Najnowszy numer SUKCESU już dostępny 🌞 Sukces po poznańsku to najpopularniejszy magazyn lifestylowy o Poznaniu 🌞  

Organizator:

Sztuka wyjęta z szafy. Nieznany świat Wojciecha Weissa

Podziel się

Gmach Muzeum Narodowego w Poznaniu ma w sobie coś z sejfu – skrywa skarby, które rzadko widzą światło dzienne. Tej wiosny jednak „sejf” otwiera się szerzej niż zwykle. Choć dyrektor Tomasz Łęcki zapowiada rok 2026 jako czas wyciszenia i pracy u podstaw, dla nas – widzów – przygotowano coś, co w świecie kolekcjonerów nazywa się „białym krukiem”. Wojciech Weiss, mistrz koloru i młodopolski wizjoner, pokazuje nam swoją twarz, jakiej nie znaliśmy: intymną, czarno-białą i niezwykle nowoczesną.

 

TEKST: Elżbieta Podolska

ZDJĘCIA: Muzeum Narodowe w Poznaniu

 

Kiedy wchodzimy do gmachu Muzeum Narodowego w Poznaniu, zazwyczaj towarzyszy nam nabożna cisza. Jednak maj 2026 roku zapowiada się inaczej – prawdziwa eksplozja emocji, intymnych spotkań z wielką sztuką i odkryć, które każą nam przetrzeć oczy ze zdumienia. Na pierwszy plan wysuwa się postać, którą wydawało nam się, że znamy doskonale: Wojciech Weiss. Okazuje się jednak, że ten wielki malarz miał swoją mroczną, czarno-białą tajemnicę, którą przez dekady ukrywano w muzealnych szufladach.

Malarz, który grał na emocjach (i skrzypcach)

Zanim przejdziemy do tego, co możemy zobaczyć na ścianach, warto zapytać: kim tak naprawdę był Wojciech Weiss? Urodzony w 1875 roku w Leordzie, dorastał w rodzinie kolejarza, co rzucało go w różne zakątki monarchii austro-węgierskiej – od Rumunii po Lwów i Kraków. Ta ciągła podróż, szum pociągów i zmieniające się krajobrazy za oknem wagonu musiały zostawić ślad w jego duszy. Weiss nie był tylko malarzem; był artystą totalnym. Zanim na dobre chwycił za pędzel, studiował grę na fortepianie i skrzypcach w Konserwatorium Towarzystwa Muzycznego.

To słychać w jego kresce – mówią znawcy. – W jego grafikach jest rytm, jest pauza, jest wysokie C emocji. Jego droga do mistrzostwa była usłana kontaktami z gigantami. Uczył go sam Jan Matejko, którego Weiss nazywał „prorokiem narodu”. Ale to po śmierci mistrza, pod skrzydłami Juliana Fałata i Leona Wyczółkowskiego, Weiss przeżył swój artystyczny przełom. Wyjechał do Paryża, zachwycił się art nouveau, a potem… wpadł w objęcia dekadentyzmu. W Krakowie stał się częścią legendarnej bohemy, „Dzieci Szatana” skupionych wokół Stanisława Przybyszewskiego. To był czas absyntu, nocnych dyskusji w kawiarni Turlińskiego i poszukiwania „nagiej duszy”. To właśnie te mroczne, symboliczne pokłady jego wyobraźni możemy teraz podziwiać w Poznaniu.

 

Gratka dla koneserów: Weiss, jakiego nie znacie

Wystawa „Wojciech Weiss. Nieznane grafiki i rysunki. Pejzaż – symbol duszy – impresjonistyczne efekty” to wydarzenie, które kuratorka Agnieszka Salamon-Radecka przygotowała z niezwykłą pieczołowitością. Dlaczego to taka gratka? Ponieważ większość z nas kojarzy Weissa z „białym okresem”, z japońskimi inspiracjami i jasną paletą barw. Tymczasem w Poznaniu odkrywamy jego drugą twarz – grafika, eksperymentatora, człowieka, który nie bał się czerni.

