Najnowszy numer SUKCESU już dostępny 🌞 Sukces po poznańsku to najpopularniejszy magazyn lifestylowy o Poznaniu 🌞  

Organizator:

Korki zamiast szpilek

Podziel się

Od podwórkowych barier i braku akceptacji po boiska zmotywowanych zawodniczek i szerokie grono uczestniczek amatorskich turniejów. O tym, jak zmienia się oblicze kobiecego futbolu w Wielkopolsce oraz naszym kraju, dlaczego atmosfera na meczach pań przypomina rodzinne święto i jak turnieje pokroju Mama Cup czy Babskie Granie spełniają marzenia o grze w piłkę, opowiada Jagoda Weiss, koordynatorka piłki kobiecej oraz członkini Wydziału Piłkarstwa Kobiecego w Wielkopolskim Związku Piłki Nożnej (WZPN).

 

ROZMAWIA: Juliusz Podolski

ZDJĘCIA: Wielkopolski Związek Piłki Nożnej

 

To nie jest sport dla dziewczynek. Ile razy Pani to słyszała i ile razy przekonała się Pani w swoim życiu, że to nieprawda?

Jagoda Weiss: Wiele razy słyszałam, szczególnie od innych dziewczyn, że takie słowa docierały do nich. Ja miałam o tyle szczęście, że zarówno moi rodzice, rodzina, znajomi, jak i koledzy z podwórka w latach dziecięcych byli bardzo pozytywnie nastawieni do mnie jako dziewczyny grającej w piłkę. Jednak kiedy wychodziło się na boisko w meczach ligowych, to te docinki pojawiały się dość regularnie. Nadal słyszę, że rodzice swoim córkom mówią jeszcze, że to nie jest sport dla nich, że piłka to raczej dla chłopców, ale dla dziewczynki to już nie za bardzo.

OK, ale to sport, który zyskuje wiele zwolenniczek uprawiających go, jak i kibiców.
No tak, bo jeżeli panie sprawdzają się w siatkówce, boksie, podnoszeniu ciężarów, to w piłce tym bardziej mogą się spełniać. Super, że to się rozwija. Ciekawostką jest fakt, że to jest chyba jedyna dyscyplina zespołowa, w której zasady są jeden do jeden jak w sporcie męskim, bo np. w siatkówce siatka wisi niżej. Jasne, że piłka nożna mężczyzn różni się od piłki nożnej kobiet, ponieważ różnice fizjologiczne między kobietami a mężczyznami mają wpływ na sposób gry. Nie oznacza to jednak, że kobieca piłka nożna nie może mieć swoich zwolenników, zresztą już ich ma, bo na topowe mecze w Europie stadiony również się zapełniają.

Moim zdaniem panie są na boisku bardziej inteligentne...
Kobiety bez wątpienia są bardziej zaangażowane. Osoby pracujące w piłce chłopięcej czy męskiej, przenosząc się do kobiecej, mówią, że dziewczyny jak już w coś się angażują, to na 100 procent. Zwracają uwagę też na zaciętość na boisku, bo nawet kiedy jest 0:5, to w ostatniej minucie dążą do zmniejszenia rozmiarów porażki. Ten team spirit jest bardzo ważny w piłce kobiecej. Czasami atmosferą w zespole możesz więcej zdziałać niż pracą. Oczywiście trening to klucz do sukcesu, ale jeśli jest atmosfera, szybciej można liczyć na sukces.

Od Warty Poznań i Medyka Konin jako piłkarka po różnego rodzaju działania w Wielkopolskim Związku Piłki Nożnej, życie kręci się koło piłki. Co więcej, Pani mąż to też znana postać w piłce nożnej, w tej odmianie futsalowej. Chyba nie wyobraża sobie Pani życia bez futbolu?
Towarzyszy mi tak naprawdę ponad 25 lat, więc jest to kawał czasu. I tak jak Pan zauważył, są to różne aspekty, bo też miałam jakieś epizody trenerskie czy funkcję kierowniczki przy kadrze wojewódzkiej. Jednak paradoksalnie, mało oglądam piłkę. Chyba mam na co dzień jej tak dużo, że wybieram to, co śledzę: Ekstraligę, mecze Lechitek, jak jestem w Poznaniu, ale Ligi Mistrzyń to tylko chyba finał w tym roku oglądałam... Na męski futbol nie mam czasu, bo jak wspomniałam, w moim życiu na tyle dużo jest piłki, że prywatnie ją mocno dozuję.

