Siatkówka wraca do Poznania
W Poznaniu powstaje nowy projekt sportowy, który wypełni wieloletnią lukę na siatkarskiej mapie regionu. Fort Poznań już od sezonu 2026/2027 rozpocznie rywalizację w I lidze siatkówki, jednocześnie budując kompleksowy system szkolenia – od najmłodszych kategorii po poziom seniorski.

TEKST: Juliusz Podolski
ZDJĘCIA: Fort Poznań
To niezwykle istotne, dobre podstawy finansowe oraz własne zaplecze zawodnicze mogą bowiem stać się gwarantem silnego, stabilnego klubu odnoszącego sukcesy na wszystkich poziomach wiekowych, łącznie z PlusLigą. Fort Poznań ma być stabilną drużyną seniorską w Poznaniu i Wielkopolsce – w regionie, który przez lata wychowywał utalentowanych i utytułowanych zawodników. Nowy klub ma stworzyć spójną ścieżkę rozwoju sportowego – od dziecięcych marzeń po profesjonalną siatkówkę.
Już od sezonu 2026/2027 Fort Poznań, dzięki współpracy z Astrą Nowa Sól, będzie występował w rozgrywkach I ligi siatkówki. To ważny krok, który pozwala od początku funkcjonowania projektu wejść na wysoki poziom sportowy i budować rozpoznawalność w skali ogólnopolskiej.
– Budujemy projekt, który w końcu spina cały potencjał siatkarski regionu. Chcemy dać młodym zawodnikom realną perspektywę rozwoju – bez konieczności wyjazdu z Wielkopolski – oraz stworzyć drużynę, z którą utożsamiać się będą kibice w całym regionie – mówi Bartosz Witkowski, prezes zarządu Fort Poznań.

Trenerzy i skład
Dyrektorem sportowym nowego klubu został czterokrotny mistrz Polski w siatkówce plażowej, były zawodnik i doświadczony trener Damian Lisiecki. Za zdobywanie punktów na boisku ma odpowiadać zespół będący mieszanką rutyny z młodością. Część zawodników podobno ma w CV występy w PlusLidze. Drużyna zagra pod wodzą Mateusza Grabdy, trenera w przeszłości żeńskich zespołów Stali Mielec i Sokoła Mogilno oraz męskich ekip z Kielc i Siedlec, a także młodzieżowych reprezentacji siatkarzy do lat 18, 19 i 20. Co ciekawe, pochodzący z Kielc Grabda był po raz pierwszy w Poznaniu na konferencji prasowej, na której poinformowano o powstaniu klubu.

– Tak się złożyło, że nie miałem okazji odwiedzić Poznania, ale moje związki z nim już od teraz będą bardzo ścisłe. Propozycja przejęcia zespołu pojawiła się miesiąc temu. Miałem inne opcje, ale ostatecznie postawiłem na Fort. Prezes zaproponował długofalowe działania i krok po kroku. Jest to bardzo rozsądne. Zdecydowanie się pod tym podpisuję – podkreślił Mateusz Grabda. – Nie mamy zespołu, który grał ze sobą 2–3 lata, tylko całkowicie nowy. Będzie potrzeba trochę czasu, zanim poczujemy siebie. Bardzo chcielibyśmy wejść do fazy play-off, ale najważniejszy w tym momencie jest trening i ciężka praca oraz to, co uda nam się wypracować. Na pewno będzie to połączenie doświadczenia z młodością – dodaje trener Fortu.
Jego asystentem będzie Tomasz Jaroszczak, to znakomity siatkarz plażowy, który od wielu lat rozwija swoje kompetencje trenerskie, pracując zarówno z zawodnikami plażowymi, jak i drużynami halowymi. Od dłuższego czasu zbiera również doświadczenie trenerskie w klubach PlusLigowych, które regularnie odwiedza na dłuższe warsztaty trenerskie. Na stronie volleybox.net znaleźliśmy dwa nazwiska zawodników: 28-letni rozgrywający Michał Szczechowicz, który występował w kilku klubach, ostatnio w I lidze w MCKiS Jaworzno, oraz środkowy, o wzroście 202 cm, 25-letni Oskar Laskowski. W latach 2020/2021 – 2021/2022 był zawodnikiem Energetyka Poznań, a ostatni sezon spędził w Karton-Pak Astrze Nowa Sól.