– Muszę przyznać, że ja znałam jego grafiki, natomiast zanim nie podeszłam do tego projektu, nie zdawałam sobie sprawy z jednej rzeczy: że on tak naprawdę pierwsze swoje prace graficzne tworzył równolegle do malarstwa przez ponad czterdzieści lat – opowiada Agnieszka Salamon-Radecka, kuratorka Gabinetu Rycin i Rysunków. – To unikatowy zbiór. Blisko 80 prac zakupiliśmy dzięki wsparciu Ministerstwa Kultury, a teraz mamy okazję się nimi chwalić. Te dzieła są niezwykle delikatne. Papier nie lubi światła, dlatego większość czasu spędzają w magazynach. To, co widzimy teraz, to rzadka chwila, gdy opuszczają swoje bezpieczne szafy. Wystawa jest podzielona na dwa akty, co nadaje jej charakteru dynamicznego widowiska.

Akt I: pejzaż jako lustro (trwa do końca maja)

W maju królują krajobrazy. Ale nie szukajcie tu pocztówkowych widoków. Weiss, pod wpływem wielkiego Edvarda Muncha, traktował naturę jako sposób na wyrażenie niepokoju, melancholii i lęku. To 20 starannie wybranych prac, w których każda kreska wydaje się drgać od emocji. Zobaczymy tu fascynację Strzyżowem, gdzie Weiss gościł na poddaszu dworca u swojej siostry, oraz echa jego podróży do Włoch.

Akt II: ciało i twarz (od 2 czerwca do 12 lipca)

Gdy tylko kalendarz wskaże czerwiec, wystawa przejdzie metamorfozę. Na ścianach pojawią się 24 nowe prace. Tym razem Weiss zaprosi nas do intymnego świata portretów i aktów. To właśnie Weiss wprowadził do polskiej sztuki otwarty erotyzm, który w jego czasach budził wypieki na twarzach, a dziś zachwyca odwagą i psychologiczną głębią. Pojawią się monotypie – technika magiczna, będąca na pograniczu malarstwa i grafiki.

– Weiss to rasowy grafik. Operuje kontrastem, czernią i bielą. Kolor pojawia się u niego rzadko, głównie w monotypiach, które są unikatami – powstaje tylko jedna odbitka, nie ma matrycy, nie ma powtórzeń – dodaje kuratorka.

 

Rok 2026: cisza przed wielkim wybuchem

Podczas gdy zwiedzający kontemplują kreskę Weissa, w gabinetach dyrekcji trwają przygotowania do prawdziwej rewolucji. Dyrektor Tomasz Łęcki, podczas spotkania z dziennikarzami, nakreślił fascynującą wizję najbliższych miesięcy.

– Rok 2026 jest rokiem szczególnym. Można by powiedzieć, że to rok pewnego wyciszenia, a to dlatego, że pracujemy nad ogromnymi projektami, które zaowocują wielkimi wystawami od listopada i w kolejnych trzech latach – tłumaczy dyrektor Łęcki. – Ale to wyciszenie to tylko pozory. Pracujemy nad naszym archiwum, dokumentujemy zbiory. To 300 metrów bieżących dokumentów! To życie muzeum niewidoczne dla oka zwiedzającego, ale niezwykle ważne dla instytucji. Chcemy być gotowi na każdy scenariusz, by polska kultura była bezpieczna.

Dla dyrektora Łęckiego ten rok to szansa na powrót do korzeni – do własnej kolekcji muzeum, która jest jedną z najbogatszych w Polsce, a czasem bywa przyćmiewana przez spektakularne wystawy czasowe.

– Zaproponowaliśmy drugą odsłonę prezentacji odmienionej Galerii Sztuki Polskiej. Robimy swoisty festiwal tej galerii. Chcemy pokazać artystów reprezentatywnych dla różnych stylów i czasów. Zapraszamy szeroką publiczność, nie tylko koneserów. Chcę, by każdy czuł się tu dobrze – od specjalistów po tych, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę ze sztuką i może boją się, że te wielkie obrazy ich „wyproszą”. Nie wyproszą! Chętnie wszystkich ugościmy – zapewnia z uśmiechem dyrektor.

