezcennego

Helena Cichowicz była nie tylko kolekcjonerką, lecz także skrupulatną dokumentalistką. Do współpracy zaprosiła artystów i studentów związanych z dzisiejszym Uniwersytetem Artystycznym w Poznaniu. Powstały setki rysunków przedstawiających eksponaty prezentowane na wystawie.
– Każdy obiekt był dokumentowany. Dziś robimy to przy pomocy fotografii cyfrowych, ale sto lat temu tworzono rysunki wykonywane z natury. Co niezwykłe, zawierały one również wymiary części garderoby. Dzięki temu możemy dziś odtwarzać część utraconych strojów wielkopolskich – opowiada Skibińska.

To właśnie dzięki tej dokumentacji współczesnym muzealnikom udało się zrekonstruować fragmenty historycznych ubiorów.

– Nie byliśmy pewni, czy będzie to możliwe. Ale dzięki rysunkom, opisom materiałów, kolorystyce i zachowanym wymiarom pracownia krawiecka odtworzyła część strojów. To swoista reanimacja utraconej kolekcji – dodaje.

Historia Heleny i Wiesławy Cichowicz jest wzruszającym świadectwem pasji i społecznej odpowiedzialności. Ale nie jest jedyna.

 

Muzeum Narodowe stworzone przez kolekcjonerów

– Tworzenie kolekcji, a następnie przekazywanie ich instytucjom publicznym, jest zjawiskiem charakterystycznym zarówno dla muzealnictwa polskiego, jak i europejskiego. Muzeum Narodowe w Poznaniu stoi w wielkiej tradycji takich fundacji i darów – podkreśla Maria Gołąb.
W rzeczywistości historia Muzeum Narodowego w Poznaniu jest także historią kolejnych kolekcjonerów, którzy swoje prywatne zbiory postanowili oddać społeczeństwu.

Seweryn Mielżyński – człowiek, od którego wszystko się zaczęło

Gdyby wskazać jedną postać, bez której trudno wyobrazić sobie poznańskie muzealnictwo, byłby nią Seweryn Mielżyński.

Powstaniec listopadowy, polityk, społecznik, ale przede wszystkim wielki miłośnik sztuki. Przez lata budował imponującą kolekcję malarstwa, grafiki, rysunku, numizmatów i książek. Co więcej, wykupił również część słynnych zbiorów Edwarda Rastawieckiego – jednego z najwybitniejszych kolekcjonerów XIX wieku. W 1870 roku zdecydował się przekazać swoje zbiory Poznańskiemu Towarzystwu Przyjaciół Nauk. Był to gest bezprecedensowy.

– Seweryn Mielżyński to jedna z absolutnie fundamentalnych postaci. Podarował Poznańskiemu Towarzystwu Przyjaciół Nauk swoją ogromną kolekcję: malarstwo, grafiki, rysunki, numizmaty i bibliotekę. Dziś te zbiory stanowią trzon wielu ekspozycji stałych Muzeum Narodowego w Poznaniu – mówi Maria Gołąb. Do dziś jego kolekcja jest podstawą prezentacji polskiego malarstwa końca XVIII i początku XIX wieku.

Atanazy Raczyński – Europejczyk z Poznania

Jeżeli Seweryn Mielżyński stworzył fundament muzeum, to Atanazy Raczyński nadał mu europejski rozmach. Dyplomata, podróżnik, historyk sztuki i jeden z najwybitniejszych kolekcjonerów swojej epoki. Kupował dzieła podczas podróży po całej Europie, utrzymywał kontakty z artystami i mecenasami sztuki, pisał książki poświęcone historii malarstwa. 

Znany był przede wszystkim jako kolekcjoner i koneser malarstwa zachodnioeuropejskiego. W 1853 założył galerię, która miała zbiory głównie sztuki hiszpańskiej. Atanazy planował umieszczenie swojej kolekcji w specjalnym skrzydle dobudowanym w latach 1829-1830 do gmachu Biblioteki Raczyńskich w Poznaniu. Jednak narastające nieporozumienia z Edwardem (fundatorem Biblioteki Raczyńskich) spowodowały, że porzucił ten pomysł, a dzieła sztuki ze swej kolekcji eksponował przejściowo w Berlinie, następnie w swoich posiadłościach w Gaju Małym i Zawadzie.

– Atanazy Raczyński stworzył niezwykłą kolekcję malarstwa europejskiego. Znajduje się w niej największy w Polsce zbiór dawnego malarstwa hiszpańskiego oraz wyjątkowy zespół niemieckiego malarstwa romantycznego – podkreśla Maria Gołąb. Dzięki niemu Poznań posiada dziś dzieła, których nie powstydziłyby się znacznie większe europejskie instytucje. Co ważne, kolekcja przetrwała burzliwe dzieje XIX i XX wieku. Po latach rozproszenia wróciła do Poznania i dziś stanowi fundament Galerii Sztuki Europejskiej Muzeum Narodowego.