Przygotowania do sezonu ruszą za kilka miesięcy. Szczegóły poznamy wtedy, kiedy ogłoszone zostaną dokładne terminy I ligi mężczyzn. Trener poinformował, że potrzebuje około 7–8 tygodni, aby przygotować zespół do pierwszego meczu. – Przypuszczam, że to będzie końcówka lipca lub początek sierpnia i wystartujemy, żeby mieć odpowiedni komfort z racji tego, że jest to nowy zespół i będziemy potrzebowali dużo pracy, aby to wszystko połączyć – informuje Grabda.
Jakie cele są stawiane na najbliższe lata? – Mistrzostwo Polski na poziomie PlusLigi marzyłoby mi się, gdybyśmy zawitali do niej w 2030 roku. Natomiast patrząc realistycznie, musimy wszystko konsumować małymi łyżeczkami, robić małe kroki. Ten pierwszy, na którym nam bardzo zależy, to pomyślne rozpoczęcie tego sezonu. Celujemy w miejsca 1–8 w play-offach, natomiast myślę, że miejsca 5–8 będą spełnieniem naszych założeń. Cała reszta to jest tylko sport. Jeśli jakimś cudem uplasujemy się wyżej, poradzimy sobie z tym. Nie chcemy jednak, żeby nasze cele schodziły poniżej ósmego miejsca – podkreśla Bartosz Witkowski.

Skąd ta nazwa?
– Wspólnie uznaliśmy, że Fort w Poznaniu będzie kojarzył się z bojowym nastawieniem, a ono w sporcie jest bardzo ważne. Fort też kojarzy się z fortyfikacjami, a my chcemy budować siłę klubu w oparciu o współpracę z mniejszymi, młodzieżowymi podmiotami. Uznaliśmy więc, że ta nazwa będzie najlepsza dla nowego klubu – mówił „Głosowi Wielkopolskiemu” Bartosz Witkowski, prezes Fortu Poznań i człowiek, który już pół roku temu chciał doprowadzić do połączenia Tarnovii Volleyball z Eneą Energetykiem Poznań, by stworzyć projekt pierwszoligowego klubu w męskiej siatkówce. Z tych planów nic nie wyszło, więc prezes postanowił razem ze współpracownikami stworzyć nowy klub.
Narodzony z pasji do siatkówki
Fort Poznań to projekt, który zrodził się z pasji, w głowach osób, które z siatkówką związane są od zawsze. Zarówno Bartosz Witkowski, prezes zarządu, jak i Jakub Matyka, wiceprezes zarządu, trenowali siatkówkę od najmłodszych lat. Przeszli przez szczeble młodzieżowe, akademickie oraz seniorskie. Jednak od wielu lat ich siatkarska droga związana była głównie z siatkówką plażową. Jakub jako nadal czynny zawodnik oraz Bartosz jako ojciec dwóch synów, którzy aktualnie należą do młodzieżowej kadry narodowej i na co dzień trenują w Centralnym Ośrodku Olimpijskim w Spale, regularnie spotykali się na turniejach siatkówki plażowej w całym kraju.
– Pomysł rozwijał się w naszych głowach od wielu lat, a w tym roku postanowiliśmy go zrealizować, opierając się nie tylko na siatkarskiej pasji, ale przede wszystkim budując na doświadczeniach zdobytych w biznesie – mówi Jakub Matyka.
Bartosz Witkowski od kilkunastu lat prowadzi z powodzeniem firmy związane z cyberbezpieczeństwem, natomiast Jakub Matyka od ponad 12 lat prowadzi agencję marketingową oraz różnorodne projekty indywidualne. Obaj w swoich codziennych działaniach zawsze stawiali na to, z czego Poznań słynie w całym kraju – na jakość.
– Chcąc prowadzić i rozwijać Fort Poznań, w ostatnich miesiącach do projektu udało się zaangażować kilkanaście innych osób, które w swoich działaniach są zdecydowanymi liderami. To pozwala nam patrzeć w przyszłość projektu z dużym optymizmem – dodaje Bartosz Witkowski.