Festiwal Galerii: Witkacy, Jarema i poznański styl życia

Program „festiwalu galerii” na pierwsze półrocze 2026 roku wygląda jak karta dań w najlepszej restauracji. Każdy weekend ma swojego patrona, a wydarzenia wychodzą daleko poza ramy tradycyjnego oprowadzania. Katarzyna Drozdowska-Sawińska, która koordynuje program, promienieje energią, opowiadając o planach.

– Zaczęliśmy od mistrza, jakim jest Wojciech Weiss, ale maj i czerwiec to będą miesiące prawdziwych olśnień – mówi. – Skupiamy się na wielkich nazwiskach: Wyspiański, Malczewski, Witkacy, Jarema, Kantor. Ale robimy to w sposób nowoczesny. Na przykład weekend z Wyspiańskim i Malczewskim połączyliśmy z Kinem Muza. Wyjdziemy poza mury muzeum, by pokazać film Lecha Majewskiego „12 obrazów zniewolenia” i spotkać się z samym reżyserem.

Prawdziwym hitem maja ma być weekend poświęcony Witkacemu. Skandaliście, wizjonerowi i… przedsiębiorcy prowadzącemu „Firmę Portretową”. Także tutaj w Poznaniu przy Al. Marcinkowskiego.

– Nie chcę popadać w gwiazdorstwo, ale mamy dla państwa coś specjalnego – zdradza dyrektor Tomasz Łęcki. – Sebastian Fabijański wcieli się w odtwórcę tekstów Witkacego. Widziałem to wykonanie w Warszawie i uważam, że jest zachwycające. A odbędzie się ono nie w przypadkowej sali, ale właśnie w przestrzeni obrazów Witkiewicza. To będzie coś, co zapamiętacie na długo.

To jednak nie koniec teatralnych wrażeń. Do Poznania przyjedzie wrocławski Teatr Czterech z działaniem performatywnym „Wrażliwość skór”. Dzięki nim poznamy autentyczny regulamin firmy portretowej Witkacego – dowiemy się m.in., dlaczego artysta mógł odmówić namalowania portretu, jeśli klient mu się nie spodobał, i dlaczego nie wolno było krytykować efektu końcowego.

 

Kobiety rewolucji: Jarema, Szapocznikow, Abakanowicz

Muzeum Narodowe w Poznaniu w 2026 roku stawia mocny akcent na twórczość kobiet, które zmieniły bieg polskiej sztuki. W maju Zuzanna Wagner przybliży nam postać Marii Jaremy – artystki niezwykłej, której losy splotły się z Tadeuszem Kantorem.

– 6 kwietnia obchodziliśmy urodziny Kantora. W naszej galerii pokażemy nagranie jego ostatniego spektaklu z 1991 roku. To poruszające, bo Kantor umieszcza w nim postać Jaremianki. Wyjaśnimy państwu te zawiłe relacje między nimi podczas spacerów po galerii – zaprasza Katarzyna Drozdowska-Sawińska, odpowiedzialna za całość programu.

Czerwiec z kolei będzie należał do rzeźbiarki Aliny Szapocznikow i światowej sławy Magdaleny Abakanowicz. O tej drugiej, jako o wielkiej rewolucjonistce sztuki, opowie dr Anna Borowiec. To okazja, by zrozumieć, dlaczego te potężne formy z tkaniny i brązu do dziś budzą taki respekt na całym świecie.

Ciekawostki dla „detektywów” sztuki

Dla tych, którzy lubią zaglądać „pod podszewkę”, muzeum przygotowało propozycje wręcz sensacyjne. Czy zastanawialiście się kiedyś nad ramami obrazów? Często je ignorujemy, a to przecież one „robią” klimat dzieła.

– Ramy w naszej galerii są niezwykle dopasowane, to często dzieła sztuki same w sobie – mówi Drozdowska-Sawińska. – Dr Adriana Podmostko-Kłos i Marek Peda poprowadzą spacer poświęcony właśnie dylematom wokół ram. To będzie opowieść o tym, jak oprawa zmienia postrzeganie obrazu.

