Audyt w czasach zmienności
Audyt przestaje być jedynie formalnym obowiązkiem – dziś staje się jednym z kluczowych filarów zaufania w biznesie. O tym, jak zmienia się rola biegłego rewidenta, dlaczego relacje z klientami są równie ważne jak liczby oraz jak technologia i silny zespół wpływają na jakość pracy, opowiada Marek Rzeźniczak, biegły rewident i członek zarządu w SWGK.

ROZMAWIA: Redakcja
ZDJĘCIE: Archiwum prywatne
[Współpraca reklamowa]
Audyt przez lata kojarzył się głównie z kontrolą i obowiązkiem regulacyjnym. Czy dziś jego rola wygląda inaczej i jak zmienia się relacja z klientem?
Marek Rzeźniczak: Zdecydowanie się zmienia – i to nie od wczoraj. Oczywiście nadal pełnimy funkcję weryfikacyjną, ale dziś audyt jest czymś znacznie szerszym. Funkcjonujemy w rzeczywistości, w której dane finansowe są fundamentem decyzji – inwestycyjnych, kredytowych, strategicznych. Jeśli te dane nie są wiarygodne, cały system zaczyna się chwiać, a ryzyko przenosi się na wszystkich uczestników rynku.
Dlatego naszą rolą jest przede wszystkim budowanie zaufania do informacji finansowej. I to w praktyce zmienia wszystko – również relację z klientem. Coraz częściej jesteśmy partnerem do rozmowy, a nie tylko podmiotem, który pojawia się na końcu procesu sprawozdawczego. Rozmawiamy o ryzykach, jakości danych, procesach raportowych czy kierunkach rozwoju.
Dobry audyt zaczyna się od zrozumienia biznesu – jego modelu, otoczenia i specyfiki. Bez tego trudno mówić o realnej wartości badania. Dlatego stawiamy na dialog i dostępność, bo tylko wtedy audyt może rzeczywiście wspierać organizację, a nie być wyłącznie formalnym obowiązkiem.
To oznacza też inne podejście do samego audytu – zwłaszcza przy rosnącej roli technologii i regulacji.
Dokładnie. Dziś nie ma miejsca na podejście schematyczne. Firmy działają w bardzo zróżnicowanym otoczeniu – różne branże, różne modele biznesowe, różne poziomy cyfryzacji. Audyt musi za tym nadążać.
Technologia w oczywisty sposób zmienia naszą pracę. Analiza dużych zbiorów danych, narzędzia wspierające identyfikację anomalii czy automatyzacja powtarzalnych czynności pozwalają nam skupić się na tym, co naprawdę istotne – czyli na ryzykach i jakości informacji. Dzięki temu audyt jest bardziej precyzyjny i w większym stopniu oparty na danych.
Ale jednocześnie warto podkreślić, że technologia nie zastępuje biegłego rewidenta i zespołu ludzi. Kluczowy pozostaje osąd oparty na analizach, doświadczenie i umiejętność interpretacji wyników. To właśnie połączenie narzędzi i kompetencji daje realną wartość.
Z drugiej strony mamy rosnące wymagania regulatora. Standardy są coraz wyższe, a odpowiedzialność większa. My to traktujemy jako naturalny kierunek rozwoju rynku – bo mówimy o obszarze, który ma fundamentalne znaczenie dla bezpieczeństwa obrotu gospodarczego. W dłuższej perspektywie to buduje większe zaufanie do całego systemu.
W tym wszystkim często wraca temat ludzi i zaufania. Jaką rolę odgrywa zespół?
Fundamentalną. W audycie wszystko zaczyna się i kończy na ludziach. Można mieć bardzo dobre narzędzia i procedury, ale to zespół odpowiada za jakość pracy, komunikację z klientem i ostateczny efekt badania.
W SWGK bardzo świadomie budujemy środowisko, w którym ludzie mają przestrzeń do rozwoju, ale też realną odpowiedzialność. Inwestujemy w kompetencje, ale równie mocno w kulturę współpracy i standardy pracy. Bo w naszej branży nie chodzi tylko o wiedzę techniczną – równie ważna jest rzetelność, niezależność i umiejętność podejmowania trudnych decyzji.
Widzimy wyraźnie, że zaangażowany zespół przekłada się bezpośrednio na relacje z klientami. A relacje w audycie opierają się na zaufaniu. Ono nie powstaje z deklaracji – buduje się je w codziennej pracy, w jakości rozmów, w konsekwencji działania.
Można powiedzieć, że biegły rewident stoi dziś na straży wiarygodności informacji finansowej w obrocie gospodarczym. Inwestorzy, banki czy kontrahenci podejmują decyzje w oparciu o dane finansowe – a my mamy za zadanie potwierdzić ich rzetelność. W tym sensie nasza rola ma bardzo realny wpływ na funkcjonowanie rynku.
SWGK coraz wyraźniej zaznacza swoją obecność na rynku. To efekt strategii czy raczej konsekwencji?
Przede wszystkim konsekwentnie realizowanej strategii. Od początku stawialiśmy na jakość, bliską współpracę z klientem i rozwój zespołu. Nie budowaliśmy organizacji w oparciu o szybki wzrost za wszelką cenę, tylko o trwałe fundamenty.
To, że dziś przekłada się to na rozwój skali działalności czy obecność w rankingach branżowych, traktujemy raczej jako naturalny efekt tej pracy. Oczywiście to cieszy i jest pewnym sygnałem dla rynku, ale nie zmienia naszego podejścia.
Chcemy dalej rozwijać się w sposób odpowiedzialny – rosnąć, ale nie kosztem jakości. Utrzymać bliskość z klientem, nawet przy większej liczbie projektów, i konsekwentnie budować zespół, który będzie w stanie sprostać coraz bardziej wymagającemu otoczeniu. Bo ostatecznie to nie tempo wzrostu decyduje o pozycji firmy, tylko jego jakość i trwałość.