Mocne oparcie
– Jednym z naszych celów jest zbudowanie bardzo solidnego zaplecza biznesowego dla projektu. Docelowo chcemy stworzyć największy i najsilniejszy Klub Biznesu przy klubie sportowym w Polsce. Głęboko wierzymy, że Poznań i Wielkopolska mają na to potencjał – zauważa wiceprezes zarządu Jakub Matyka. – Oferujemy partnerom nie tylko standardową ekspozycję, ale przede wszystkim przemyślane, elastyczne działania marketingowe, dopasowane do realnych celów i potrzeb biznesowych. Każdą współpracę traktujemy indywidualnie, projektując rozwiązania, które mają realny wpływ na wizerunek, sprzedaż i komunikację marki. Za projektem stoi zespół z dużym doświadczeniem i zrozumieniem biznesu, dzięki czemu potrafimy łączyć świat sportu z konkretną wartością dla partnerów, dbając o najwyższy standard wszystkich działań organizacyjnych i marketingowych – dodaje.
Sportowy Klub Biznesu Fort Poznań ma być przestrzenią, która połączy ludzi, firmy i idee wokół wspólnego projektu. To nie tylko platforma komunikacyjna, ale przede wszystkim realne środowisko networkingowe, w którym powstają relacje, nowe projekty i długofalowe współprace.
Wespół w zespół
Jednym z fundamentów projektu jest ścisła współpraca środowiska młodzieżowego. Już na starcie w strukturę Fortu Poznań zaangażowały się kluby takie jak Progress Września, Tarnovia Volleyball Tarnowo Podgórne czy IUKS Jedynka Poznań. Kluczowym elementem tej współpracy jest ujednolicony, nowoczesny system szkolenia, który zapewni zawodnikom spójny rozwój na każdym etapie kariery. Fort Poznań stawia również na kompleksowe podejście do rozwoju dyscypliny, łącząc siatkówkę halową z dynamicznie rosnącą siatkówką plażową. Klub planuje wdrożenie programu szkoleniowego, który umożliwi rozwój w tej specjalizacji już od najmłodszych lat, odpowiadając na rosnącą popularność tej formy rywalizacji oraz braki w systemowym szkoleniu.
– Naszą ambicją są silne poznańskie drużyny, które przyciągają kibiców. Docelowo chcemy, by wypełnili oni naszą ikonę – Arenę, ale potrzeba na to czasu, musimy naszymi działaniami jeszcze wzmocnić naszą poznańską publikę. W to wpisuje się nowy siatkarski projekt. Siatkówka to bardzo popularna i widowiskowa dyscyplina sportu. Dlatego dajemy kredyt zaufania temu projektowi. Dziękuję osobom, które podjęły się tego trudu. Wspieramy i trzymamy kciuki – podkreśla Marcin Gołek, zastępca prezydenta Poznania.
Akademickie związki
Drużyna będzie rozgrywać swoje mecze w hali Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza na Morasku, a zawodnicy zyskają możliwość łączenia kariery sportowej z edukacją akademicką. Współpraca obejmuje również działania edukacyjne i aktywizację środowiska wokół wydarzeń sportowych.
– Sport akademicki i wyczynowy mogą się wzajemnie uzupełniać. Chcemy stworzyć model, w którym młodzi zawodnicy rozwijają się jednocześnie jako sportowcy i studenci, budując swoją przyszłość w sposób odpowiedzialny i długofalowy – dodaje prof. UAM dr hab. Adam Barabasz, dyrektor Studium Wychowania Fizycznego i Sportu Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.
Poznański sport, a w szczególności ten w wydaniu ligowym, od lat przypominał nieco plac budowy – pełen potencjału, ale rzadko zwieńczony gotową, solidną konstrukcją. Projekt Fort Poznań, ze swoim biznesowym zacięciem i oparciem na doświadczeniu ludzi, którzy siatkówkę znają od podszewki, ma szansę to zmienić. Czy rok 2030 i wymarzona PlusLiga to realny scenariusz? W sporcie, tak jak w biznesie, gwarancji nie ma nigdy. Jest jednak rzetelny plan, są ludzie z pasją i – co równie ważne – jest poznański upór w dążeniu do celu. Jeśli te elementy zadziałają wespół w zespół, to światełko w tunelu, o którym mowa była na początku, może już niedługo rozbłysnąć pełnym blaskiem reflektorów w hali na Morasku, a docelowo – w odnowionej Arenie. Trzymamy za słowo i czekamy na pierwsze punkty.