 

Jakie jest zainteresowanie dziewczynek i ich rodziców grą piłką? Czy taka gwiazda jak Ewa Pajor i jej koleżanki są magnesem?

Na pewno tak, choć moim zdaniem Ewa Pajor w Polsce nie ma takiego statusu jak za granicą, ale widać też, że nasze zawodniczki mają już idolki wśród kobiet-piłkarek. Pamiętam, że kiedy byłam dzieckiem, wzmianki o Mii Hamm czy Marcie obijały mi się o uszy albo gdzieś czytałam o nich w prasie sportowej. I to były tak naprawdę dwa nazwiska, które gdzieś tam w mojej pamięci są z przeszłości. Pamiętam czasy, kiedy jeździłam na reprezentację, a na trybunach było 20–30 osób. Dzisiaj, gdy widzę na meczach tłumy dzieci, które stoją i czekają na autografy, i piłkarki cierpliwie podpisujące różne gadżety, serce rośnie. Kiedyś bały się wywiadów, bały się podchodzić do dziennikarzy, dzisiaj polskie piłkarki znają swoją rolę i ją rozumieją.
To fantastyczne, że młode zawodniczki mają już swoje idolki wśród piłkarek, a nie tylko piłkarzy i mówią, na kim się wzorują.

Spora rola w tym działaczy, chociażby takich jak Pani czy organizacji jak WZPN.
W Wielkopolskim Związku Piłki Nożnej postawiliśmy mocno na rozpowszechnianie kobiecego futbolu, dążąc do tego, żeby trafił do szkół. Jestem zdania, że do upowszechnienia, pokazywania, że to jest „normalna” dyscyplina sportu, wystarczy tylko dać przestrzeń, a chętne do gry dziewczyny same się znajdą. To taki najlepszy zastrzyk, żeby ta piłka się odpowiednio rozwijała. Odwołując się do Ewy Pajor i do kilku innych zawodniczek, twierdzę, że to jest wielka szansa dla dziewczynek z tych najmniejszych ośrodków, by osiągnąć sukces. Oczywiście piłka to nie tylko profesjonalna kariera, ale może być to po prostu super przygoda, która daje wiele możliwości od poznawania nowych ludzi po wyjazdy zagraniczne. Ja sama jako studentka miałam więcej wyjazdów zagranicznych z drużyną niż swoich prywatnych.

Ile dziewczynek pojawia się na turniejach organizowanych przez Panią i Związek?
Wiadomo, że to zależy też od kategorii wiekowej, ale rokrocznie widzimy wzrost. Od wielu lat WZPN organizuje halowe mistrzostwa Wielkopolski w kategorii U16, a w U13 musimy prowadzić eliminacje, bo tych zespołów jest 16, 17. W Orliczkach tak samo. Jako WZPN mamy też autorski program „Dziewczyny do piłki” w szkołach podstawowych, to nauczyciele mówią, że zdarza się już, że rodzice pytają, czy w przyszłym roku ten program będzie, bo ich córka idzie do pierwszej klasy. Często jest to dla nich dodatkowy argument, by zapisać dziecko do tej szkoły. Organizujemy też turniej WielkopolsCUP dla starszych uczennic klas podstawowych. W tym roku wystartowały w nim 53 szkoły z całego województwa. Była szkoła, która wystawiła dwie drużyny, czyli znalazła ponad 20 dziewczyn, które chciały zagrać w piłkę. To też pokazuje, że tak, jak powiedziałam, wystarczy dać przestrzeń, możliwość, a tych chętnych na pewno nie zabraknie.

