Witamy w MAJU! Najnowszy numer SUKCESU jest już dostępny 🌞 zapraszamy do lektury e-wydania najpopularniejszego magazynu lifestylowego o Poznaniu 🌞  

Organizator:

Irena

06.09.2022 16:18:29

Podziel się

„Kto ratuje jedno życie – ratuje cały świat” – to zdanie z Talmudu opisujące „Sprawiedliwych wśród Narodów Świata”. Do tego grona należały osoby, które podczas II wojny światowej ratowały Żydów. Mimo młodego wieku ogromną odwagą wykazała się Irena Sendlerowa, która została odznaczona tytułem „Sprawiedliwej”. Historię bohaterki można oglądać na deskach Teatru Muzycznego w Poznaniu. O spektaklu „Irena” rozmawiamy z Sonią Kobylańską-Jóźwik, rzeczniczką Teatru Muzycznego.

TEKST: Anna Jasińska-Pawlikowska
ZDJĘCIA: Teatr Muzyczny w Poznaniu

Skąd pomysł, by przywołać historię Ireny Sendlerowej i wziąć na warsztat w Teatrze Muzycznym?Sonia Kobylańska-Jóźwik: Wszystko zaczęło się od filmu dokumentalnego, który powstał w Stanach Zjednoczonych. Jego producentami są Mary Skinner i Piotr Piwowarczyk. Jeszcze za życia Ireny Sendlerowej stworzyli dokument z jej udziałem, który później zobaczyło 7 milionów osób na całym świecie. Film nosił tytuł „W imię ich matek”. Gdy tę historię zobaczył świat, twórcy doszli do wniosku, że to wciąż za mało i chcą dotrzeć z tą historią do szerszej publiczności. Przesłanie Ireny Sendlerowej powinno kroczyć dalej. Pojawił się pomysł, by postawić na musical, który w Stanach Zjednoczonych jest bardzo popularną formą. W międzyczasie nawiązała się współpraca z muzykiem Włodkiem Pawlikiem, jedynym polskim laureatem nagrody Grammy w kategorii jazzu. To właśnie on skomponował muzykę i tak się złożyło, że nastał czas pandemii COVID-19. Początkowy pomysł, by spektakl trafił na Broadway, skomplikował się. Zbieg okoliczności sprawił, że Włodek Pawlik dowiedział się, że Teatr Muzyczny w Poznaniu przygotował spektakl o Ignacym Janie Paderewskim i postanowił zainteresować dyrektora Teatru Muzycznego Przemysława Kieliszewskiego tematem „Ireny”. Jednogłośnie padło: „tak, robimy to”. Przecież to historia, która opowiada o niesamowitej bohaterce, Sprawiedliwej Wśród Narodów Świata. Irena Sendlerowa organizowała cały system wyprowadzania żydowskich dzieci z getta wraz grupą innych łączniczek i osób, które również dokładały swoją cegiełkę do ocalenia ich życia. Uratowali kilkaset małych żyć. Trzeba pamiętać, że wtedy groziło śmiercią jakiekolwiek pomaganie Żydom, a ona żyła w głębokim przeświadczeniu, że pomagać trzeba i na bok odkładała swoje plany i marzenia. Wiele ryzykowała, by pomóc tym dzieciom. To nie była jedynie kwestia wyprowadzenia ich z getta, ale także zorganizowania fałszywych metryk i umieszczenia ich w zaufanych rodzinach, klasztorach i zakładach opiekuńczych. Jej postawę należy podkreślać i prezentować zwłaszcza w dzisiejszych czasach, bo tak się złożyło, że w trakcie przygotowań do prapremiery Ukraina została zaatakowana przez Rosję i do Polski napłynęło bardzo dużo uchodźców uciekających przed wojną. Wszyscy nagle stanęliśmy przed sytuacją, że musimy pomóc tym ludziom przetrwać i ułożyć życie na nowo. W tej sytuacji postawa Ireny Sendlorowej wydaje się jeszcze bardziej ponadczasowa.