Czy Fort Poznań udźwignie ambicje miasta?
Okiem eksperta, Krysztofa Ratajczaka, dziennikarza sportowego Radia Merkury, a także osoby związanej mocno ze środowiskiem siatkarskim m.in. jako wieloletni Komisarz Techniczny PLS.
Juliusz Podolski: W Poznaniu podejmowano już różne próby reaktywacji siatkówki na wysokim poziomie, ale dotąd brakowało kropki nad „i”. Energetyk Poznań skupia się głównie na chwalebnym szkoleniu młodzieży, ale nie widać tam było ambicji pierwszoligowych, by doskoczyć do grona klubów zawodowych. Teraz ma się to zmienić.
Krzysztof Ratajczak: Trzeba podkreślić, że PLS 1. Liga należy już do struktur Ligi Zawodowej, skupiającej PlusLigę, TAURON Ligę i właśnie zaplecze ekstraklasy. Nowy klub – Fort Poznań – będzie musiał „podpiąć organizacyjny pociąg”, by sprostać wyśrubowanym standardom zawodowej siatkówki w Polsce. To radość dla kibiców, bo poznańskie środowisko wreszcie będzie miało swój klub.
Praca z młodzieżą w Energetyku czy UKS 1 Poznań jest świetna, ale dotąd najzdolniejsi zawodnicy wyjeżdżali z miasta, trafiając do szerokich składów drużyn PlusLigi. Czy Fort Poznań stanie się dla nich naturalnym miejscem rozwoju na miejscu?
Mam taką nadzieję. Plany są ambitne, ale muszą iść w parze z fundamentem finansowo-organizacyjnym. Spoglądając na siatkówkę kobiecą – gdybyśmy przejrzeli składy drużyn zawodowych pod kątem zawodniczek z wielkopolskim rodowodem, to moglibyśmy zestawić bardzo mocną ekipę. Agnieszka Korneluk z domu Konkolewska to jaskrawy przykład, że Poznań nie jest siatkarską pustynią. Mamy zawodniczki światowego formatu. Dodajmy do tego rozgrywającą Magdalenę Kowalewską z domu Pleśnierowicz, grającą w lidze greckiej i mielibyśmy mocny środek i rozegranie. A to nie wszystkie topowe nazwiska...
Widać zainteresowanie miasta i władz uczelnianych. Czy patrząc na inne poznańskie inicjatywy, nie obawiasz się, że to tylko słomiany zapał?
Liczę na to, że nie. Kluczowa może okazać się współpraca z Uniwersytetem im. Adama Mickiewicza. To silny argument dla młodych zawodników, którzy chcą łączyć profesjonalny sport ze studiami w dużym ośrodku akademickim. Po drugie, hala na Morasku to obecnie jedyny obiekt w Poznaniu, który spełnia standardy licencyjne PLS 1. Ligi. Cieszy też zaangażowanie ludzi: prof. Adama Barabasza z UAM, Damiana Lisiewskiego jako dyrektora sportowego czy Bartłomieja Ignaszewskiego z Rady Miasta, któremu ten pomysł „chodził po głowie” od lat.
Wspomniałeś o hali. Bez odpowiedniego obiektu nie da się gościć rozgrywek najwyższej klasy, a i wymogi licencyjne są surowe. Temat poznańskiej Areny znowu wraca.
Potrzebujemy hali na 3–4 tysiące widzów do rozgrywek krajowych, ale Poznań zasługuje też na obiekt wielki, rzędu 20 tysięcy miejsc, typu Tauron Arena. Tylko wtedy będą do nas przyjeżdżać nie tylko sportowe gwiazdy, ale i największe nazwiska estrady. Organizacja wielkich wydarzeń w takich salach po prostu zacznie się menedżerom opłacać.