Inną ciekawostką będzie wykład dra Pawła Napierały o Władysławie Hasiorze, ale widzianym… okiem konserwatora. Hasior tworzył ze wszystkiego: ze śmieci, z drutów, z mydła, z kawałków szkła.

– To koszmar dla konserwatora, ale fascynująca historia o tym, jak materia ożywa w rękach artysty. Opowiemy o Hasiorze „od podszewki” – zapowiadają organizatorzy.

Spontaniczny rysunek: zostań artystą na trzy godziny

Muzeum Narodowe w Poznaniu chce w tym roku zerwać z wizerunkiem miejsca, gdzie tylko „się patrzy”. Nowością, która ma przyciągnąć poznaniaków, jest Spontaniczna Grupa Rysunkowa.

– Wiek nie gra roli, umiejętności też nie – przekonuje Katarzyna Drozdowska-Sawińska. – Nie musicie się nawet martwić o materiały. Nasz partner udostępni wszystko, czego potrzeba. W wybrane niedziele, od 11:00 do 14:00, każdy może usiąść w galerii, wziąć węgiel czy ołówek do ręki i po prostu rysować, kontemplować, wejść w dialog z dziełami mistrzów. Chcemy, by muzeum było miejscem wytchnienia, a nie stresu.

 

 

Wanda Chełmońska: poznański ślad

Na koniec sezonu, w lipcu, muzeum przygotowało coś specjalnie dla lokalnych patriotów. Po ogromnym sukcesie monograficznej wystawy Józefa Chełmońskiego, publiczność zaczęła dopytywać o Wandę Chełmońską.

– Zaintrygowała państwa ta postać, dlatego dr Jarosław Mulczyński przybliży sylwetkę Wandy Chełmońskiej w kontekście poznańskim – wyjaśnia zespół muzeum. – Wanda zamieszkała w Poznaniu w latach 20. i była niezwykle aktywną uczestniczką naszego życia artystycznego. W zbiorach mamy zresztą jej wspaniały portret pędzla Olgi Boznańskiej.

Dlaczego ten maj należy do Muzeum?

To idealny moment, by odrzucić uprzedzenia, że muzeum jest nudne. To czas, by zobaczyć Weissa, który fotografował maki, by potem przenieść ich ulotność na papier. To czas, by posłuchać Fabijańskiego recytującego Witkacego i spróbować własnych sił z ołówkiem w ręku.

Muzeum Narodowe w Poznaniu w 2026 roku nie chce być tylko budynkiem. Chce być doświadczeniem. Chce być miejscem, gdzie „normalna ludzka wrażliwość na piękno” – jak mówi dyrektor Tomasz Łęcki – wystarczy, by poczuć się częścią czegoś wielkiego.

Zapraszamy na Al. Marcinkowskiego. Wojciech Weiss już tam na państwa czeka na trzecim piętrze, ukryty w głębokich czerniach swoich pejzaży, gotowy, by w czerwcu ukazać swoją bardziej zmysłową twarz. Ta wystawa, to docenienie tego, co mamy pod ręką – światowej klasy kolekcji w samym sercu naszego miasta.

 

Co warto zapisać w kalendarzu? (Maj/Czerwiec 2026)

Maj (cały miesiąc): I odsłona wystawy Wojciecha Weissa – pejzaże pełne symboliki.

Weekend z Witkacym: Spektakl z udziałem Sebastiana Fabijańskiego i performanse Teatru Czterech.

W każdą wybraną niedzielę (11:00-14:00): Spontaniczna grupa rysunkowa – warsztaty dla każdego (wstęp wolny po zgłoszeniu).

2 czerwca: Zmiana ekspozycji Weissa – czas na akty, portrety i monotypie.

Czerwiec: Weekendy z Aliną Szapocznikow i Magdaleną Abakanowicz – wykłady gwiazd historii sztuki.

Lipiec: Spacer śladami Wandy Chełmońskiej i Olgi Boznańskiej.