Pomaganie zaczyna się od uważności
Pomaganie nie zawsze zaczyna się od wielkich gestów. Czasem wystarczy uważnie przyjrzeć się potrzebom drugiego człowieka i zapytać: czego naprawdę potrzebuje? Od dwunastu lat Fundacja Jóźwicka & Przyjaciele pokazuje, że mądre pomaganie to przede wszystkim słuchanie, zaangażowanie i konsekwencja. Tegoroczna akcja charytatywna jest skierowana do kobiet i dzieci z Domu Matki i Dziecka im. św. Siostry Faustyny w Kiekrzu. O tym, dlaczego warto pomagać świadomie, jak wokół dobra budować społeczność i dlaczego nowy początek czasem potrzebuje po prostu czyjejś obecności, rozmawiamy z prezeską fundacji Małgorzatą Jóźwicką.

ROZMAWIA: Monika Kanigowska
ZDJĘCIA: Fundacja Jóźwicka & Przyjaciele
Od dwunastu lat organizujecie doroczną akcję charytatywną. Co sprawia, że chcecie ją kontynuować z taką konsekwencją?
Małgorzata Jóźwicka: Myślę, że przede wszystkim autentyczność. Ludzie chcą wiedzieć, komu pomagają i że ich zaangażowanie naprawdę ma sens. Dlatego tak ważne jest dla nas poznanie miejsca, które wspieramy, i konkretnych potrzeb jego podopiecznych. Cieszę się, że wokół naszych akcji gromadzi się coraz więcej osób, które chcą zrobić coś dobrego. Są wśród nich nasi pracownicy z Jóźwicki & Partners, klienci, partnerzy biznesowi, przyjaciele Fundacji, ale także osoby, które po prostu dowiadują się o naszej inicjatywie i postanawiają się w nią włączyć. Myślę, że równie ważne jest zaufanie, które budujemy konsekwentnie od lat. Każda złotówka przekazana na nasze działania jest rozliczana, a darczyńcy otrzymują od nas podziękowania i informacje o efektach zbiórki. Zależy nam na pełnej przejrzystości i odpowiedzialności wobec osób, które nam zaufały. Warto też podkreślić, że działalność Fundacji jest możliwa dzięki ogromnemu zaangażowaniu ludzi. Praca naszych pracowników, wolontariuszy oraz moja własna jest wkładem społecznym w realizowane działania. Nie pobieramy wynagrodzenia za organizację akcji charytatywnych, dzięki czemu możemy skupić się na tym, co najważniejsze – skutecznym niesieniu pomocy tam, gdzie jest ona naprawdę potrzebna.
W tym roku wsparcie kierujecie do Domu Matki i Dziecka im. św. Siostry Faustyny w Kiekrzu. Dlaczego właśnie to miejsce?
Co roku staramy się wybierać miejsca, w których pomoc jest realnie potrzebna i może przynieść konkretną zmianę. Zanim rozpoczniemy działania, poznajemy potrzeby placówki, rozmawiamy z jej przedstawicielami i dopiero na tej podstawie budujemy naszą akcję. Dom Matki i Dziecka im. św. Siostry Faustyny w Kiekrzu to miejsce, które każdego dnia daje kobietom i ich dzieciom bezpieczeństwo, wsparcie oraz szansę na nowy początek. Trafiają tam kobiety w ciąży oraz mamy z dziećmi, które znalazły się w trudnej sytuacji życiowej. Otrzymują nie tylko schronienie, ale również pomoc psychologiczną, terapeutyczną i prawną. Ważnym elementem jest także wsparcie w odzyskaniu samodzielności.
Czy właśnie ten aspekt – pomoc w rozpoczęciu nowego etapu życia – był dla Państwa szczególnie ważny?
Tak. Myślę, że pomaganie ma największą wartość wtedy, kiedy nie ogranicza się wyłącznie do rozwiązania problemu „tu i teraz”. W przypadku Domu Matki i Dziecka chodzi również o stworzenie kobietom warunków, w których mogą odzyskać poczucie bezpieczeństwa, sprawczości i niezależności. To bardzo ważne, szczególnie kiedy w trudnej sytuacji znajduje się również dziecko.
Mówi Pani o pomaganiu w sposób przemyślany i odpowiedzialny. Co to właściwie oznacza w praktyce?
Przede wszystkim słuchanie. Nie chcemy zakładać z góry, czego dana organizacja potrzebuje. Zawsze poznajemy jej sytuację, rozmawiamy z osobami, które na co dzień pracują z podopiecznymi, i pytamy, jaka pomoc rzeczywiście będzie najbardziej potrzebna. Staramy się też działać transparentnie. Zależy nam, aby osoby, które angażują się w nasze akcje – pracownicy, klienci, partnerzy czy przyjaciele – wiedziały, komu pomagamy i jaki jest cel naszych działań.

Tegoroczną akcję rozpoczął wyjątkowy wieczór „Kobiety, kwiaty i dobro”. Skąd pomysł na takie wydarzenie?
Chciałyśmy stworzyć przestrzeń, w której kobiety będą mogły się spotkać, porozmawiać, ale przede wszystkim połączyć to spotkanie z ideą pomagania. „Kobiety, kwiaty i dobro” było symbolicznym rozpoczęciem tegorocznej akcji i okazją do zgromadzenia wokół niej osób, którym bliskie są wartości takie jak uważność, troska o drugiego człowieka i gotowość do dzielenia się dobrem.
Czy takie spotkania są również sposobem na to, by pokazywać, że pomaganie może mieć różne oblicza?
Zdecydowanie. Nie zawsze musimy dysponować dużymi środkami, żeby zrobić coś dobrego. Czasem wystarczy zainteresowanie, przekazanie informacji, udostępnienie zbiórki czy zaproszenie innych do zaangażowania się. Ważne jest, żeby nie przechodzić obojętnie obok potrzeb drugiego człowieka.

Od dwunastu lat udaje się Państwu angażować w akcje coraz większe grono osób. Co, Pani zdaniem, sprawia, że ludzie chcą dołączać?
Myślę, że przede wszystkim autentyczność. Ludzie chcą wiedzieć, komu pomagają i że ich zaangażowanie naprawdę ma sens. Dlatego tak ważne jest dla nas poznanie miejsca, które wspieramy, i konkretnych potrzeb jego podopiecznych. Cieszę się, że wokół naszych akcji powstaje społeczność ludzi, którzy chcą zrobić coś dobrego. Są wśród nich nasi pracownicy, klienci, partnerzy biznesowi, ale również przyjaciele Fundacji i osoby, które po prostu dowiadują się o naszej inicjatywie i postanawiają się włączyć.
Co chciałaby Pani, aby zostało z tegorocznej akcji poza samym wymiarem materialnym?
Przede wszystkim świadomość, że za każdą historią stoją konkretni ludzie. Kobiety i dzieci, które czasem potrzebują po prostu bezpiecznego miejsca, czasu, wsparcia i kogoś, kto pomoże im zrobić pierwszy krok. Chciałabym też, żeby tegoroczna akcja przypomniała nam wszystkim, że dobro można przekazywać dalej. Czasem zaczyna się od jednej rozmowy, jednego gestu czy jednego udostępnienia informacji. A później okazuje się, że dołączają kolejne osoby i wspólnie możemy zrobić naprawdę dużo.