Irena Sendlerowa nie działała w pojedynkę. Jak wiadomo, musical rządzi się swoimi prawami i posiada wątki poboczne. Czy w tym przypadku będzie podobnie? Poznamy historie innych bohaterów?
Oczywiście, tak. Postawiliśmy także na inne postaci historyczne, takie jak Janusz Korczak. Pojawi się również szef Ireny – Jan Dobrzański, oraz jej ukochany – Adam Celikier. W tym spektaklu poznamy też przyjaciółki Sendlerowej – Magdę i Jagę. Zobaczymy panią Grinberg – młodą matkę, która musi dokonać najtrudniejszego wyboru, by uratować swoje dziecko, małego Icka. W naszym musicalu nie zabraknie oczywiście dzieci. Spektakl jest pomyślany tak, by pokazać tę historię z perspektywy wspomnień Ireny. To idea reżysera Briana Kite, dziekana Wydziału Teatru, Filmu i Telewizji z Uniwersytetu Kalifornijskiego, Damiana Styrny – scenografa i kostiumografki – Anny Chadaj. Z drugiej strony, zależało im też, by pokazać historię z perspektywy ocalonych dzieci. To nie jest spektakl historyczny i kostiumy też takie nie są. Dzięki temu zobaczą państwo wizję ich wspomnień, ale również dziecięcą kredę, którą rysują swój świat. Myślę, że dzięki tym perspektywom ten spektakl będzie jeszcze bardziej poruszał.

Fantastyczny pomysł, ale zastanawiam się, w jaki sposób to wszystko będzie rozwiązane w sposób muzyczny i choreograficzny, bo temat jest szalenie poważny.
Warto podkreślić, że ten spektakl nie jest typowym musicalem, wolimy mówić, że jest dramatem muzycznym. Pod pojęciem musicalu często kryje się hasło teatru rozrywkowego, a tym razem mamy do czynienia z niezwykle poważną historią. W naszym spektaklu piosenek jest znacznie mniej. W „Irenie” twórcy przewidzieli miejsce dla 11 utworów i jak można się domyślić, one również są w innym nastroju i tonacji. Wspomniałaś o choreografii – współpracujemy z choreografką z USA – Daną Solimando, która pracowała przy wielu broadwayowskich produkcjach i to dla nas bardzo ważne doświadczenie. To wszystko sprawia, że musical łączy wiele perspektyw, także polsko-amerykańskie. Irena nie lubiła mówić o swoich dokonaniach, a przecież niezaprzeczalnie była bohaterką.

Odnoszę wrażenie, że tym razem to Poznań trafi na Broadway, a nie odwrotnie.
Warto podkreślać, że to była światowa prapremiera „Ireny”, co bardzo nas cieszy. Ten musical nie był wcześniej nigdzie wystawiany. Mamy nadzieję, że trafi na Broadway, bo to historia, która powinna być pokazana szerzej. To zbieg okoliczności, że prapremiera odbędzie się w Polsce, gdzie ta historia się wydarzyła, a mimo to nie wszystkim jest znana. „Irenę” odkryli dla świata Amerykanie, a dokładnie uczennice z Kansas, które stworzyły sztukę teatralną „Życie w słoiku”, która przypadła do gustu widzom i odbiła się szerokim echem w wielu miastach w USA i w ten oto sposób ta opowieść nabrała rozgłosu. Młode Amerykanki przyjechały do Polski i spotkały się z Ireną Sendlerową. Później pojawił się film dokumentalny, o którym wspominałam. Spojrzenie zza oceanu sprawiło, że postać Ireny została odkryta w ostatnich latach jej życia. Niestety, nie doczekała premiery filmu dokumentalnego. Ten kawał historii zobaczycie, przychodząc do Teatru Muzycznego. Naszą „Irenę” będzie można zobaczyć w pierwsze dwa wrześniowe weekendy i później pod koniec października oraz w listopadzie.