 

Ile jest w Poznaniu klubów z sekcją piłki kobiecej?
Pewnie niewiele osób wie, że to właśnie według wielu źródeł w Poznaniu powstał pierwszy kobiecy klub i było to w 1921 roku. Ta aktualna historia kobiecej piłki w stolicy Wielkopolski to rok 2000 i powstanie drużyny Warty Poznań, której inicjatorem był Andrzej Powstański. Zespół ten w sezonie 2001/2002 zdobył trzecie miejsce w ówczesnej pierwszej lidze, czyli dzisiejszej Ekstralidze. Wychowanką tej drużyny jest legendarna Anna Gawrońska. W kolejnych latach powstawały żeńskie sekcje przy klubach Polonii Poznań, Poznaniaka czy Koziołka. Dziś w rozgrywkach kobiecych poza ekstraligowym Lechem mamy jeszcze Wartę Poznań, Olympique, Lotnika czy APR. Jest też ekstraligowa drużyna futsalu przy Uniwersytecie Adama Mickiewicza. Mamy również kilka zespołów amatorskich, gdzie panie regularnie trenują i grają w towarzyskich turniejach. Jest też kilka sekcji w podpoznańskich miejscowościach, także okazji do gry czy treningu dla kobiet w Poznaniu i okolicach jest bardzo wiele.

Zaciekawił mnie projekt Mama CUP, bo to takie pospolite kobiece ruszenie do grania w piłkę, tym bardziej że motywacja była niesamowita. Jest jeszcze drugi turniej – Babskie Granie 30+.
Wiele koleżanek piłkarek często podczas spotkań mówiło, że chętnie by jeszcze pograły w piłkę, ale już na grę w lidze nie mają czasu i siły. Turniejów amatorskich dla kobiet jeszcze kilka lat temu było mało i tak narodził się pomysł na Babskie Granie 30+. A Mama Cup to jakby kolejny etap, bo wśród piłkarek jest wiele mam, a wśród mam wiele kibicek i chętnych pań do gry. Pamiętam, że dyrektor biura WZPN zapytał mnie, czy jestem pewna, że mamy będą grały w piłkę... i w pierwszym turnieju były tylko cztery zespoły. Teraz regularnie zgłasza się 12–16 zespołów. Jednak Mama CUP całkowicie przerosło moje wyobrażenia. Założenie było, że mamy zbierają się raz w roku i grają. A tymczasem wiele zespołów regularnie trenuje i jeździ na inne towarzyskie turnieje. Dla większości tych pań przygoda z piłką zaczęła się w wieku 20, 30, a nawet 50 lat. Co ciekawe, dwa kluby grające dziś w IV lidze swoje początki mają właśnie z turnieju Mama CUP.

Turniej Mama CUP odbywa się razem z festiwalami piłkarskimi organizowanymi wspólnie z Polskim Związkiem Piłki Nożnej, promującymi piłkę kobiecą. Na jednym stadionie grają mamy, na drugim tatusiowie z dziećmi uczestniczą w różnych konkurencjach piłkarskich, mają okazję poznać piłkarki, spotkać się z zawodniczkami chociażby Lecha Poznań.

Czyli taka bardzo rodzinna impreza?
Tak. Na tym nam bardzo zależało. Chcieliśmy mamom pokazać, z czym piłka się wiąże. Często mamy są na trybunach i komentują, doradzają swoim pociechom. Grając, widzą same, że to nie jest takie proste. Mogą poczuć emocje, które towarzyszą ich dzieciom podczas gry. To jest naprawdę fantastyczne, kiedy widzi się radość pań, gdy strzelą swoją pierwszą bramkę, albo dumę na twarzy dziecka, kiedy zobaczy udaną interwencję mamy.

 

Żeby wziąć udział w turnieju Mama CUP, trzeba być mamą?

Tak, dokładnie.

No, ale mamy też drugi turniej, Babskie Granie 30+. Są to zarówno rozgrywki letnie, jak i zimowe.
Ten turniej rozgrywamy od 2019 roku, nieprzerwanie. Jest jeden turniej halowy w marcu, w okolicach Dnia Kobiet, i drugi turniej na początku wakacji. Tutaj też jest zawsze dużo chętnych zespołów. Tak jak na Mama CUP przyjeżdżają zespoły z całej Polski: z Gdańska, Sosnowca, Katowic, Warszawy. Chociaż tych wielkopolskich jest najwięcej. W turnieju biorą udział często bardzo zróżnicowane umiejętnościami zawodniczki, bo obok Pań, które grają od kilku miesięcy, są często byłe reprezentantki Polski na trawie czy futsalu, jak choćby Maria Makowska, Alicja Pawlak, Patrycja Balcerzak czy Alicja Zając. Jeśli jest możliwość, to staramy się dzielić te zespoły na dwa poziomy TOP i FUN, by mogły rywalizować z zespołami o podobnym potencjale.