 

Rogalin i największy Malczewski w Polsce

Jeszcze większe znaczenie dla współczesnego oblicza muzeum miał Edward Aleksander Raczyński.
Właściciel Rogalina, kolekcjoner i mecenas sztuki przełomu XIX i XX wieku zgromadził blisko pięćset dzieł malarstwa polskiego i europejskiego. Interesowali go artyści współcześni, zwłaszcza związani z Młodą Polską. Kupował obrazy Jacka Malczewskiego, Leona Wyczółkowskiego, Józefa Chełmońskiego, Olgi Boznańskiej i wielu innych twórców.

– Edward Aleksander Raczyński stworzył kolekcję, która dziś stanowi fundament naszych zbiorów sztuki przełomu XIX i XX wieku. Znajduje się w niej największa muzealna kolekcja dzieł Jacka Malczewskiego – ponad pięćdziesiąt obrazów artysty – mówi Maria Gołąb.

Galeria Rogalińska należy dziś do najważniejszych miejsc związanych z polskim symbolizmem. Dla miłośników Malczewskiego jest niemal miejscem pielgrzymek. To właśnie tutaj można prześledzić rozwój twórczości jednego z najwybitniejszych polskich malarzy – od wczesnych kompozycji po późne dzieła pełne symboliki i refleksji nad losem człowieka.

 

Gołuchów – muzeum stworzone przez kobietę

Kiedy mowa o wielkich kolekcjonerach Wielkopolski, nie sposób pominąć Izabeli z Czartoryskich Działyńskiej. Jej pasja i ambicja wykraczały daleko poza standardy epoki. Marzyła o stworzeniu kolekcji porównywalnej z największymi europejskimi zbiorami. Kupowała antyczne greckie wazy, renesansowe meble, emalie limuzyjskie, dzieła sztuki dekoracyjnej. Przebudowała zamek w Gołuchowie, nadając mu charakter francuskiej rezydencji. Najważniejsze było jednak to, że od początku myślała o swoich zbiorach jako o kolekcji publicznej. Dziś Gołuchów pozostaje jednym z najcenniejszych oddziałów Muzeum Narodowego w Poznaniu i jednym z najpiękniejszych muzeów-rezydencji w Polsce.

Kórnik – kolekcjonowanie jako patriotyzm

Tytus Działyński i jego wnuk Władysław Zamoyski reprezentowali nieco inną filozofię kolekcjonowania. Nie skupiali się wyłącznie na sztuce. Ratowali rękopisy, archiwa, starodruki i pamiątki narodowe. W czasach zaborów miało to znaczenie szczególne. Kolekcjonowanie było formą ochrony polskiej pamięci. Kiedy w 1924 roku Władysław Zamoyski przekazał narodowi polskiemu majątek kórnicki wraz z biblioteką i zbiorami sztuki, stworzył jeden z największych darów prywatnych w historii kraju.

 

Wielkopolska na tle Polski

Choć Wielkopolska stworzyła wyjątkowy model kolekcjonerstwa, podobne historie znajdziemy w całej Polsce. Izabela Czartoryska stworzyła w Puławach pierwsze polskie muzeum narodowe. Jej słynna dewiza „Przeszłość przyszłości” do dziś pozostaje jednym z najpiękniejszych muzealnych mott. Feliks Jasieński, znany jako Manggha, przekazał Muzeum Narodowemu w Krakowie około piętnastu tysięcy dzieł sztuki japońskiej i polskiego modernizmu. Karolina Lanckorońska podarowała Polsce bezcenne dzieła włoskiego renesansu. Stanisław Kostka Potocki już na początku XIX wieku otworzył dla publiczności kolekcję w Wilanowie. Wszystkie te osoby łączyła jedna idea: przekonanie, że kolekcja nabiera pełnego znaczenia dopiero wtedy, gdy staje się dostępna dla innych.

 

Dar, który trwa

– To są wspaniałe przykłady nie tylko pasji kolekcjonerskiej, ale także decyzji wynikających z potrzeby dzielenia się własnymi zbiorami ze społeczeństwem. Powinniśmy stale przypominać o tych ludziach. Dzięki nim ranga naszego muzeum jest dziś tak wysoka – podkreśla Maria Gołąb.
I właśnie dlatego jubileusz kolekcji Heleny i Wiesławy Cichowicz jest czymś więcej niż kolejną rocznicą. To przypomnienie, że za niemal każdym muzeum stoją konkretni ludzie. Ich fascynacje, marzenia, pieniądze, czas i wysiłek. Dzięki nim prywatne pasje przetrwały pokolenia. Dzięki nim możemy dziś oglądać dzieła sztuki, zabytki i świadectwa dawnych kultur. Dzięki nim kolekcje, które mogły pozostać zamknięte w pałacach, bibliotekach czy prywatnych domach, stały się częścią wspólnego dziedzictwa. A Wielkopolska pozostaje jednym z najlepszych miejsc, by tę niezwykłą historię odkrywać. Tu bowiem kolekcjonowanie od dawna było czymś więcej niż hobby. Było formą odpowiedzialności za przyszłość.