Świetne zatem jest to, że amatorki mają kontakt z profesjonalistkami.
Zawsze powtarzam tym paniom, które nie grały w piłkę, a przyjeżdżają na te turnieje, że to jest moment, kiedy mogą spotkać się z czołowymi polskimi piłkarkami. Mogą zagrać przeciwko Marii Makowskiej, która rozegrała ponad 100 meczów z orzełkiem na piersi i odnosiła sukcesy w kobiecej Bundeslidze. To jest dla nich niepowtarzalna okazja. Taką ciekawostką jest fakt, że w tym roku w Babskim Graniu zagrała Paulina Maj-Erwardt, była reprezentantka w siatkówce.

Przyglądając się tym imprezom, łatwo chyba dostrzec, że panuje na nich inna atmosfera niż podczas rozgrywek chłopców i panów?
Kobiety potrafią stworzyć wyjątkową atmosferę, ale jak wychodzą na boisko, to nie ma odpuszczania nawet w tych amatorskich turniejach. Schodzą z boiska zawsze z uśmiechami, przybijają sobie piątki, siedzą razem na kocykach, wymieniają się plackami, które przywiozły na turniej, ale jak jest rywalizacja, to nie ma taryfy ulgowej. Trenerzy pracujący z drużynami dziewcząt i kobiet często mówią o empatii. Przykład? Proszę bardzo. Kiedy te najmłodsze piłkarki widzą, że któraś upadła, to potrafią przerwać akcję, żeby dowiedzieć się, co z koleżanką.

Można śmiało powiedzieć, że to bardzo rozwojowa dyscyplina w naszym kraju?
Myślę, że można ze spokojem stwierdzić, że przed kobiecą piłką nożną w Polsce, tą amatorską i tą zawodową, rysuje się dobra przyszłość. Oczywiście problemy są, jak choćby mniejsze pieniądze czy brak infrastruktury, ale najważniejsze to większą otwartość społeczeństwa na kobiecy futbol.

Za chwilę startuje mundial do lat 20 na naszych polskich ziemiach, więc też będzie możliwość zobaczenia piłki kobiecej w światowym wydaniu. Za rok w Polsce będziemy mieć finał Ligi Mistrzyń kobiet i mam nadzieję, że te dwie imprezy wpłyną korzystnie na popularność kobiecej piłki. Poziom popularności kobiecej piłki w Europie pokazuje, że jest wielu chętnych, by wspierać żeńskie drużyny i przede wszystkim wiele dziewcząt chętnych, by grać. Mam nadzieję, że w Polsce nie będziemy odstawać i że też będziemy działać tak, by kobieca piłka rozwijała się jak najlepiej, bo chętnych na pewno nie zabraknie do jej uprawiania.

Zakończmy zatem naszą rozmowę pierwszym pytaniem. Piłka nożna to dyscyplina dla dziewczynek i kobiet...
W czasach mojego dzieciństwa, jak chciałam grać w chłopięcym zespole, nie było takiej możliwości. Wszędzie odmawiano, a dzisiaj normą jest, że dziewczynki trenują i grają z chłopcami. Piłka nożna jako sport zespołowy może dawać ogromne korzyści, te fizyczne, ale także społeczne. Sport w ogóle daje sporo możliwości poznawania nowych ludzi, podróży czy w końcu zarobków. Oczywiście nie każda dziewczynka, która pójdzie na trening, zostanie nową Ewą Pajor, ale może wiele się nauczyć i doświadczyć fantastycznych chwil, grając w piłkę. Przez te turnieje Mama CUP, Babskie Granie 30+ chcemy pokazywać, że piłka to może być po prostu fajna przygoda na całe życie.